Skocz do zawartości


Zdjęcie

Praca Nr 1


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
1 odpowiedź w tym temacie

#1 wolfik

wolfik

    Szajbus

  • Moderator
  • 1160 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 03 maj 2007 - 16:02

Karpiowanie... to proste!


Wiele młodych adeptów wędkarstwa poławia piękne i silne ryby jakimi są karpie. Wiele z nich robi to w sposób mniej profesjonalny, a inni w bardziej. Owe podziały powstają nie ze względu na brak wiedzy, gdyż wiedza ta jest ogólnodostępna. Moim zdaniem powodem jest brak pieniędzy gdyż profesjonalny sprzęt karpiowy jest bardzo drogi. Mając pomysł możemy większość sprzętu wykonać samemu kilkakrotnie taniej niż kupując owy produkt w sklepie. Tchnieniem do napisania tej pracy jest chęć podzielenia się informacjami, wolny czas oraz rywalizacja w konkursie w portalu WWW.splawik.com.pl. Opiszę tutaj wykonanie paru przydatnych akcesorii karpiowych oraz cenne informacje na temat połowu karpi. Zachęcam do lektury.


Stojak karpiowy - rod pod

Co to jest?
Wiele niewtajemniczonych młodych karciarzy nie do końca wie, co to właściwie jest. Stojak karpiowy zastępuje w 100% zwykłe nieporęczne podpórki. Jadąc nad nieznaną wodę mają jedynie w zanadrzu podpórki może się okazać że nie ma ich gdzie wbić (np. betonowe brzegi). Takiego problemu nie mają karpiarze posiadający rod pody, gdyż nie ma potrzeby wbijania czegokolwiek w ziemie, aby ustawić stabilnie wędki, bo stojak karpiowy to aluminiowy stelaż, który po prostu ustawiamy na podłożu na nóżkach czy też na trójnogu. Kolejną zaletą jest łatwość w przesunięciu całego zestawu wraz z wędkami w prawo czy też w lewo, co w przypadku podpórek jest mocno utrudnione. Jest wiele zalet stojaków karpiowych, które dopiero uwidaczniają się bezpośrednio nad wodą.

Wykonanie
Opiszę tutaj ściśle budowę swojego stojaka karpiowego, aby nie było problemów w dalszym montażu. Oczywiście będziemy potrzebować odpowiedniego sprzętu. Dokładniej mówiąc będą nam potrzebne:

Wiertarka
Pilnik do metalu
Spawarka
Brzeszczot
Imadło
Miarka
Odpowiedniej średnicy wiertła do metalu

Materiały potrzebne do budowy stojaka dostaniemy w hipermarkecie „Praktiker”. Podam przybliżone ceny tych materiałów, gdyż nie pamiętam dokładnie ich ceny:

Aluminiowa prostokąta prowadnica o średnicy 3,5cm x 2cm, grubości ścianek 2mm oraz długości 1 metra. Cena około 40zł.
Gwintowana śruba aluminiowa o średnicy 0,6mm i długości 1 metra. Cena około 7zł.
Aluminiowa rurka o średnicy wewnętrznej 0,7mm i długości 1 metra wraz z 6 nakrętkami Cena około 6zł.
Kawałek stalowej blachy.
4 śruby o rozmiarze 6 wraz z nakrętkami i podkładkami.
Jedna śruba o rozmiarze 8 wraz z czterema nakrętkami i podkładką.
Trójnóg fotograficzny o maksymalnej wysokości 1,5 metra. Cena około 40zł.
Mocny sznurek.
4 x „V”-ki w sklepie wędkarskim.

Całe wykonanie może zająć parę godzin więc lepiej zarezerwować trochę czasu. Na początku musimy wykonać dwa buzzer bary (mówiąc nie po „wędkarskiemu” poprzeczki na których będziemy kłaść wędki). W tym celu przecinamy naszą metrową aluminiową śrubę na dwie części, co da nam w konsekwencji dwa odcinki po 50cm. Posłuży to nam jako główna część buzzer baru.
Następnie musimy wykonać stalowe mocowanie tego buzzer bara do prowadnicy. W tym celu tniemy z grubej stalowej blachy prostokąt o wymiarach 5,5cm x 1cm. Następnie spawamy nakrętkę (pasującą do aluminiowej śruby) zewnętrzną stroną na środku tego prostokąta. Umożliwi nam to przymocowanie całości do aluminiowej śruby poprzez wkręcenie. Pozostało nam jeszcze przyspawanie do tej samej blachy jednak z drugiej strony dwóch śrub. Spawamy je w odstępie od siebie w około 9mm pamiętając, że przyspawana nakrętka po drugiej stronie powinna znaleźć się pomiędzy przyspawanymi śrubami. Zdjęcie pokazuje jak powinno to wyglądać, jednak jest to już na stałe przymocowane i owinięte taśma w celu kosmetycznym, więc nie widać szczegółów.



Aby dokończyć nasz buzzer bar odcinamy dwa kawałki rurki aluminiowej na długość 18cm. Teraz cała poprzeczka jest gotowa do montażu. Stalowy uchwyt wkręcamy w aluminiową śrubę do momentu znalezienia się jej na środku. Następnie wkładamy z dwóch stron 18 centymetrowe kawałki rurki albuminowej. Teraz z obu stron zaczynamy wkręcać nakrętki jak najciaśniej się da (jeśli ktoś nie rozumie o co chodzi pokazane jest to na poniższym zdjęciu). Ten zabieg miał za zadanie dwie rzeczy: ustabilizować stalowy uchwyt oraz zakryć gwint w celu kosmetycznym. W sklepie wędkarskim kupujemy dwie „V” wraz z mocowaniem i umieszczamy je na gwincie. Oczywiście wykonujemy dwie takie poprzeczki.Tak wygląda nasz gotowy buzzer bar:



Szczegółowiej pokazane skręcone razem części buzzer Bara



Najbardziej skomplikowane dwie części mamy za sobą. Zostało nam jeszcze wykonanie prowadnicy stelaża oraz przerobienie kupnego trójnogu. Zaczniemy od wykonania prowadnicy.
Na środku prostokątnej prowadnicy musimy wykonać otwór do przymocowania trójnogu. W tym celu wiertarką wykonujemy dziurę przez dwie ścianki o średnicy pasującej do naszej śruby rozmiaru 8.
Potrzebne są nam jeszcze mocowania na buzzer bary. Ciężko będzie mi to opisać więc zrobię zdjęcie. Ogólnie musimy wykonać jedną dziurkę o średnicy stalowej śruby buzzer baru oraz jeden rowek o podobnej średnicy. Całość należy zrobić w takim odstępie od siebie, aby możliwe było zamocowanie poprzeczki. Wykonujemy to z dwóch stron prowadnicy. Otwór i rowek są lepsze od dwóch otworów ponieważ szybciej możemy zamocować poprzeczkę. Przedstawię teraz dokładne zdjęcie.

Dziurka i rowek do zamocowania poprzeczki


Zdjęcie przedstawiające rowek oraz dziurkę na umocowanie trójnogu



Ostatnią rzeczą jest przerobienie trójnogu fotograficznego. Na początku usuwamy z trójnogu tak zwaną szybko złączkę, czyli uchwyt, który pozwala nam zamocować aparatu/kamery. Następnie wykonujemy dwa otwory (o średnicy pasującej rozmiarowi naszej śruby icon_cool.gif - w górnej części chwytnej trójnogu oraz w dolnej. Od naszej śruby rozmiaru 8 odcinamy główkę, gdyż jest nam niepotrzebna, a wręcz przeszkadza. Przekładamy naszą śrubę jak na zdjęciu i w części środkowej śruby jedną nakrętkę dokręcamy, a drugą okręcamy w celu lekkiego rozwarcia całości, co ustabilizuje całość. Trzecią nakrętkę nakręcamy z góry dokręcając ją maksymalnie do plastiku. Czwarta śruba i nakrętka potrzebna nam będzie do złączenia całości z prowadnicą aluminiową.



Ostatnią rzeczą jest zwiększenie rozstawu nóg trójnogu w celu ustabilizowania stojaka karpiowego. Wykonujemy w nich dwie małe dziurki wiertarką w odstępie około 0,5cm i przecinamy całość w połowie. Tak samo postępujemy z dwoma następnymi ogranicznikami. Ograniczniki łączymy mocnym sznurkiem np. dratwą, pamiętając aby zachować jednakowy rozstaw nóg.



Cały nasz trójnóg jest gotowy! Pozostaje nam teraz tylko go złożyć. Skręcamy buzzer bary z prowadnicą podkładając nakrętki. Łączymy też trójnóg z prowadnicą. Całość wygląda następująco:




Przypony

Co to jest?
Otóż przypon jest to haczyk związany z żyłką/plecionką/fluorocarbonem (ogólnie włóknem) zakończony pętelką lub krętlikiem. Każdy karpiarz ma ich kilkanaście lub kilkadziesiąt. Ma ich dlatego tyle, ponieważ różnią się one od siebie hakiem, przeznaczeniem, włóknem, zakończeniem, długością etc... Wiadomo, że przy połowie dużych karpi, każdy szczegół w zestawie karpiowym powinien być dopieszczony, jednak to haczyk ma bezpośredni kontakt z rybą i ja skupiam na nim największą uwagę.

Haczyk
Na rynku jest teraz masa różnych haczyków. Można się w nich naprawdę pogubić. Wybierając odpowiedni haczyk należy skupić uwagę czy jest zakończony oczkiem czy łopatką (przy połowie karpi przeważnie używa się jedynie zakończonych oczkiem), długości trzonka, wielkości grotu, szerokości i kształcie haczyku, grubości drutu z jakiego został wykonany, ostrości oraz wielkości. Szczególnie zwrócicie uwagę na to czy oczko jest perfekcyjne dogięte do trzonka, bo przy zastosowaniu węzła bez węzła po prostu nam się rozwiąże. Wielkości haczyków są różne i np. haczyk nr. 3 przeznaczony do kulki proteinowej jest większy od haczyka nr. 3 przeznaczonego do kukurydzy. Tak, więc należy nabrać trochę doświadczenia.
Ogólnie haczyk dobieramy do przynęty, a nie jak by się mogło wydawać do ryby. Przy połowie karpi stosujemy najczęściej jako przynętę kulkę proteinową, kukurydzę, pszenicę, przynęty mięsne. Kulki proteinowe i kukurydzę umieszczamy najczęściej „na włosie”, wtedy należy pamiętać, aby szerokość haczyka była większa od przynęty, ponieważ nie uda nam się „zaciąć” ryby. Pszenicę i przynęty mięsne nabijamy na haczyk, więc kolor haczyka powinien być koloru przynęty.

Włókno
Najczęściej karpiarze wykorzystują wysokiej klasy plecionki pokrywane tworzywem sztucznym PCV (dawniej PCW). PCV inaczej poli(chlorek winylu) jest polimerem otrzymywanym poprzez polimeryzacje monomeru, a dokładniej mówiąc chlorku winylu. Pokrycie nim plecionki nadaje jej sprężystość, gładkość, zwiększa wytrzymałość na przetarcie np. o kamienie oraz przeciwdziała rozdwajaniu się włókien plecionki.
Żyłki rzadziej się stosuje, gdyż łatwiej się przecierają, są mniej odporne na zerwanie i na węzłach, skręcają się oraz są sztywniejsze niż dobre plecionki.
Fluorocarbon ma zbliżony do wody współczynnik załamania światła, przez co jest niewidoczny w wodzie. Jest dużo słabszy na zerwanie od żyłek i plecionek jednak jest bardzo odporny na ścieranie. Jest też około 78% cięższy od wody, więc szybciej ulega zatopieniu. Nie absorbuje też wody, dlatego nie traci wytrzymałości w niej. Ponadto jest mniej rozciągliwy niż żyłki i bardziej odporny na zimno. W karpiarstwie coraz częściej się go wykorzystuje.

Różne właściwości fluorocarbonu


Zakończenie przyponu
Przyponów nie zakańcza się pętelką jednak porządnymi krętlikami. Nie można stosować tanich, lichych krętlików, ponieważ rozegną się podczas ciężkiego holu karpia. Przy kupnie krętlika należy wybierać najsolidniejszy czyli z najgrubszego drutu. Najlepiej kupować krętliki przeznaczone do połowu dużych ryb, nawet morskich.

Węzeł
Osobiście stosuję w sumie trzy węzły. Mianowicie, do wiązania haczyka używam „węzła bez węzła”, do wiązania krętlika stosuję węzł o nazwie „palomar”, a jeśli zachodzi potrzeba zawiązania pętelki używam tak zwanej „pętli perfekcyjnej”. Należy pamiętać, że podczas zaciskania węzłów należy zmoczyć lub poślinić dany fragment włókna, gdyż w przeciwnym wypadku osłabimy węzeł. Tyczy się to w szczególności żyłek i fluorocarbonu. Węzeł na haczyku oraz krętliku dodatkowo zabezpiecza się rurką termokurliczwą obkurczając ją bezpośrednio na węźle i części grotu/oczka w gorącej wodzie.

„Węzeł bez węzła” może być wykorzystywany do wiązania haczyków z włosem lub bez. Jest to najlepszy węzeł pod wszystkimi względami - szybkości i prostocie wiązania i wytrzymałości. Wykonuje się go w następujący sposób (opisywać nie trzeba, gdyż jak już powiedziałem nie jest skomplikowany):



„Palomar” posiada praktycznie 100% wytrzymałości na zerwanie Potrzeba jednak dłuższego odcinka, aby go zawiązać.

Składamy podwójnie około 10-15cm końcówki żyłki tworząc pętle. Przekładamy tak utworzoną pętlę przez ucho krętlika.


Tworzymy węzeł „Overhand” na tej pętli zgodnie z rysunkiem.


Przełóż krętlik przez pętlę. W tym samym czasie przytrzymaj końcówkę żyłki i jej główną część razem w lewej ręce i wolno pociągnij do momentu, aż pętla przeskoczy krętlik. Zwilż węzeł.


W dalszym ciągu zaciągaj końcówkę żyłki i jej główną część przytrzymując stale krętlik. Gdy już zaciśniesz węzeł, przytnij końcówkę żyłki.



„Pętle perfekcyjną” kiedy się nabierze wprawy wiążę się ja bardzo szybko. Jest to jedna z silniejszych pętli, choć wiadomo - należy unikać jakichkolwiek pętelek. Jest ona podobna do „pętli chirurgicznej”, jednak zakończona jest pojedynczą żyłką.


Przytrzymaj żyłkę kciukiem i palcem wskazującym na długości około15-20cm. Chwyć końcówkę drugą ręką i utwórz pętlę pod częścią centralną żyłki - przekręć nadgarstek pod ręką w której trzymasz żyłkę na odległości około 15-20cm. Teraz połóż pętlę na części centralnej linki przesuwając ją między kciukiem i palcem wskazującej. Przytrzymaj dwie linki razem.


Trzymając teraz pętlę między kciukiem, a palcem wskazującym chwyć końcówkę prawą ręką i przełóż nad lewym kciukiem i z powrotem z tyłu pierwszej pętelki. Powstała teraz druga pętla z przodu pierwszej. Teraz przesuń linkę między kciukiem i palcem wskazującym lewej ręki z tyłu pierwszej pętli i przytrzymaj całość razem.


Chwytamy teraz końcówkę żyłki prawą ręką i ponownie umieszczamy ją pomiędzy dwoma pętlami (końcówka musi być skierowana do ciebie). Łapiemy końcówkę linki kciukiem i palcem wskazującym lewej ręki. Następnie sięgnij z tyłu kciukiem i palcem wskazującym prawej ręki, a potem przez pierwszą pętlę przeciągnij drugą pętlę przez pierwszą.


Wciąż ciągnij pętlę prawą ręką, jednocześnie lewą przytrzymując centralną cześć żyłki, aż do momentu zaciśnięcia pętelki.



Zestaw karpiowy

Istnieje naprawę wiele zestawów karpiowych. Śmiem twierdzić z własnego doświadczenia, że co inny karpiarz tym inny zestaw. Dzieje się tak, dlatego że każdy zestaw zależy od doświadczenia wędkarza, zbiornika, posiadanych akcesorii...
W większości zestawów znajduje się tak zwana „rurka antysplontaniowa”, jednak według mnie i wielu karpiarzy jest to „rurka antykarpiowa”. Wielu spyta dlaczego. Otóż jest kilka powodów. Najważniejszym jest to, że podczas pobierania przynęty przez rybę rurka ta podnosi się z dna powodują uniesienie drobinek, co płoszy większe karpie. Kolejnym powodem jest to, że poławiając karpie w piaszczystych zbiornikach płoszy ona karpie gdyż nie upodabnia się do dna (problem ten nie występuje na zbiornika z ciemnym podłożem w szczególności na którym występuje wiele patyków i roślinności). Ostatnim powodem jest to, że nie zawsze ta rurka działa naprawdę antysplontaniowo, bo często nasz zestaw się plącze.
Kolejną sprawą są wszelkie sprężyny i koszyczki zanętowe. Wiele adeptów tej pięknej sztuki ich używa ładując tam zanętę. Podczas połowu większych sztuk karpia jest to totalną bzdurą, gdyż zanęta przyciąga małe ryby które wyjadają ziarna i nadgryzają kulki proteinowe. Poza tym małe ryby kuszą się również na przynętę na haczyku, co nie jest mile widziane. Podsumowując, należy unikać sprężyn i koszyczków zanętowych, gdyż niepotrzebnie ściągamy małe ryby, karp wyjadający zanętę z takich wabików może się spłoszyć dotykając metalu oraz wymywająca się lub wyjadana zanęta powoduje utratę napóru żyłki.
Zamiast takiego dociążenia stosuje się duże ciężarki. Najlepiej stosować ciężarki wykonane z kamienia („gruziole”), gdyż wyglądają naturalnie na dnie oraz nie zatruwają wody jak ciężarki ołowiane, w szczególności po zerwaniu zestawu. Na mniejsze odległości stosuje się ciężarki o wadze 40-60 gram, a na większe 80-110 gram. Na rynku karpiowym pojawiły się dość dawno ciężarki z możliwością umieszczenia w nim zapachu w postaci np. dipu.

Większość karpiarzy używa tak zwany zestaw „na sztywno”, czyli z zablokowanym ciężarkiem, co powoduje natychmiastowe zacięcie ryby. Stosuje się to najczęściej przy metodach włosowych.
Poniżej podaję jeden z typowych zestawów karpiowych, a następnie go omówię.



Jest to zestaw do dalekich rzutów, który stosuję na zbiorniku Paprocane w Tychach. „Papry” to płytki zbiornik, dlatego został wykorzystany ciężki, kulisty ciężarek, który umożliwia dalekie rzuty. Nie ma możliwości aby ugrzązł w dnie, ponieważ jest to zbiornik piaszczysty. Na włos stosuję kulkę proteinową lub grubą kukurydzę (nie konserwową!). Haczyk jest rozmiaru 1/0 lub 2/0. Następnie plecionka jest połączona z odcinkiem żyłki za pomocą solidnego krętlika. Wiele osób zastanawia się po, co ten odcinek żyłki. Otóż pełni on rolę rurki antysplontaniowej. Uniemożliwia on splątanie ciężarka z przyponem. Wadą tego jest to, że owy odcinek należy, co około 10 rzutów wymienić, ponieważ zaczyna się skręcać. Nie można zamiast żyłki w tym miejscu zastosować plecionki, gdyż nie spełnia ona swojej roli - zestaw plącze się. Ciężarek jest na dodatkowym odcinku żyłki zakończonej krętlikiem, który przesuwa się po żyłce głównej zablokowanej krętlikiem.
Zestaw ten sprawdza się doskonale również na mniejszych, mulistych zbiornikach. Należy jedynie zastosować mniejszy (około 40g), płaski ciężarek, aby nie grzązł w mule. Usuwamy też stoper, gdyż 40 gramowy ciężarek nie zapewnia samo zacięcia ryby.

Nęcenie

Nęcenie to bardzo ważna rzecz. Ruszenie „z marszu” na karpia kończy się w większości przypadków albo małymi zdobyczami, a przy połowie na kulki proteinowe najczęściej kończy się „zerem”. Tak, więc każdy wypad na zasiadkę karpiową uprzedza się długotrwałym nęceniem. Przeważnie nęci się od tygodnia do dwóch. Jest kilka sposobów nęcenia.
Należy najpierw wybrać miejsce gdzie spocznie nasza zanęta. Do tego celu bardzo przydaje się sonar wędkarski. Wybieramy najlepiej górkę. Jeżeli średnia głębokość łowiska wynosi około 3 metry, to głębokość górki powinna wynosić około 1,5 metra, najmniej 1 metr. Nie mniej ponieważ duży karp może bać się podpłynąć do takiego łowiska oraz ptactwo wodne będzie nam wyjadać zanętę. Zanęty nie należy wrzucać w ciemno do wody, bo wpadnięcie jej np. do rowu praktycznie dyskwalifikuje pozytywny wynik połowu (nie wspominając o przypadkowym umieszczaniu zestawu w rowie).
Kiedy już znajdziemy takie miejsce stawiamy tam bojkę. Bojkę wykonujemy z kawałka butelki lub np. kawałka styropianu. Gotowe bojki dostępne są również w sklepach. Należy też wykonać miejsce na świetlik w przypadku potrzeby donęcenia w nocy. Pamiętać należy również, że po zakończeniu wędkowania na danym miejscu bojkę należy usunąć!
Teraz przejdę do sedna sprawy - samej zanęty. Jako zanęty stosuje się najczęściej ziarna i kulki proteinowe. Jako ziarna używa się najczęściej: kukurydzy, pszenicy, konopi, ryżu, owoców klonu, grochu. Ziarna gotuje się do stanu pół twardego, żeby drobnica nie była w stanie ich wyjadać. Podczas długotrwałego nęcenia kulkami proteinowymi, należy wybierać kulki o mniejszej pożywności i słabszym zapachu (ryby mają dużo lepszy zmysł węchu niż człowiek - zbyt silny zapach odstrasza!). Można też używać kulek mniejszego rozmiaru lub tak zwanych mikrokulek, czyli kulek o wielkości 2-3mm. Są one skuteczne jednak przyciągają również niestety drobnicę. Karpie (niestety drobnicę też) bardzo dobrze wabi pellet. Pelletem można donęcać podczas łowienia, np. w nocy. Do nęcenia długotrwałego nigdy nie używamy zanęt rozdrobnionych do proszku, ponieważ mija się to z celem!
Zapach... Temat rzeka. Ogólnie na początku sezonu stosuję tak zwane „śmierdziuchy”, czyli zapachy rybne, małż, scopex. W środku sezonu wykorzystuję zapachy owocowe i ogólnie wszystkie miłe dla naszego nosa. Pod koniec sezonu przechodzę z powrotem na zapachy używane na początku sezonu. Przyjąłem taką taktyką, bo dawała mi ona najlepsze wyniki.
Zapach do łowiska wprowadza się w różny sposób. Dodając go do ziaren, kulek proteinowych, ciężarka, czy też maczając w dipie przynętę. Dobrym sposobem jest również dowiązanie do bojki gąbki nasączonej dipem.
Ostatnim problemem jest jak dostarczyć zanętę na łowisko? Jeśli na łowisku dozwolone jest nęcenie z łodzi to nie mamy tego problemu, gdyż podpływamy do bojki i wrzucamy zanętę bezpośrednio z ręki. Można również zastosować siatkę o drobnych oczkach przyczepionej do boji wypełnionej zanętą. Siatkę należy dociążyć kamieniem, aby spoczęła na dnie. Ruch wody będzie wymywać zawartość siatki. Dodatkowo jeśli sznurek łączący siatkę z bojka będzie mocno naciągnięty to każdy ruch bojki przez falę wodną będzie podrywał siatkę i wymywał zanętę (dlatego należy stosować wydłużoną bojkę).



Sprawa się komplikuje w momencie zbiorników w których nie można nęcić z łodzi. Kulki proteinowe można bez przeszkód wyrzucać z rur wyrzutowych („cobry”) na dalekie odległości i co najważniejsze - celnie. Kukurydzą możemy strzelać z procy. Ale co jeśli zachodzi potrzeba zanęcenia takim smakołykiem do karpi jakim są konopie? Wtedy należy mieć pod ręką tak zwaną rakietę. Jest to pojemnik, który przymocowujemy do końcówki grubej żyłki. Do tego celu używa się specjalnych mocnych wędek lecz zwykłe też można używać przy mniejszym załadunku. Do rakiety wkładamy np. konopie i rzucamy w miejsce bojki i podrywając wędką ostro w góry rakieta odwraca się wyrzucając swoją zawartość do wody. Innym sposobem jest nalanie do plastikowych kubeczków wody i wrzucenia np. konopi czy owoców klonu po czym całość zamrozić. Takie zamrożone walce umieszczamy przy bojce strzelając nimi z procy.

Post Scriptum

Dziękuję za przeczytanie artykułu. Myślę, że pomógł on Ci choć w małym stopniu. Mam nadzieję, że spotkamy się kiedyś nad wodą podbierając sobie duże karpie J.
Serdecznie pozdrawiam

#2 wolfik

wolfik

    Szajbus

  • Moderator
  • 1160 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 03 maj 2007 - 16:04

ok




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych