Skocz do zawartości


Zdjęcie

Praca Nr 20


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
1 odpowiedź w tym temacie

#1 wolfik

wolfik

    Szajbus

  • Moderator
  • 1160 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 01 maj 2007 - 13:09

Denka czyli ciężka gruntówka.
Chyba najprostszą metodą wędkarstwa jest gruntówka. Zestaw w uproszczeniu składa się z wędziska z kołowrotkiem, oczywiście żyłki i przyponu z haczykiem oraz jakiegoś obciążenia. Przynęta jest zawsze podana na dnie, a obciążenie, zwykle dość solidne spoczywa na nim. Patrząc historycznie wędki solidne na "grubego zwierza", 4-5 metrowe i więcej, wykonane z bambusa (nic innego wtedy nie było) z dużym kołowrotkiem na którym mieściła się gruba jak "powróz" żyłka. Na szczycie masywnego wędziska mocowało się dzwonek i tak oto się łowiło.
Proces ewolucji następuje we wszystkich dziedzinach życia, również dostrzegamy go w technikach wędkarskich. Dzisiaj - w dobie delikatnych "drgających szczytówek" i feederów - niewiele osób sięga po taką ciężką artylerię, jednak czasami warto to zrobić by wydobyć ze znacznej odległości, gdzieś ze środka nurtu okazałe leszcze, brzany, klenie, rzeczne karpie czy sumy. Zwykle wędką spławikową nie dosięgniemy ich z powodu niemożności utrzymania przynęty w łowisku. Feeder czy DS też mogą okazać sie zbyt delikatne. Właśnie w takich przypadkach przychodzi nam "Denka". W dalszej części tego artykułu przedstawię mój sposób na taki zestaw, a nie jak się powinno to robić czy jak jest najlepiej. Ja najczęściej łowię taką gruntówką w Bugu i tak zmontowany sprzęt najlepiej się sprawdza. Każdy jednak powinien wszystko dostosować do własnych potrzeb i potrzeb oczywiście łowiska. To chyba jest logiczne.
By wykonać daleki rzut taką wędką, wcale nie potrzeba tu jakiś koszmarnych długości. Wystarczy 2,5 - 3m. Rolę napędową pełni tutaj obciążenie. Stosujemy różnego kształtu przelotowe ciężarki ołowiane lub też koszyki i sprężyny z własnym dociążeniem rzędu 100g a nawet i więcej. Oczywiście nie można zapomnieć o tym, że aby posłać taki ciężki zestaw prawie w kosmos, kij musi być naprawdę solidny i przystosowany do takiego kalibru. Moje wędzisko to stary "ruski" kij, dość elastyczny o niewiadomo jakim ciężarze wyrzutowym. Wiem tylko, że dało się nim podnieść bez problemu cegłę icon_smile.gif Z zarzuceniem pewnie już byłby problem jednak 80 gramowy koszyczek wypełniony zanętą nie wydaje się być jakimś specjalnym wyczynem icon_smile.gif
Kołowrotek powinien być mocny, z porządnymi łożyskami, ze stałą szpulą umożliwiającą dalekie wyrzuty, no i umożliwiającą nawinięcie co najmniej 150 metrów żyłki minimum 0,25mm. Ja zazwyczaj mam 0,3.



Jak pisałem kilka linijek wcześniej możemy jako obciążenie zastosować zwykły przelotowy ołów lub tez koszyki. Te drugie umieszczamy albo na rurce antysplątaniowej, albo na agrafce z krętlikiem, zresztą sam ołów również możemy doczepić do rurki zamiast koszyka. Ważne zarówno w pierwszym i drugim przypadku jest to, żeby same agrafki były porządne, a właściwie ich zapięcie. Kategorycznie powinno być z wygięciem uniemożliwiające samoczynne rozpinanie się przy tak dużym obciążeniu zarówno podczas samego zarzucania, jak i zacięcia czy ściągania zestawu do brzegu. Jeśli chodzi o kształt ciężarków to chyba najlepsze wydają się być płaskie gdyż nie będą się przetaczały po dnie w mocnym nurcie. Jednak sam kształt czy ciężar dobieramy doświadczalnie tak, żeby było dobrze icon_smile.gif Ja najczęściej stosuję albo wydłużoną "krople wody", albo ciężarek płaski albo też koszyczek z dużym dociążeniem. Można też przerobić fabryczne oliwki czy łezki, wtapiając w nie kawałki drutu np. miedzianego z instalacji elektrycznych.
Na żyłkę główną zakładam wspomniany wcześniej krętlik z agrafką (lub rurkę anty...), następnie koralik, amortyzator gumowy i jeszcze jeden koralik. Ma to na celu ochronić węzeł łączący żyłkę główną z przyponem lub z krętlikiem do którego dowiązujemy przypon, przed uszkodzeniem mechanicznym. Dalej to już mocowanie przyponu. Ja przymocowuje go zazwyczaj na krętliku. Przypon oczywiście z żyłki cieńszej od głównej. U mnie jeśli stosuję żyłkę główną 0.3, to przypon 0,20 lub 0,25mm, długość 25-35cm. Oczywiście jeśli wybieram się z takim zestawem po drapieżniki, zamiast przyponu z żyłki zakładam "stalówkę" lub coś podobnego.



Na zdjęciu przedstawiłem szablonowy wygląd zestawu do połowu metodą ciężkiej gruntówki. Jeszcze jedno małe wyjaśnienie. Numerem cztery oznaczyłem ołowianą śrucinę czego nie opisałem wcześniej. Stosuję ją tylko w przypadku łowienia drapieżników na żywca, martwą rybkę itp. w każdym razie w przypadku stosowania przyponu stalowego. Ma to na celu zabezpieczyć koszyczek lub ciężarek przed utratą, jeżeli zdarzy nam się zaczep. Jeśli nie będzie wyjścia i trzeba rwać zestaw, to z pewnością żyłka ma mniejszą wytrzymałość niż stalówka. Z dużym prawdopodobieństwem zerwanie nastąpi przy węźle więc wtedy koszyczek zostaje również w wodzie zsuwając się z luźnej już żyłki. W takim przypadku mamy ostatnią szansę na uratowanie go, gdyż będzie zastopowany ołowiem. Jednak jeśli zaciśniemy w tym miejscu śrucinę, być może stosowanie koralików mija się z celem. Jeżeli jednak zakładamy zwykły przypon, moim zdaniem z ołowiu powinniśmy zrezygnować gdyż niepotrzebnie obciążamy żyłkę zaciskając ołów, a w przypadku zaczepu cieńszy przypon powinien się zerwać i najczęściej dzieje się to zaraz przy haczyku.
Jeśli chodzi o wskazania brań, to mamy tu dużo możliwości. Spławik oczywiście odpada bo to "insza inszość" icon_smile.gif Najczęściej sygnalizować brania ryb będzie nam szczytówka, albo sama w sobie, albo przystrojona w różne cudeńka. Celowo użyłem tu słowa "przystrojona", gdyż ja najczęściej zostaje na łowisku na noc lub tez do kilku godzin po zmroku i uważam, że nie ma nic piękniejszego od widoku szczytówki ze świetlikiem na tle ciemnego, gwiaździstego nieba w ciepłą letnią noc z chłodnym piwkiem w ręku:)
Tak więc do szczytówki można przypiąć świetlik (specjalnymi uchwytami lub też za pomocą taśmy przylepnej), można ją uzbroić w dzwoneczek albo w dzwoneczek z uchwytem na świetlik, jeżeli nurt leniwy lub w ogóle woda stojąca (bo przecież taką gruntówką łowimy nie tylko w rzekach) to można przy przelotkach zawiesić tzw. "bombkę". Wskaźnikiem brań może być także wolny bieg szpuli kołowrotka ustawiony na dopuszczalne minimum.
Na koniec mała uwaga. Jeśli wybierzecie się z gruntówką na nocne łowy zachowajcie ostrożność podczas zarzucania by nie zrobić sobie lub innym krzywdy. Majtający się około 100 gramowy ciężarek w ciemną noc może zrobić "kuku" gdy niechcący palniemy się nim w głowę.

#2 wolfik

wolfik

    Szajbus

  • Moderator
  • 1160 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 01 maj 2007 - 13:25

ok




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych