Skocz do zawartości


Zdjęcie

Wyprawy na dorsza z Darłowa 2017


101 odpowiedzi w tym temacie

#101 Karol14

Karol14

    Weteran

  • Members
  • 252 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Wielkopolska

Napisano 14 marzec 2019 - 17:43

cos mi sie zdaje ze to lajba z Kolobrzegu



#102 kasko43

kasko43

    Wędkarz

  • Members
  • 26 postów

Napisano 17 marzec 2019 - 13:53

To jest kuter z Darłowa. Mieliśmy nim płynąć awaryjnie jak szukałem miejsc. Jako nowy kuter pewnie będzie chciał sobie wyrobić dobrą opinię.

 

Przy okazji opiszę wyprawę z 2.03.2019

 

Darłowo, kuter North Star. Czas 12h, cena 220zł. North Star To bardzo duża jednostka, zabiera bodajże maksymalnie 21 osób. My mieliśmy trochę więcej niż połowę składu bo jakaś ekipa zrezygnowała. Sam kuter jak pisałem bardzo duży i tak dziób jak i rufa są wysoko nad lustrem wody. Na dziób wchodzi się po schodach, jest tam sporo miejsca. Minusem że jest tam też sporo żelastwa, jakieś knagi, wręgi?? kołowrót i osprzęt kotwicy. Dlatego poszliśmy na rufę. Znowu minusem rufy,może być to, że wchodzi się tam po pionowej drabinie, i jest jakaś możliwość wypadnięcia do wody jakby ostro zabujało. Można by tam dać jakąś siatkę lub osłonę. Za to na rufie mimo, że wysoko, miejsca sporo, jest gdzie przysiąść. Dodatkowo plusem jest postawiona zadaszona budka dla kilku osób gdzie też można przysiąść osłoniętym od wiatru (nie widać jej na filmiku na yt). Na środkowym pokładzie kolejny plus - pod dziobem znajduje się spora wnęka gdzie można zjeść, posiedzieć przy stole tak samo osłonięta od wiatru. Oprócz niej dwa stoły piknikowe. Im większa łajba tym bardziej odporna na fale co  także jest ogromnym plusem. Mimo sporych fal i wiatru dla mnie bujanie praktycznie nieodczuwalne. Na środkowym pokładzie pewnie żadne. Dopiero jak  w okolicy pojawiła się drewniany kuter Blanka, można było zobaczyć że fala jest spora, gdzie ona podskakiwała jak korek xD. Także polecam na pierwszy raz jak ktoś boi się o chorobę morską. U nas w ekipie 7mio osobowej i tak pochorowały się dwie osoby. Jedna nawet nie wyszła na pokład, drugą dopadło gdzieś koło 10tej ( swoje na  pewno zrobił alkohol xD!!!). Dalej, miejsca do spania jest sporo, dla wszystkich, lub prawie wszystkich 21 osób. Także jak ktoś przyjeżdża wieczorem to nie ma problemu. W kajutach pod dziobem jest nawet przedpokój ze stołem i krzesłami na 8-10 osób. Nie wiem jak w kajutach pod rufą. Toaleta czysta, mała. Mesa - tu mały minus bo mesa jest malutka, siądzie bez ścisku może 6 osób naraz. Jednak jak pisałem jest możliwość zjedzenia na pokładzie. Na obiad były kotlety  z ziemniakami, smaczne. Lekki minus to gorące napoje. Jak dotychczas pływałem to wszędzie stał termos z kawą drugi z herbatą i jednorazowe kubki. Tutaj termosów brak, jak chcesz się napić to mówisz kucharzowi i on ci zrobi (no ale masz wybór czy chcesz rozpuszczalną czy sypaną :D). To można by zmienić bo niektórzy mają opory (nie chcą zawracać głowy) przed poproszeniem o kawę.

 

Łowienie. Na kutrze jest możliwość wypożyczenia sprzętu (20zł). Jest tam prawie że magazyn różnych wędzisk. tu znowu plusem jest, że sprzęt okej kolega który wypożyczył normalnie połowił. Co może być problematyczne przy pełnej obsadzie to to, że część stanowisk (2-4?) na burtach  znajduje się bezpośrednio pod stanowiskami na nadbudówce na rufie. U nas nie było to problemem bo mieliśmy okrojony skład. Mając swoją "ekipę" na rufie także będzie to tylko kwestia przesunięcia się :P.

Łowiliśmy na 40-60 metrach (nie wiem dokładnie), jednak w porównaniu z Kołobrzegiem tu czas płynięcia na tę samą głębokość jest krótszy. Płynęliśmy może z 2 godziny i już zaczęliśmy łapać. Szyper napływał zawsze na jedną burtę, znalazł rybę, jak schodziliśmy z ławicy to napływał ponownie. Wszystko okej. Dorsze gryzły dobrze, zdarzały się dublety, czasem podhaczenia. Pogorszyło się gdzieś około południa po zachmurzeniu i zmianie pogody, jednak dorsze dalej brały tylko słabiej. Najwięcej ryb było przy pierwszym kontakcie z dnem. Wyniki z naszej ekipy: Moje 30, 30, 25, 25, 24, 8 (chory) i 0 (bardzo chory :D). Na dziobie połowili lepiej. Ja miałem wrażenie, że dziób stał na ławicy a my na rufie dryfowaliśmy po jej brzegach ^^. Ale prawda była taka, że dziób był po prostu lepiej przygotowany i bardziej doświadczony. Przykładem u mnie plecionka 0,35 ( kręcioł do stacjonarki na suma), której nie chciało mi się już zmieniać (swoją drogą jest wygodna przy podnoszeniu ryb za pletkę). A teraz tak naprawdę to plecionka 0,15-0,18 myślę że dałaby lepsze wyniki. Wyniki z dziobu mniej więcej (orientacyjnie i nie wszystkich) 30, 50, 80, 90. Ten co złapał z 80 stał na dziobie ale łowił bardziej z burty. Zaś prawdziwy popis to 90 sztuk złowione na samego pilkera bez przywieszki. Ten pan stał na burcie jak najbliżej dziobu, dalekie wyrzuty z burty napływającej. Umiejętności ogromne - no ale później całą drogę powrotną musiał je czyścić i filetować. Ja sam najchętniej zapłaciłbym za zrobienie filetów (nie wiem jaka jest tam teraz stawka, nie pytałem, pamiętam ostatnio z Kołobrzegu to 1,50 od sztuki), jednak nie było czego filetować.

 

I tu smutna wiadomość, na którą nie mamy wpływu i co już się raczej nie zmieni. Dorsz w Bałtyku jest mały i bardzo mały. Mniejsze już nie będą brały bo boją się pilkera. Nie chodzi tu tylko o Darłowo a raczej o cały nasz Bałtyk. Ktoś kto jedzie pierwszy raz nie ma porównania do dawnych czasów. Ja sam pamiętam mój pierwszy rejs sprzed 7 lat gdzie dorsze 2-3 kg były "normalnością" a i trafiało się kilkanaście na kuter dorszy 6-ciokilowych. Co rusz była podawana osęka. A co mają powiedzieć ci co byli na dorszach 10 i więcej lat temu (gdy wyjazd na dorsze dość, że się zwracał to można było na tym zarobić. Ja jadę na dorsze mieć dobrą zabawę, nie po mięso, ale fajnie byłoby pobawić się z jakąś większą sztuką. Te czasy niestety według mnie już nie wrócą.  Trzeba przywyknąć i pogodzić się z tym.

 

Na koniec. Same plusy co do jednostki, także wszystkim ogromnie polecam. My na następny rejs już ustaliliśmy że jak będzie miejsce to na North Stara. I tak samo polecam Wszystkim Darłowo. Ja sam po ostatnich porażkach na Kołobrzeskich wodach powiedziałem sobie, że więcej do Kołobrzegu nie pojadę, mimo że mam bliżej (chociaż "podobno" tam też połapali). Lepiej dopłacić trochę do paliwa i uderzyć na Darłowo (łowiska też są bliżej bo Darłowo jest wysunięte w morze w porónaniu do Kołobrzegu).

 

Pozdro.

 

Ps: Pozdrawiam córkę pana z załogi, która była z nami na rejsie. Dzielnie poruszała się po pokładzie, robiąc zdjęcia dla tych "lamusów ze szkoły ^^". Sama łapała też dorsze, złapała więcej niż niektórzy (chorowici) z naszej ekipy :D.





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych