Skocz do zawartości


Zdjęcie

Sposoby Na Poprawę Stanu Polskich Wód


26 odpowiedzi w tym temacie

#1 pawel737

pawel737

    Wędkarz

  • Members
  • 65 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Katowice

Napisano 08 czerwiec 2014 - 23:19

Witam

Pytanie do wędkarzy ze Śląska i ludzi na tych wodach wędkujących.

Mieliście ostatnio brania "wiekszych" ryb? Mam na myśli głównie karpia lina amura czy szczupaka.
Od dłuższego czasu z tego co widzę to jakaś jedna wielka że tak powiem posucha...
Jakiś czas temu byłem na Czułowie(Zapadlisko na nocce) złapany jeden miarowy szczupak.
Niedawno zbiornik Bocianie Gniazdo pełno drobnicy, leszcza, ale konkretnej ryby brak;
a karteczka o tym że niedawno było zarybienie wisiała.

Więc albo coś kurde w naturze jest nie tak albo związek (jak większość władz) robi wędkarzy w przysłowiowego "balona".

#2 matchless

matchless

    Wędkarz

  • Members
  • 93 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Gliwice

Napisano 09 czerwiec 2014 - 07:11

W przysłowiowego balona robią się sami wędkarze i póki tego nie zrozumieją to nigdy w naszym kraju nie będzie łowisk bogatych i łownych. Jeżeli wędkarze pojmują zarybienie jako wpuszczenie ryby, którą należy wytłuc w pierwszym tygodniu to zawsze będzie u Nas wędkarskie dno i posucha. Nie wiem, czy nie prościej obok każdego zbiornika wykopać sadzawki 50x50 metrów, tam wpuszczać tego karpia i niech tłuką aż napełnią lodówki, zamrażarki i wykarmią połowę swojego osiedla czy dzielnicy - bo skoro on już nie ma miejsca na mięso to warto obdzwonić znajomych czy nie chcą karpika, lina, szczupaka. Nie dyskutuję tutaj o prawie wędkarza do zabrania ryb - bo skoro jest to zgodne z limitem i regulaminem to rzecz jasna każdy ma prawo rybę, którą złowił zabrać do domu. Nie jest też moim zamiarem promowanie tutaj zasad typu C&R, gdyż uważam, że jakiekolwiek skrajności nie są pożądanym stanem.
Kiedy parę lat temu dosyć przypadkowo podczas wakacji udało mi się powędkować w Holandii, w ciągu 4 wypadów na ryby złowiłem ich tyle, ile w Polsce przez poprzednie 20 lat swojego wędkowania. Płacąc +/- 40 zł za TYDZIEŃ wędkowania w regionie (na wielu łowiskach), jedną wędką, z paczką robaków i zanętą zrobioną z wszystkiego co było pod ręką byłem w stanie z marszu łowić karpie, liny, ogromne leszcze. To jest właśnie bogactwo łowisk. Ale ono nie wynika z ogromu zarybień czy cudownych właściwości wód. To po prostu rozsądek wędkarzy i ich podejście. Wszyscy narzekają na "PZW". Ja również czasem ponarzekam. Ale jestem też świadom, że to PZW to nie jest jakiś martwy twór, Matrix w którym żyjemy. To każdy z Nas, każdy wędkarz. Dopóki każdy z osobna nie zmieni podejścia do wędkarstwa, nie nabierze szacunku do ryb, nie spojrzy na wędkarstwo perspektywicznie - dopóty będzie tak jak jest. Czyli będzie przyjazd nad wodę i rozczarowanie, bo złowiliśmy kilka płotek, dwa okonki, leszczyka jak brzytwa. Nierzadko nic. A potem opowieści nad wodą i dyskusje - bo ciśnienie spada, bo rośnie, bo pogoda niestabilna, bo wiatr nie w tę stronę, bo woda mętna a innym razem zbyt przezroczysta. No nie bądźmy śmieszni.

#3 pawel737

pawel737

    Wędkarz

  • Members
  • 65 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Katowice

Napisano 09 czerwiec 2014 - 11:06

Może czase po prostu przydało by się wmiarę możliwości więcej kontroli icon_neutral.gif . Straż miejska także mogła by kontrolować wędkarzy pod względem połowu, bo z tego co ostatnio widzę to albo kontrolerów jest bardzo malo albo ja mam wybitne szczęście że jak na razie od początku roku trafiłem na nich tylko raz...

Poza tym myśle że na ludzką mentalność wpływa także np. dochód jaki osiągamy. Jeżeli stosunek wynagrodzenia do ceny ryby byłby taki sam jak u naszch sąsiadów w zachodniej granicy i dalej, to podejżewam że mielibyśmy tak samo jak przypadek który opisałeś, bo wędkarstwem zajmowali by sie ci dla których jest to pasja, sposób na życie, spędzenie wolnego czasu.
Cześć ludzi nie pojechała by wędkować tylko kupiła by sobie odpowiednią rybkę świeżą w sklepie (zamiast gdy aktualnie zdaża się gdy jeden gość ogarnia temat całej rodzinie).

Albo inne rozwiązanie według mnie.
Niech opłaty zostaną zwiększone. Zezwolenie na rok kosztuje koło 200 (czy troszke ponad). Jak powiększą ta kwote do 300-350 to część ludzi może sobie przemyśli kwestię finansową że zamiast kombinować z wędkowaniem to niech se te ryby kupi.
Osobiście na temat C&R mam własne zdanie : "WSZYSTKO Z GRANICACH ROZSĄDKU". Jak w każdym wypadku przesadzanie w jedną bądź w drugą stronę nie jest dobre.

Na najbliższy wypad pojadę może nad jakieś łowisko sportowe bo muszę podbudować swoje morale icon_smile.gif i przetestować pare nowych zestawów końcowych icon_wink.gif


#4 matchless

matchless

    Wędkarz

  • Members
  • 93 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Gliwice

Napisano 09 czerwiec 2014 - 11:29

W ostatnim czasie powstaje sporo stowarzyszeń wędkarskich, które otrzymują wody na dzierżawę. Takie stowarzyszenia z reguły tworzą ludzie o konkretnych celach wędkarskich i z ambicjami. Znam kilka, jestem członkiem jednego. Generalnie zbiorniki wyglądają świetnie, są zadbane, czyste, dosyć rybne choć to również nie jest temat jednego czy dwóch zarybień a całych lat mądrej i przemyślanej pracy wszystkich członków. Oczywiście jak zawsze - spora grupa ładuje do siatek wszystko co się da (w granicach regulaminu stowarzyszenia), inni wypuszczają wszystko do wody. Ja jestem zwolennikiem czegoś pośrodku, czyli od czasu do czasu, kiedy przyjdzie ochota na rybkę to zabieram - jedną, dwie sztuki. Reszta idzie do wody. Co ważne, zarybienia to nie tylko karp czy szczupak. Ważne są również inne gatunki. Dzięki zarybieniom leszczem kilka lat temu, obecnie można połowić już takie 40 cm sztuki - zabawa fajna. Był mały linek - obecnie bierze już taki 25-30 cm, na wiosnę brały jak płotki, jeden za drugim. Karasie również piękne, wysokie, sztuki około kilograma to nic nadzwyczajnego. Niestety nadal przy zarybieniach przeważa karp, co jest bardzo głupie. Według mnie należy inwestować w ryby rodzime, które nie wymagają szczególnych warunków do rozrodu. Dzięki temu woda staje się coraz bogatsza, rybostan jest zrównoważony.

#5 pawel737

pawel737

    Wędkarz

  • Members
  • 65 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Katowice

Napisano 09 czerwiec 2014 - 13:47

Fajnie wiedzieć że coś takiego jest.
A powiedz mi jak to wygląda od strony formalne?
To są jakieś konkretne łowiska?
Trzeba mieć dodatkowe zezwolenie na nich, jakieś dodatkowe opłaty są za korzystanie z tych zbiorników?
Jak to ogólnie wygląda icon_smile.gif

#6 matchless

matchless

    Wędkarz

  • Members
  • 93 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Gliwice

Napisano 10 czerwiec 2014 - 09:08

Skrótowo wygląda to tak, że grupa minimum 15 wędkarzy rejestruje stowarzyszenie. Aby to zrobić musi posiadać statut - taki wstępny zarys działalności stowarzyszenia. Wybiera się prezesa/przewodniczącego, zarząd itp. Tworzony jest regulamin i ustalane są zasady wędkowania i członkostwa w stowarzyszeniu wędkarskim. Stowarzyszenie występuje do gminy, miasta czy powiatu - najczęściej w rejonie swojej działalności - o dzierżawę wód. Ustala się składkę członkowską na połów na wodach stowarzyszenia i członkowie uiszczają opłaty (z reguły roczne). Takie stowarzyszenie to bardzo dobra rzecz, członków jest z reguły 20-100 (w zależności od stowarzyszenia), każdy się zna. Jest dużo lepsza przejrzystość jeśli chodzi o finanse i zarybienia. O wodę się dba. Jest czysto, śmieci są sprzątane, co kilka stanowisk kosz na śmieci. Drzewa są przycinane lub wycinane (w granicach prawa i rozsądku), trawa również albo koszona albo wyżynana tak, aby wędkarze mieli dobry dostęp do stanowisk. Rybostan bardzo ciekawy i zróżnicowany. Zarybienia - jak zwykle przeważa karp - łatwo go kupić, szybki przyrost, lepszy do transportu i cena nie najgorsza, jednak nie unika się zarybień sandaczem, szczupakiem, linem, jaziem, karasiem, leszczem, węgorzem czy pstrągiem. Regulamin jest respektowany dosyć restrykcyjnie, każdy pilnuje przede wszystkim sam siebie. Stowarzyszeń jest sporo, każdy może również założyć swoje i starać się o otrzymanie wody na użytkowanie. Ja opisałem tutaj wrażenia z mojej przynależności do jednego z nich, nie chcę pisać jakiego bo reklama nie jest mu potrzebna a może jedynie zaszkodzić. Jeśli interesuje Cię coś takiego poszukaj w swojej okolicy, z pewnością jakieś stowarzyszenia tam działają.

#7 pawel737

pawel737

    Wędkarz

  • Members
  • 65 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Katowice

Napisano 10 czerwiec 2014 - 09:47

Dzięki za informacje icon_smile.gif

To wszystko potwierdza wcześniejszą rozmowę, jak ludzie sami czegoś nie przypilnują to władza nigdy tego nie zrobi icon_smile.gif

#8 2323

2323

    Wędkarz

  • Members
  • 26 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 02 lipiec 2014 - 22:42

Wszystko fajnie drodzy koledzy icon_smile.gif Tylko zapominacie o jednym - na wędki rybę ciężko wyłapać do zera. Problem jest w kłusownictwie i braku kontroli. Ja od 5 lat łowiąc na wodach PZW nie miałem kontroli chociaż się nie ukrywam i mam kartę. Za to trafiłem już nie raz na takie siaty że profesjonalny rybak by się nie powstydził. Do tego jeszcze słyszy się tu i tam o akcji na prąd, no i wszystko według naszego społeczeństwa jest ok, bo fajnie że można kupić od kłusola rybę za grosze , co nie sprzeda to wyrzuci. Małe ryby giną w siatach i są wyrzucane. Typy maja gruby zarobek na darmowych połowach, a ludzie to wspierają kupując od takich. Tu jest problem. A jeżeli PZW nie jest w stanie upilnować swoich łowisk to niech się ich zrzekną, nie będę musiał płacić i żadnych pretensji do nikogo nie będę miał, że ryby nie ma. A jeżeli chodzi o zarybianie to również mam wątpliwości co do ich ilości w pewnych łowiskach, tzn nie wydaje mi się żeby było ich tyle co jest podawane przez PZW. A podnosząc składki, przy takim braku kontroli, jak u mnie to się skończy tylko zwiększeniem wędkarzy , którzy zrezygnują całkowicie z opłacania karty i odniesie to efekt odwrotny. Większy pożytek był by z unormowania i faktycznego dostosowania wysokości opłat do możliwości ludzi. Między innymi przez udzielanie ulg dla szerszych grup społeczeństwa. Lepszy mały wpływ niż żaden. No i pewna rzecz która bardzo powoli się zmienia, właśnie mętalność wędkarzy co do szanowania i zabierania ryb. Niestety pewne rzeczy znikną dopiero wtedy kiedy zniknie pewna rzesza wędkarzy starego pokroju. Młodzi z tego co obserwuję mają na szczęście lepsze podejście. Sam już nie jednego przekonałem , że rybę warto zabrać jeżeli będzie z niej jakiś pożytek, a nie wszystko co się złapie.
Pozdrawiam wszystkich prawdziwych Wędkarzy icon_smile.gif

#9 OLO

OLO

    Szajbus

  • Members
  • 1410 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Lewin Brzeski
  • Zainteresowania:Muzyka ( Workstation Tyros 2 ), fotografika, strategiczne gry komputerowe, rozpoznawanie grzybów, magic the gathering, gry planszowe, sport wszelaki

Napisano 03 lipiec 2014 - 07:28

Może to drastyczne, wielu się nie zgodzi ze mną, ale ja jedyne wyjście widzę w całkowitej ochronie dzikich wód. Czyli jestem za tym, by powstało dużo prywatnych stawów hodowlanych (dotacje itp.) które właściciel by sobie zarybiał by zwabić klientów, a obok powstał całkowity zakaz zabierania ryb z dzikich wód, czyli całkowity C&R razem z całą jego otoczką. Nie chcesz się stosować do c&r, spoko, jedziesz na staw hodowlany i łowisz do siaty ile chcesz.

Użytkownik OLO edytował ten post 03 lipiec 2014 - 10:43


#10 ponury żniwiarz

ponury żniwiarz

    Wędkarz

  • Members
  • 12 postów

Napisano 03 lipiec 2014 - 07:37

Znam kilka osób pochodzących z różnych rejonów mazur. Opowiadając im, że chodzę wędkować to się śmieją. W ich miejscowościach nikt już nie używa wędek, tylko siatek czasem prądu, zwyczajnie kłusują. A pobliskie władze o tym wiedzą ale nic nie robią bo zawsze dostają za darmochę rybke. To jest właśnie problem, niby kontrole, straże itp ale kłusownictwo dalej ma się dobrze. Ja mam już długi czas kartę, i nigdy nikt mnie nie sprawdzał. Nawet nikogo nie widziałem, powiedzmy po drugiej stronie rzeki czy jeziora. A opłaty...wg wielu są wysokie, dla mnie ....nie przeliczam tego tak. Na inne hobby wydaje 3-4 krotnie więcej w skali roku. W naszym kraju tak jakoś dziwnie jest, że wszędzie jest burdel, niby prawo jest, ograniczenia, nakazy, zakazy ale i tak nikt nic sobie z tego nie robi. Najważniejsze to zacząć od siebie: nad wodą, nie śmiecić, nie wrzucać tony zanęt do wody, nie zabierać wszystkich ryb jak leci. Jeszcze jedna rzecz- nie wrzucać petów do wody.

#11 pawel737

pawel737

    Wędkarz

  • Members
  • 65 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Katowice

Napisano 03 lipiec 2014 - 16:00

Osobiście się z wami wszystkimi zgadzam. Ja tutaj widzę tylko jedną receptę składającą sie z kilku podpunktów:

-mniejsza cena za rybę w sklepie( chociaż podejżewam że jeże płace nie wzrosną to cena ryby tymbardziej nie zmaleje)

-owa mentalność ludzi

-zwiększenie kontroli (straż miejska tak na prawdę ma prawa ograniczone, stawiają jakieś bzdurne fotoradary i oglądając odpowiednie programy w TV i znając przepisy można im się śmiać w pysk a gówno ci zrobią), a tak zajęli by się czymś bardziej pożytecznym dla ludzi i może NIE BYŁO BY też tyle różnych ataków wandali na wędkarzach, złodziejstwa itp. bo jak "pan władza" sie szwenda po krzaczkach to go w nocy nigdzie nie widać icon_smile.gif

Jest także jedna najbardziej radykalna metoda. Zrezygnować ze wziązków totalnie, niech grube stare pryki sami postarają sie utrzymać a nie ogarniać wszystko ze składek...
Interes upadnie i zacznie się budowanie wszystkiego od początku bo skoro nie da się poprawić czegoś co jest jeszcze do naprawienia to lepiej to wszystko rozpieprzyć icon_smile.gif


#12 2323

2323

    Wędkarz

  • Members
  • 26 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 06 lipiec 2014 - 13:00

Ja proponuje przekwalifikować kłusownictwo z użyciem siatek, prądu oraz innych tego typu metod na przestępstwo, nie jako czyn o małej szkodliwości społecznej. A jeszcze większe kary za wspieranie tego i ukrywanie dla funkcjonriuszy Policji czy innych służb które nie podejmują działań jak jest tego typu zgłoszenie. Grzywne na 15 tyś zł i jak by paru zapłaciło to by wiedzieli, że jak chce się nażreć ryby to bardziej opłaca się kupić. A tych co to kryją wywalić ze służby i zabrać przywileje do wszystkich dodatków i możliwości wcześniejszej emerytury, wtedy by wiedzieli , że nie warto i by się skończyło.


#13 wahlul

wahlul

    Szajbus

  • Members
  • 1569 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:warszawa

Napisano 07 lipiec 2014 - 21:23

Żadne przepisy nic nie zmienią, jeśli nie będą egzekwowane, a kara za łamanie nie będzie nieuchronna.

Pojedźcie na ryby nad Wisłę w okolicy Czerwińska. Zadzwońcie na policję i zgłoście kłusownictwo w postaci łowienia siecią. Dowiecie się jedynie, że mogą tam się pojawić za dwa dni....
Na prawym brzegu stoi ponad 20 pychówek we wzorowej kondycji, z których żadna nie jest zarejestrowana. No bo po co?

Ostatnio widziałem zdjęcie prawie metrowego sandacza leżącego w wannie z widoczną na boku charakterystyczną raną. Wyjaśnienie? Dostałem od znajomej, która pracuje na zaporze w Dębem icon_evil.gif I wszystko jasne...

Ostatnio czytam sobie książkę o polskim szkutnictwie ludowym. Jest tm wiele cytatów z kronik i dokumentów archiwalnych. Jeśli starczy mi czasu i chęci, to wyłuskam kilka "rodzynków" i wrzucę na forum. Wynika z nich jasno, że każdy, kto pochodzi z rodziny od pokoleń mieszkającej nad wodą, kłusownictwo ma po prostu w genach.

Jest nas garstka, wędkarzy z wyobraźnią i jakimś horyzontem myślowym, a przeciwko mamy całe rzesze gumofilców, debili i prostaków, którzy mięsiarstwo i kłusownictwo dziedziczyli z dziada i pradziada. I co z nimi zrobić? Przecież nikogo takiego nie da się pilnować 24 godziny na dobę. Przemówić do rozumu też się nie da, bo do tego najpierw ktoś musiałby mieć rozum.

Jedyna opcja to decentralizacja opieki nad wodami. Jedyne przypadki zadbanych wód w Polsce to takie, gdzie grupa pasjonatów wzięła pod opiekę jakiś kawałek ładnej wody i poświęca się dbając o nią w mądry sposób. Pytanie tylko, na jaki czas wystarczy sił takim osobom? Co będzie, jak młodzi i ambitni założą rodziny i dorobią się dzieci? Czy dalej będą mieli czas na bycie skutecznym strażnikiem? I podstawowe pytanie: Dlaczego sukces jest możliwy tylko tam, gdzie ktoś poświęca swój prywatny czas, a nie potrafi tego zapewnić PZW, który dysponuje odpowiednimi środkami finansowymi, siłą przebicia i tak ogólnie jest to jego obowiązek???
Вода это колыбель разумной жизни.

#14 Jaqback

Jaqback

    Wędkarz

  • Members
  • 11 postów
  • Lokalizacja:Toruń-Bydgoszcz

Napisano 11 lipiec 2014 - 12:29

CYTAT(matchless @ pon, 09 cze 2014 - 14:29) Wyświetl post
W ostatnim czasie powstaje sporo stowarzyszeń wędkarskich, które otrzymują wody na dzierżawę. Takie stowarzyszenia z reguły tworzą ludzie o konkretnych celach wędkarskich i z ambicjami. Znam kilka, jestem członkiem jednego. Generalnie zbiorniki wyglądają świetnie, są zadbane, czyste, dosyć rybne choć to również nie jest temat jednego czy dwóch zarybień a całych lat mądrej i przemyślanej pracy wszystkich członków. Oczywiście jak zawsze - spora grupa ładuje do siatek wszystko co się da (w granicach regulaminu stowarzyszenia), inni wypuszczają wszystko do wody. Ja jestem zwolennikiem czegoś pośrodku, czyli od czasu do czasu, kiedy przyjdzie ochota na rybkę to zabieram - jedną, dwie sztuki. Reszta idzie do wody. Co ważne, zarybienia to nie tylko karp czy szczupak. Ważne są również inne gatunki. Dzięki zarybieniom leszczem kilka lat temu, obecnie można połowić już takie 40 cm sztuki - zabawa fajna. Był mały linek - obecnie bierze już taki 25-30 cm, na wiosnę brały jak płotki, jeden za drugim. Karasie również piękne, wysokie, sztuki około kilograma to nic nadzwyczajnego. Niestety nadal przy zarybieniach przeważa karp, co jest bardzo głupie. Według mnie należy inwestować w ryby rodzime, które nie wymagają szczególnych warunków do rozrodu. Dzięki temu woda staje się coraz bogatsza, rybostan jest zrównoważony.

Czy znasz może jakieś stowarzyszenie na kujawsko-pomorskim (szczególnie w okolicy Bydgoszczy)?

#15 matchless

matchless

    Wędkarz

  • Members
  • 93 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Gliwice

Napisano 15 lipiec 2014 - 07:54

Polecam obejrzenie tego filmu Kacpra Góreckiego, który razem ze Zbigniewem Milewskim łowi w Czechach.
To, na co warto zwrócić uwagę to końcowy wynik ich połowu i końcowy komentarz, refleksja dotycząca stanu wód u naszych sąsiadów i porównanie do naszych. Jest to dokładnie to, co mówię od samego początku. To nie związki czy inne duperele mają wpływ na to, czy wody są rybne i jak to funkcjonuje. Przede wszystkim związki to są poszczególni wędkarze, ich podejście do łowienia i do ryb jak również OSOBISTA dbałość o miejsce, gdzie realizują swoje hobby. Jeśli zaś związek przeszkadza, bądź jego polityka jest niezgodna z właśnie takim, zdrowym i rozsądnym podejściem wędkarzy - to można ich wymienić na ludzi, prezentujących poglądy podobne do naszych. Problem w tym, że większości wędkarzy w Polsce taki stan rzeczy odpowiada i wybierają ludzi, którzy pośrednio podzielają ich poglądy - zarówno jeśli chodzi o politykę zarybieniową jak też samo funkcjonowanie związku, co przekłada się na stan wód.
Tak jak już kiedyś pisałem, wędkarstwo to nie systematyczne odławianie mięsa zarybieniowego w postaci karpia. Dopóki większości będzie odpowiadać postawa typu - zarybić karpiem i wyłapać karpia, byle mieć komplet w siatce i wesołym wrócić do domu, dopóty w jeziorach, stawach, rzekach w naszym kraju będzie mierny rybostan. I narzekania w tym przypadku są nieuzasadnione, bo to wędkarze sami są sobie winni. Poniżej film, o którym pisałem na początku:

watch?v=mGwsVKi38Js

#16 maxxx

maxxx

    Weteran

  • Members
  • 205 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:PPL
  • Zainteresowania:wędkarstwo (spinning) , motoryzacja , polityka itp

Napisano 15 sierpień 2014 - 08:00

Wg mnie do poprawy rybności naszych wód potrzeba kilku zmian bo to problem złożony a więc
*zwiększenie kar za łamanie regulaminu - 10 krotne podniesienie kar pieniężnych
*zwiększenie nakładów na PSR , zwiększenie zakresu uprawnień SSR tak by mogli wypisywać mandaty lub likwidacje tej służby a w zamian wstawić cos jak kontrolerzy z MPK tak by mieli płacone od wyników
* zamiana polityki zarybieniowej - ograniczyc zarybianie karpiem amurem czy tołpygą na rzecz rodzimych gatunków a dla przykladu podam w o. kaliskim wpuszczono 50kg sandacza na 830ha wody jaki do dyspozycji ma tak duzy orkęg to jest smiech a do tego 24 tony karpia
*rzetelne zarybienia
*częste kontrole tak by klusownik czuł nad sobą bat
*przestrzeganie wymiarów i limitów to absolutna podstawa do tego by ryb nie brakowalo.
to przyszlo mi na myśl ale wiem ze wszystkie trędy Nie Jem , Nie Zabijam , Nie Kiluje , Łowie i Wypuszczam , Łowie i Głoduje sa jak leczenie grypy wodą po ogórkach wielu w to wierzy a nie ma wymiernego efektu ale jak chcą to czemu nie icon_smile.gif .

#17 pawel737

pawel737

    Wędkarz

  • Members
  • 65 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Katowice

Napisano 14 październik 2014 - 13:23

Podejżewam że to niezgodne z regulaminem ale uważam że niekiedy ten regulamin można nagiąć żeby było nam wędkarzom lepiej.
Chodzi mi dokładnie o kłusowników bo to głównie przez nich te nasze wody wygladają tak a nie inaczej.
Wielu z nas prócz tego forum korzysta także z innych, można by zrobić jeden artykół czy ogólnie temat w którym można by wklejać takie przypadki jak ten:
http://www.haczyk.pl...59fbbbe3ed84df2
chodzi dokładnie o ostatnie posty.
Według mnie jeżeli taka informacja została wystawiona to nasze odpowiednie służby także powinny być o tym poinformowane.
Jeżeli sami nie będziemy tego pilnować tak jak w innych krajach gdzie jeden wędkarz może skontrolować innego czy postępuje zgodnie z przepisami to w życiu nie będzie dobrze, dalej będzie problem z "mięsiarzami" i kłusownictwem.

#18 wahlul

wahlul

    Szajbus

  • Members
  • 1569 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:warszawa

Napisano 17 październik 2014 - 14:38

CYTAT(pawel737 @ wto, 14 paź 2014 - 16:23) Wyświetl post
Chodzi mi dokładnie o kłusowników bo to głównie przez nich te nasze wody wygladają tak a nie inaczej.


Tu niestety jesteś w błędzie. Kłusownictwo jest dużym problemem, ale największymi szkodnikami na naszych wodach są niestety sami wędkarze. Limity, wymiary...... a co to jest? Elementarna przyzwoitość też jest raczej niespotykana. Praktycznie za każdym razem, kiedy widzę kogoś z wędką, leszczyki po 20 cm, płotki i okonki poniżej 15 cm, szczupaki, sumki i sandacze poniżej wymiaru, wszystko ląduje w siacie.
Вода это колыбель разумной жизни.

#19 pawel737

pawel737

    Wędkarz

  • Members
  • 65 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Katowice

Napisano 17 październik 2014 - 18:28

To wtedy trzeba zawiadomic odpowiednie służby, jeden telefon i oni z reguły pojawiają się dosyć szybko.

#20 wahlul

wahlul

    Szajbus

  • Members
  • 1569 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:warszawa

Napisano 17 październik 2014 - 23:30

I co się wtedy stanie? O ile faktycznie ktoś zareaguje błyskawicznie na Twoje zgłoszenie.
Gumofilec dostanie 200 zł mandatu, albo sprawa trafi do sądu, który ją umorzy, albo złagodzi karę ze względu na niską szkodliwość, albo na ciężką sytuację rodzinną. Śmiech na sali!
Poza tym:
- płotka czy leszcz nie mają wymiaru ochronnego.
- Większość ryb nie ma limitu ilościowego.
- Ci, którzy zabierają ryby niewymiarowe, wiedzą co robią i z reguły są też czujni, odnośnie służb.
Do tego dolicz szarpakowców. Nawet jak taki nie pali, to zapalniczkę ma w każdej kieszeni w wiadomym celu icon_wink.gif
Z tego co obserwuję wśród kolegów z SSR, to realia codzienne wyglądają następująco:
Ukarać to można starego dziada co łowi bez karty, albo łowi na trzy wędki, albo nie odróżnia płotki od bolenia, klenia czy jazia.
W przypadku większych i bardziej szkodliwych występków, wraz ze wzrostem szkodliwości rośnie znajomość naszego kulawego prawa i sposobów na uniknięcie odpowiedzialności. Krótko mówiąc, im bardziej ktoś przegina, tym bardziej jest bezczelny i bezkarny. A najwięcej wszelkiej patologii odbywa się poza zasięgiem policji, PSR i SSR.
Вода это колыбель разумной жизни.



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych