Skocz do zawartości


Zdjęcie

Medalowe Garbusy


Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 stanley

stanley

    Wędkarz

  • Members
  • 93 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:STARGARD
  • Zainteresowania:wędkarstwo, sport - koszykówka

Napisano 08 czerwiec 2014 - 12:00

Tyle lat łowię okonie wszelkimi metodami i doszedłem do pewnych wniosków dotyczących przebywania dużych okoni w jeziorze. Za duże osobniki uważam takie powyżej 40 cm długości i kilograma wagi. W tych jeziorach, w których wędkuję przeważnie takie czterdziestaki mają około kilograma. Moimi łowiskami, gdzie miałem dość częsty kontakt z medalowymi garbusami, jest j. Woświn, j. Zajezierze, j. Ińsko, j. Miedwie,j. Lubie, j. Chłop koło Lipian j. Mąkowarskie, j. Wisola, żwirownia Bielinek, j. w Starej Dobrzycy i falochrony w Świnoujściu. Na pewno w innych zbiornikach w Zachodniopomorskim jest wiele okazów, ale ich po prostu nie znam, lub rzadko tam łowiłem. Wszystkie te zbiorniki które wymieniłem są głębokie, mają urozmaiconą linię brzegową, liczne wzniesienia podwodne, cyple wchodzące głęboko do wody i strome spady. TE WSZYSTKIE MIEJSCA mogą być ostoją dużych okoni, a gdy jeszcze znajduje się tam białoryb, lub drobnica, to można się tam na dłużej zakotwiczyć. Bez łodzi nie ma takich możliwości. Pamiętam jak kilka lat temu pojechaliśmy z kolegą nad akwen w Starej Dobrzycy, słynącej z rekordowych leszczy. Nastawiliśmy się oczywiście na wielkie łopaty, ale w razie czego zabraliśmy ze sobą po jednym spinnerku. Cała noc minęła nam na obserwacji nieruchomych małpek ze świetlikami zawieszonych na przelotkach czterech gruntówek, ale nic z tego nie wynikło. Po spędzeniu nocy na łowieniu leszczy, poranek i wczesne południe mieliśmy spędzić na łódce, którą ze sobą zabraliśmy i oddać się ulubionej metodzie wędkowania, czyli spinningowi. Na mapce batymetrycznej, którą zabraliśmy ze sobą były zaznaczone dwie górki podwodne i kamieniste dno, przy których, według autora, miały trzymać się drapieżniki tj. sandacz i okoń.
Wypłynęliśmy, tylko ze spinningami, z zamiarem odbicia sobie leszczowych niepowodzeń. Jednak im dłużej pływaliśmy i zmienialiśmy mapkowe, dobre miejsca, bez kontaktu z drapieżnikami, tym bardziej energia z nas odpływała. Postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i poszukać książkowych stanowisk okoni. W jednym miejscu, nieopodal obiecującego cypelka, gdzie zamiast pasa trzcin, było skupisko zarośli i kamieni, postanowiłem zakotwiczyć. Na echosondzie zauważyłem duży spad z czterech na dziesięć metrów. Zaczęliśmy wreszcie łowić okonie i to sporych rozmiarów, a za przynętę posłużyły nam seledynowe gumki. Na Woświnie jest mnóstwo podwodnych górek, trzeba tylko zasięgnąć języka, albo obserwować miejscowych. Górka górce nierówna. Na tych płytszych jest mnóstwo okonia, ale średniego. Najlepsze są wzniesienia, których szczyt znajduje się głębiej, jak jeszcze są strome spady, to połowa sukcesu jest zagwarantowana. Jeszcze dziesięć lat temu wystarczyło obserwować atakujące drobnicę mewy i rybitwy, by bez problemu namierzyć stado pasiaków. Wystarczyło podać przynętę na skraj stada, będącego w amoku polowania, by trafić na jakiegoś większego samotnika. Mógłbym wymieniać wszystkie jeziora znane mi z rekordowych garbusów, ale wszystkie sukcesy polegają nie na cudownej przynęcie, ale na miejscówkach gdzie żerują te piękne ,pasiaste ryby.Nieraz wędkarze mnie pytają, a na jaką przynętę złowił pan te wielkie okonie. Takie pytanie ma sens, gdy się je zada jako drugie, pierwsze powinno brzmieć, w którym konkretnie miejscu. Moim zdaniem trzeba nauczyć się myśleć tak jak łowiona ryba i przewidywać gdzie w danej chwili się znajduje, poznać dobrze akwen i starać się żyć w zgodzie z naturą. Wszystkim łowiącym życzę samych wielkich i garbatych ryb, do zobaczenia nad wodą.

Załączone miniatury

  • 013.JPG
  • 100_4211.JPG
  • 100_4525.JPG
  • 4688691c24.jpeg




Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych