Skocz do zawartości


Zdjęcie

Żywność Gmo- Protest Przeciwko Nowej Ustawie


14 odpowiedzi w tym temacie

#1 korgan

korgan

    Weteran

  • Moderator
  • 860 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Piasutno
  • Zainteresowania:Wędkarstwo morskie i śródlądowe

Napisano 26 listopad 2012 - 10:46

Dostałem mail od znajomego, w którym poprosił mnie o zapoznanie się z tematem żywności GMO i podpisanie listu jaki jeden z pszczelarzy wysłał do Senatu RP.
W skrócie- list opisuje skutki wprowadzenia żywności GMO dla pszczół i pszczelarstwa, a w konsekwencji dla nas wszystkich, czyli mieszkańców Ziemi. Podpisując się pod nim podpisujemy się pod prośbą odrzucenia ustawy uchwalonej 9 listopada 2012r przez Sejm.

Nie lubię w internecie podawać swoich danych osobowych, ale dla mnie sprawa wygląda na na tyle poważną by to zrobić.

Zapoznajcie się proszę z informacjami podanymi na stronie:
http://pasiekamichal...ly.com/gmo.html
I zróbcie to, co jest zgodne z Waszym sumieniem.

#2 mikeus

mikeus

    Weteran

  • Members
  • 904 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Konin

Napisano 26 listopad 2012 - 15:36

Ja też mam propozycję - zanim ktoś będzie chciał się wypowiedzieć, proponuję poczytać, co mają do powiedzenie ludzie, którzy się na temacie znają:
http://gmo.blog.polityka.pl/
Co do pszczół - sam jestem początkującym pszczelarzem, uczę się od ojca, który pszczoły hoduje kilkadziesiąt lat, poza tym jest z zawodu weterynarzem. Moim zdaniem (i nie tylko moim) nie ma dla pszczół większego zagrożenia od świństwa, którym rolnicy nawożą pola. A mity o GMO brzmią paskudnie, tyle że potwierdzenia w badaniach niestety nie mają. Śmierdzi mi to na kilometr... Wprowadzenie GMO powoduje brak zapotrzebowania na pestycydy, a to oznacza wojnę producentów GMO z producentami chemii. Myślę, że bajki jeszcze nie raz będą płynęły z różnych ust w przyszłości...
Michał, 79', Okręg Konin

#3 OLO

OLO

    Szajbus

  • Members
  • 1410 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Lewin Brzeski
  • Zainteresowania:Muzyka ( Workstation Tyros 2 ), fotografika, strategiczne gry komputerowe, rozpoznawanie grzybów, magic the gathering, gry planszowe, sport wszelaki

Napisano 27 listopad 2012 - 07:33

Jedno jest pewne. Tak naprawdę dowiemy się tylko tego, co pewne osoby chcą byśmy się dowiedzieli. Nie wierzę, że moje zdanie ma na cokolwiek wpływ.

Niedawna afera o ACTA, możemy sobie pokrzyczeć, zamydlili nam oczy "tak tak, wygraliście, hahaha" a my w to wierzymy jak baranki. Wszytko co miała wprowadzić ustawa acta wchodzi właśnie w życie, powoli, tylnymi drzwiami, małymi ustawami o których nikt nic nie usłyszy w mediach.

Użytkownik OLO edytował ten post 27 listopad 2012 - 07:35


#4 dratwa74

dratwa74

    Wędkarz

  • Members
  • 87 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Grodzisk Wlkp.

Napisano 27 listopad 2012 - 08:39

CYTAT(mikeus @ pon, 26 lis 2012 - 18:36) Wyświetl post
Ja też mam propozycję - zanim ktoś będzie chciał się wypowiedzieć, proponuję poczytać, co mają do powiedzenie ludzie, którzy się na temacie znają:
http://gmo.blog.polityka.pl/
Co do pszczół - sam jestem początkującym pszczelarzem, uczę się od ojca, który pszczoły hoduje kilkadziesiąt lat, poza tym jest z zawodu weterynarzem. Moim zdaniem (i nie tylko moim) nie ma dla pszczół większego zagrożenia od świństwa, którym rolnicy nawożą pola. A mity o GMO brzmią paskudnie, tyle że potwierdzenia w badaniach niestety nie mają. Śmierdzi mi to na kilometr... Wprowadzenie GMO powoduje brak zapotrzebowania na pestycydy, a to oznacza wojnę producentów GMO z producentami chemii. Myślę, że bajki jeszcze nie raz będą płynęły z różnych ust w przyszłości...

Coś w tym musi być,11 lat pracowałem w dużej hurtowni chemii rolnej,wzrost stosowania wszelkiego typu fungicydów,herbicydów,insektycydów itd.. jest coraz większy.Niekoniecznie dlatego,że rolnicy,ogrodnicy czy sadownicy chcą wydawać na to coraz większe pieniądze.Po prostu bez oprysku ciężko coś wyhodować.Odmiany coraz bardziej plenne i coraz bardziej wydelikacone i wrażliwe.Zresztą sam konsument wymaga żeby jabłuszko w lutym wyglądało w sklepie jak z obrazka,a pieczarka była snieżnobiała.
Niewielu z was zdaje sobie sprawę,że w sadzie towarowym idzie w sezonie np ponad 15 różnego rodzaju oprysków(potem kupujecie jabłko tak tłuste,ze ciepłą wodą go umyć nie idzie i narzekacie,że macie wzdęcia.
Ale największy kosmos to uprawa pieczarek,tu idzie samo gówno, od środków owadobójczych 1 klasy toksyczności,poprzez formalinę(rakotwórczy formaldehyd mrówkowy),a żeby były bialutkie traktuje się je podchlorynem sodu czyli popularnym ACE.
Przykłady mozna mnożyć.
Nie oznacza to,że jestam fanem GMO,po prostu nie wgłębiałem się w temat.Za to mam kawałek własnego sadu i ogródka,zjadam (tak zjadam z rodziną ryby które sam złowię),świniaka kupuję i obrabiam z zaprzyjaźnionym rzeźnikiem u teściowej na wsi,piję kompoty a nie gotowe napoje,używam kosmetyków naturalnych....
Nie wiem czy dzięki temu dłużej pożyję,ale na pewno zdrowiej icon_wink.gif

#5 korgan

korgan

    Weteran

  • Moderator
  • 860 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Piasutno
  • Zainteresowania:Wędkarstwo morskie i śródlądowe

Napisano 28 listopad 2012 - 09:52

Streszczę co wprowadza projekt nowej ustawy o nasiennictwie, w sumie to chodzi o to, co ze "starej" ustawy zniknęło. Dz.U. 2003 Nr 137 poz. 1299, USTAWA z dnia 26 czerwca 2003 r. o nasiennictwie:
Art.5. ust.4. Odmian genetycznie zmodyfikowanych nie wpisuje się do krajowego rejestru.
Art.11. ust.2. Wniosek o wpis odmiany, z wyłączeniem odmiany dla zachowania bioróżnorodności
roślin rolniczych, do krajowego rejestru zawiera:
7) oświadczenie hodowcy, że odmiana jest albo nie jest genetycznie zmodyfikowana;
Art.57. ust.3. Materiał siewny odmian genetycznie zmodyfikowanych nie może być dopuszczony
do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

W ustawie z dnia 9 listopada 2012 r. o nasiennictwie tych zapisów brak.

W konsekwencji tego obrót nasionami GMO na terenie RP będzie umożliwiony.

Jesteście pewni, że to dla Was, Waszych rodzin jest bez znaczenia? To pierwszy krok ku wprowadzeniu do obrotu na szeroką skalę żywności GMO w Polsce. W tej chwili produkty z takich roślin muszą być oznakowane, ustawa tego nie zmienia, ale w konsekwencji zmian, które niesie, żywności modyfikowanej genetycznie będzie na rynku więcej. Żywność ta będzie atrakcyjniejsza cenowo, gdyż z założenia hodowla roślin GMO ma być wydajniejsza.

Słyszeliście może o czymś takim jak praca hodowlana? Odnosi się ona nie tylko do zwierząt, ale i do roślin. Są to zabiegi hodowcy zmierzające do ulepszenia dziedzicznych cech roślin lub zwierząt.
Prace hodowlane to m.in. kojarzenie ze sobą różnych odmian danego gatunku, selekcja i pozostawienie wybranych roślin/zwierząt, utrwalenie odmiany. Jest ingerencją w przyrodę, ułatwieniem krzyżowania się odmian, które w naturze nie miałyby na to szans. Ingerować zaczęliśmy dawno temu, udamawiając dzikie zwierzęta, zaczynając uprawę roślin. Prace te doprowadziły do takiej ilości, różnorodności fauny i flory jaką mamy (oczywiście matka natura działa ciągle, mimo/z ingerencji ludzi.

Zaszczepianie wyselekcjonowanych genów roślinom czy zwierzętom to wg mnie jeden krok za daleko. Krok, który może przynieść nieodwracalne negatywne skutki w przyrodzie, w nas.
Może też przynieść wiele korzyści, korzyści ekonomicznych, które dla wielu ważniejsze są od skutków biologicznych...

To są moje poglądy, mogą komuś się podobać lub nie, nikogo do niczego nie zmuszam. Są tematy, o których warto rozmawiać i nie dawać sobie oczu zamydlać tematami zastępczymi typu: "zamach" w Smoleńsku.

Mikeus, w linku podanym przez Ciebie to niby kto zna się na temacie? No chyba, że tematem są relacje między Greenpeace, a Koalicją Polska Wolna od GMO, co mnie osobiście zbytnio nie obchodzi.

OLO, z takim nastawieniem to pewnie i głosowanie w wyborach sobie odpuściłeś? icon_sad.gif Ja jeszcze jestem zdania, że warto walczyć, próbować coś zmienić lub blokować zmiany na gorsze. W pojedynkę nic nie zdziałamy, ale w grupie? Nie param się politykę, nie jestem też nawiedzonym ekologiem, ale niektórych spraw odpuścić nie potrafię, nie bez próby "walki" lub chociażby poparcia kogoś o poglądach podobnych.

Poparcie listu miało na celu pokazanie, że nie każdy obywatel przyzwala władzom RP na rozpowszechnienie żywności GMO. Co do argumentów użytych przez autora listu to dla mnie rzecz drugorzędna- czasu na jakiekolwiek działanie mało, więc chociaż w ten sposób...

#6 esox2b

esox2b

    Szajbus

  • Members
  • 1529 postów
  • Lokalizacja:----------

Napisano 28 listopad 2012 - 11:15

Nie zamierzam dyskutować z poglądami kogokolwiek, ale czy przypadkiem przy małej wiedzy z naszej strony na temat GMO, nie ulegamy przesadnej panice?
Gdybyśmy prześledzili wypowiedzi tych "mądrych" to okazuje się, że pojawia się jakiś prof. i o GMO wypowiada się w samych superlatywach a z drugiej strony inny przedstawia nam wprowadzenie GMO jako zagładę ludzkości. Paradoksalnie dostęp do informacji, jej nadmiar prowadzi do dezinformacji...
Wydaje mi się, że sami nie wiedząc zbyt wiele na ten temat chętnie utożsamiamy się z tą opinią do której docieramy i angażujemy w jej propagowanie. Tym chętniej im bardziej jest to działanie akcyjne.

Co do samego listu pszczelarzy.
Do tej pory przekonywali nas - zapewne słusznie - że zagrożeniem dla pszczół jest chemia. Dzisiaj, gdy tej chemii ma być mniej, groźbę zagłady rodzin pszczelich niesie samo GMO.
Pszczoły są zwierzętami hodowlanymi i niezwykle pożytecznymi w przyrodzie, ale o tym czy będą istnieć rodziny pszczele decyduje ekonomia ich utrzymania i pasja samych hodowców.

Dla mnie straszenie tym GMO to trochę tak jak straszenie powietrzem w wielkim mieście. Wprawdzie każdy uważa, że szkodzi, ale nikt z tego powodu nie zamierza zmienić miejsce zamieszkania. Tak samo i z tym. Być może jest szkodliwe, ale gdy chodzi o zwiększenie plonów to niestety nie ma odwrotu... Jest nas coraz więcej i coraz trudniej wszystkich nakarmić.

Użytkownik esox2b edytował ten post 28 listopad 2012 - 12:27


#7 mikeus

mikeus

    Weteran

  • Members
  • 904 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Konin

Napisano 28 listopad 2012 - 11:53

Korgan:

Już wyjaśniam:
1. Wojciech Zalewski, autor wskazanego przeze mnie blogu, ma tam umieszczoną zakładkę "o mnie": http://gmo.blog.poli....pl/informacje/.
Napisał tam: "Jestem doktorantem w Instytucie Hodowli i Aklimatyzacji Roślin – PIB (IHAR-PIB). W latach 2006-2012 pracownik naukowy IHAR. W pracy naukowej zajmowałem się uzyskiwaniem nowych odmian zbóż z użyciem inżynierii genetycznej (tzw. „GMO”). Obecnie jestem pracownikiem niewielkiej firmy z branży biotechnologiczno-medycznej. Ani ja, ani moja żona, wujek, siostra, mama, ani nawet żaden z moich sąsiadów nie są pracownikami jakiejkolwiek korporacji handlującej nasionami genetycznie modyfikowanych zbóż. To tak w ramach uprzedzenia niektórych komentarzy."

2. Facet nie pisze tylko, co mu się wydaje i co jest jego prywatnym zdaniem. On dodatkowo przedstawia na swym blogu wyniki badań naukowych i stanowisk instytucji, powołanych do zajmowania się takimi problemami, np. Polskiej Akademii Nauk (Prezydium Polskiej Akademii Nauk popiera wykorzystanie GMO w rolnictwie). Dobrze mieć pod ręką wyniki wnioskowań (na podstawie wyników badań naukowych!) ludzi, którzy mają kompetencje do wypowiadania się w danej materii.

Poznawanie wierzeń ludowych oraz bajań i klechd jest na pewno zajmującym zajęciem, nie powinna nam jednak ich treść przesłaniać rzeczywistości icon_wink.gif

Takie jest moje zdanie. Wyhodowanie kukurydzy czy pszenicy, które potrzebują minimalnej ilości wilgoci, aby wyrosnąć i wydać plon, albo są odporne na konkretną chorobę czy pasożyta, moim zdaniem nie stanowi nawet w przybliżeniu takiego zagrożenia dla mnie, mojej rodziny i bliskich, jak polewanie wszystkiego, co rośnie, pestycydami i innym chemicznym gównem.

P.S.
Esox2b mnie uprzedził, więc napiszę tylko, że to nie GMO wg mnie stanowi zagrożenie dla pszczół (hodowlanych czy dzikich), ale o tym pisałem już we wcześniejszym poście.

Użytkownik mikeus edytował ten post 29 listopad 2012 - 00:26

Michał, 79', Okręg Konin

#8 rekmar

rekmar

    Kierownik lodowiska

  • Members
  • 1321 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 28 listopad 2012 - 21:20

1. Pustynnienie - zmniejszanie obszarów aktywnych rolniczo
2. Urbanizacja - zmniejszanie obszarów aktywnych rolniczo
3. Wzrost liczby ludności świata - zwiększenie zapotrzebowania na produkty rolne

modyfikacja, ingerencja nauki w odporność na patogeny i szkodniki, plenność, mniejsze zapotrzebowanie wodne i świetle roślin wydają się nieuniknione w kontekście wyżywienia 7 a niebawem 8, 9, 10 miliardów ludzi na planecie. Rolnictwo "ekologiczne" nas nie wykarmi, a na pewno nie zbieractwo...

trzeba będzie wybrać rybka albo pipka. a na marginesie czy dziecko w Etiopii, Somalii czy Kenii powie częstowane miską jedzenia "Nie dziękuję! bo ta żywność wykiełkowała z nasion GMO"...

1 miliard 200 milionów osób cierpi z głodu. To co - PROTESTUJEMY?

#9 korgan

korgan

    Weteran

  • Moderator
  • 860 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Piasutno
  • Zainteresowania:Wędkarstwo morskie i śródlądowe

Napisano 30 listopad 2012 - 08:17

CYTAT(rekmar @ śro, 28 lis 2012 - 21:20) Wyświetl post
1. Pustynnienie - zmniejszanie obszarów aktywnych rolniczo
2. Urbanizacja - zmniejszanie obszarów aktywnych rolniczo
3. Wzrost liczby ludności świata - zwiększenie zapotrzebowania na produkty rolne

modyfikacja, ingerencja nauki w odporność na patogeny i szkodniki, plenność, mniejsze zapotrzebowanie wodne i świetle roślin wydają się nieuniknione w kontekście wyżywienia 7 a niebawem 8, 9, 10 miliardów ludzi na planecie. Rolnictwo "ekologiczne" nas nie wykarmi, a na pewno nie zbieractwo...

trzeba będzie wybrać rybka albo pipka. a na marginesie czy dziecko w Etiopii, Somalii czy Kenii powie częstowane miską jedzenia "Nie dziękuję! bo ta żywność wykiełkowała z nasion GMO"...

1 miliard 200 milionów osób cierpi z głodu. To co - PROTESTUJEMY?


Twoim zdaniem popularyzacja GMO to zmieni? Myślisz, że takie technologie, czy ich produkty będą dostępne dla wszystkich? Tak, ale pod warunkiem posiadania pieniędzy...

Mikeus, jesteś pewien, że GMO nie stanowi zagrożenia dla pszczół? Zacytuję Ci kolegę, który ma o tym pojęcie większe (wg mnie), niż wszyscy wypowiadający się w temacie. Wypowiedź jest z czatu, dlatego jakaś niespójność mogła wystąpić:

"Problem w uprawie kukurydzy polega na tym, że atakuje ją Omacnica prosowianka. motyl lata sobie i znosi jaja a gąsienice drążą korytarze w łodydze i rośliny przewracają się. wprowadzono do rośliny gen, który produkuje truciznę dla motyla. robią się gąsienicy dziury w jelicie. a pszczelarze protestują bo pszczoły też zbierają pyłek ze wszystkich roślin. nie patrzą na etykietki. TO JEST GMO

Odnosnie odporności na randap, rolnik musi dobierać preparaty chwastobójcze do gatunków chwastów, które ma na polu. I to jest męka. Roundup niszczy wszytko co ma chlorofil czyli zielone. Wszczepiono kukurydzy i innym roślinom gen odporności na randap i te GMO pozostają. Prosta walka z chwastami. Taka była idea.
Ale słychać o rakotwórczości tego co można niby lać na pole bez patrzenia co tam rośnie.
To są tylko 2 przykłady już zastosowane. Ustawa jeśli pozwoli na GMO, to można geny zwierzęce wprowadzać do roślin, bakterii i nie ma ograniczeń. Można sobie fantazjować i tworzyć dowolne "frankensztajny"
a jaki wpływ będą one miały na ludzkie F2 czyli nasze wnuki? Na pewno wzrosną alergie. W Anglii gdzie żywność jest wątpliwej jakości liczba alergii u dzieci wzrosła. Ile razy? Szukajcie.GMO nie jest tylko złe. Insulina ludzka jest produkowana przez bakterie GMO. Mysz GMO do badań laboratoryjnych kosztuje tyle co samochód. Są też króliki GMO. Ale niech one sobie będą w zamkniętych laboratoriach. Ważna sprawa UWOLNIENIE do środowiska.
Tu jest sprawa ustawy i regulacji.
Dawno już jemy kukurydzę GMO z puszki, a nasze króliki soje modyfikowaną."

Co prawda na chwilę obecną mówiliśmy o ustawie o nasiennictwie, ale to ona jest pierwszym krokiem do "wprowadzenia" GMO w Polsce.

#10 mikeus

mikeus

    Weteran

  • Members
  • 904 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Konin

Napisano 30 listopad 2012 - 09:35

Korgan, moje pszczoły zbierają pyłek także z roślin, które po spożyciu przez człowieka np. ich liści czy łodyg okazują się dla niego trujące. Jeśli kukurydza będzie produkować truciznę dla gąsienicy, to znaczy, że jej pyłek będzie szkodliwy dla ludzi?
Alergie? U nas też w ostatnich dziesięcioleciach wielokrotnie wzrosła liczba alergików, mimo, że nie było roślin GMO icon_wink.gif Powód jest prosty i zainteresowanym znany - chemia, gospodarcza. Wszystkie środki czystości, wspaniałe mydła, proszki do prania, płyny do mycia naczyń etc. Mamy czyściutkie kuchnie i łazienki, skórę i paznokcie, ale nasz organizmy ma przez to mniej wydolny układ immunologiczny. To już jednak nie moja dziedzina, nie będę się wdawał w szczegóły.
Korgan, podawane przez Ciebie przykłady to nadal mity, gdzie dowody na ich potwierdzenie?

Michał, 79', Okręg Konin

#11 OLO

OLO

    Szajbus

  • Members
  • 1410 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Lewin Brzeski
  • Zainteresowania:Muzyka ( Workstation Tyros 2 ), fotografika, strategiczne gry komputerowe, rozpoznawanie grzybów, magic the gathering, gry planszowe, sport wszelaki

Napisano 30 listopad 2012 - 14:27

A do mnie nie przemawia fakt, że pozwoli to produkować więcej żywności. Od dawna mamy technologiczną możliwość wyprodukować dużo więcej żywności, ale tego nie robimy. W zamian za to niszczymy codziennie tony nadwyżek i tym podobnych tylko dlatego, by cena danego produktu na światowej giełdzie przypadkiem nie spadła, ktoś straci wtedy miliony. Tak więc naszym celem stało się produkowanie jak najłatwiej ale sprzedawanie jak najdrożej się da.

Użytkownik OLO edytował ten post 30 listopad 2012 - 14:27


#12 esox2b

esox2b

    Szajbus

  • Members
  • 1529 postów
  • Lokalizacja:----------

Napisano 30 listopad 2012 - 15:34

Poglądy polaryzują się... Ja nadal - z racji niedoboru wiedzy - pozostanę pośrodku.
Chętnie podpieramy się czyimiś wypowiedziami - z oczywistych powodów - i jednocześnie utożsamiamy się z nimi jak z własnymi poglądami, nie dopuszczając argumentów drugiej strony, lub nie dostrzegamy braku spójności w wypowiedziach nas samych.
No bo czym jest opisywanie, że do rośliny wprowadzony jest za pomocą "grzebania" w genetyce jakiś środek owado czy chwasto - bójczy a co za tym idzie bezpośrednio czy pośrednio do naszego organizmu. Wiemy też, że do tej pory ten sam środek był wylewany na rośliny i na dobrą sprawę był wszędzie. W miejscach potrzebnych i niepotrzebnych, bez wybiórczego działania... Czy to znaczy, że teraz stanowił będzie dla nas zagrożenie a stosowany w tradycyjny sposób nie ma takiej groźby?

Możemy w dzisiejszych poczynaniach doszukiwać się działania jakiś lobby lub tworzyć na podstawie tych działań spiskowe teorie. Każdy ma prawo do swoich poglądów...
Należy pamiętać, że od samego początku człowiek kształtował środowisko i to że dzisiejsze nam się nie podoba to takimi czy innymi protestami je nie zmienimy. Pozostaje nam bycie otwartym na innowacje i postęp lub bronić z uporem obecnego stanu. Tyle tylko, że sama niechęć do zmian nic nam nie da i dalej nie będziemy mieć odpowiedzi na to co jest dla człowieka lepsze. Dzisiejsze zatrute i nadal z uporem trute środowisko, czy może to z jutra?
Bo to, że do jaskiń powrotu nie ma, to oczywiste...

Użytkownik esox2b edytował ten post 30 listopad 2012 - 16:33


#13 Zbynek

Zbynek

    Szajbus

  • Members
  • 1129 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Sieradz

Napisano 30 listopad 2012 - 18:34

Ja oglądałem jeszcze taką wypowiedź



#14 korgan

korgan

    Weteran

  • Moderator
  • 860 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Piasutno
  • Zainteresowania:Wędkarstwo morskie i śródlądowe

Napisano 03 grudzień 2012 - 12:24

CYTAT(esox2b @ pią, 30 lis 2012 - 15:34) Wyświetl post
Poglądy polaryzują się... Ja nadal - z racji niedoboru wiedzy - pozostanę pośrodku.
Chętnie podpieramy się czyimiś wypowiedziami - z oczywistych powodów - i jednocześnie utożsamiamy się z nimi jak z własnymi poglądami, nie dopuszczając argumentów drugiej strony, lub nie dostrzegamy braku spójności w wypowiedziach nas samych.
No bo czym jest opisywanie, że do rośliny wprowadzony jest za pomocą "grzebania" w genetyce jakiś środek owado czy chwasto - bójczy a co za tym idzie bezpośrednio czy pośrednio do naszego organizmu. Wiemy też, że do tej pory ten sam środek był wylewany na rośliny i na dobrą sprawę był wszędzie. W miejscach potrzebnych i niepotrzebnych, bez wybiórczego działania... Czy to znaczy, że teraz stanowił będzie dla nas zagrożenie a stosowany w tradycyjny sposób nie ma takiej groźby?

Możemy w dzisiejszych poczynaniach doszukiwać się działania jakiś lobby lub tworzyć na podstawie tych działań spiskowe teorie. Każdy ma prawo do swoich poglądów...
Należy pamiętać, że od samego początku człowiek kształtował środowisko i to że dzisiejsze nam się nie podoba to takimi czy innymi protestami je nie zmienimy. Pozostaje nam bycie otwartym na innowacje i postęp lub bronić z uporem obecnego stanu. Tyle tylko, że sama niechęć do zmian nic nam nie da i dalej nie będziemy mieć odpowiedzi na to co jest dla człowieka lepsze. Dzisiejsze zatrute i nadal z uporem trute środowisko, czy może to z jutra?
Bo to, że do jaskiń powrotu nie ma, to oczywiste...


Marku, to nie niechęć przed zmianami sprawiła, że mam takie a nie inne poglądy. Każdy hodowca dąży do jakiegoś celu. Lata doświadczeń badań mogą go dać lub nie. Krzyżując różne odmiany np. zbóż ze sobą Można otrzymać takie na jakim nam zależy- to tak w dużym uproszczeniu. Praca hodowlana to proces długotrwały i kosztowny, do tego niekoniecznie kończący się sukcesem. To jest ingerencja w naturę, ale w stopniu akceptowalnym przeze mnie. Jest rozwojem, ale rozwojem nieinwazyjnym, "naturalnym".

GMO natomiast jest tak jakby pójściem na skróty. Nie mówię, że prace dot. GMO są czymś łatwym, wręcz przeciwnie. Ktoś mówi, że było prowadzonych wiele badań nt żywności GM, ok były, ale rozpatrywane były tylko wybrane aspekty takich roślin, bądź ich uprawy. To co się stanie, gdy GMO będzie powszechne na całym świecie- nie wiadomo. I to mnie martwi. Nie wiadomo jak GMO wpłynie na naturalną florę i faunę. Wiadomo natomiast, że wpuszczone do przyrody będzie w niej ciągle, przekrzyżowując się z naturalnymi jeszcze w tej chwili gatunkami...

PS. Senat przyjął ustawę. Zawetować może ją prezydent. Fani GMO mogą spać już spokojnie. Nasiona i rośliny modyfikowane genetycznie niedługo trafią na nasze pola, legalnie.

#15 esox2b

esox2b

    Szajbus

  • Members
  • 1529 postów
  • Lokalizacja:----------

Napisano 03 grudzień 2012 - 17:30

CYTAT(korgan @ pon, 03 gru 2012 - 15:24) Wyświetl post
... ingerencja w naturę, ale w stopniu akceptowalnym przeze mnie. Jest rozwojem, ale rozwojem nieinwazyjnym, "naturalnym"...

... Nie wiadomo jak GMO wpłynie na naturalną florę i faunę. Wiadomo natomiast, że wpuszczone do przyrody będzie w niej ciągle, przekrzyżowując się z naturalnymi jeszcze w tej chwili gatunkami...

PS. Senat przyjął ustawę. Zawetować może ją prezydent. Fani GMO mogą spać już spokojnie. Nasiona i rośliny modyfikowane genetycznie niedługo trafią na nasze pola, legalnie.

Pisząc "z braku dostatecznej wiedzy" miałem na myśli nie tylko moją wiedzę i tu dzięki za przybliżenie tematu ale i to, że "nauka" sama nie jest pewna tego co nam jutro przyniesie. W tym miejscu zgadzam się z tymi co mają podobne obawy i z tego powodu protestują ale nie może to oznaczać zamykania się na argumenty czy też racje drugiej strony.
Piszesz, że akceptujesz zmiany w naturę... Czy to znacz, że uważasz nasze środowisko za "naturalne"?
Chyba masz świadomość mocno umownego określenia i tak naprawdę nie ma miejsca na Ziemi gdzie człowiek nie przyłożyłby swojej ręki do zmian w środowisku.
Dokonujące się zmiany człowiek był w stanie ogarnąć, przyzwyczaić się i zaakceptować. Tyle tylko, że na powolne zmiany w dobie rewolucji naukowej nie ma co liczyć. Niech za przykład posłuży samolot, który pierwszy lot odbył w grudniu 1903r i wówczas dla przeciętnego człowieka było to czymś nie pojętym a tymczasem w sześćdziesiąt lat później byliśmy już w kosmosie.
Wracając do GMO to przypominam sobie zamieszczony przed laty artykuł o możliwościach jakie niesie ze sobą ingerencja w kod genetyczny. Zapamiętałem pewną ideę jaką przedstawiał w nim jakiś genetyk by zaprząc świat roślin i mikroorganizmów do produkcji leków. Przed laty były to próby w laboratoriach, a dzisiaj jest faktem, jak chociażby produkcja insuliny...
"...Nie wiadomo jak GMO wpłynie" na nasze otoczenie (wolę to słowo niż środowisko, zwłaszcza z przymiotnikiem "naturalne") zgadzam się z tym, ale w tych protestach dostrzegam głównie brak zgody na tempo z jakim te zmiany w nauce zachodzą. Niestety pewnych rzeczy nie powstrzymamy.
Nie ma odwrotu i zmiany będziemy musieli (tak jak do tej pory działo się i dzieje) akceptować.
Burzymy się na stosowaną chemię a tymczasem w najbliższym otoczeniu pierwszą mszycę traktujemy trującym aerozolem...
Być może się mylę w stosunku do GMO, być może to będzie kolejny pretekst dla nauki jak zwalczyć GMO, ale jednego jestem pewien, że powstrzymać się tego nie da i jeśli nie zrozumieć to lepiej mieć choćby namiastkę kontroli. Ten co walczył "z wiatrakami" występował na kartkach powieści. W życiu byłby bez szans.
Zakończę apelem. Nie zamykajcie się na argumenty żadnej ze stron!
... Tylko czy nie jest to w stylu tego co "walczy z wiatrakami"?
Pozdrawiam! icon_cool.gif

Użytkownik esox2b edytował ten post 04 grudzień 2012 - 17:36




Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych