Skocz do zawartości


Szwecja:Jezioro Asnen


1 odpowiedź w tym temacie

#1 Guest_Kuba_*

Guest_Kuba_*
  • Guests

Napisano 06 maj 2005 - 21:21

Witam

Tak jak obiecałem opisze swoją pierwszą(i mam nadzieję)nie ostatnią wyprawę do Szwecji.

Wyjazd z Warszawy był około godziny 2.00 w nocy 23/04,potem jeszcze pod Wa-wą dołączyła reszta kompani i zostały przeprowadzone lekkie poprawki w pakowaniu bagażu ,podróż do Gdyni przebiegała bez pośpiechu ,kilka przerw ,na papieroska ,na kawkę i inne "potrzeby". W Gdyni byliśmy parę minut przed godziną 8.00.
Potem przejście graniczne i na prom ,to była chyba najgorsza część podrózy,10 godzin monotonni i bujania ,czasem ciężko było dać kroka icon_smile.gif

W Karlskronie byliśmy o godzinie 19.00,zjazd z promu ,przejście graniczne i do celu zostało nieco ponad 100 km. W ruch poszedł GPS. Szybko i bez problemu wytyczył nam trasę do miejsca przeznaczenia tak więc bez najmniejszych problemów dotarliśmy do domków a właściwie domku w wiosce Hagahult nad J. Asnen.

Zadzwoniliśmy do właścicieli z info .o dotarciu na miejsce ,zjawili się za niecałe dziesięć minut(bez problemu można dogadać się po Angielsku),umowa za wynajem domków i nasze licencje wędkarskie już na nas czekały. Właściciele okazali się bardzo miłymi i sympatycznymi ludźmi ,oprowadzili nas po domku i umówiliśmy się na poranek.

Oczywiście zanim położyliśmy się spać ,było oglądanie sprzętu ,podziwianie woblerków i debaty na temat wyższości salmiaków nad rapalkami i na odwrót.
Pełni nadziei położyliśmy się spać...

Rano wstajemy około 6 ,szybkie śniadanko i kawka ,po wyjściu z domku w słonecznym świetle ukazało mi się całe piękno okolicy ,głucha cisza ,lasy ,skały i cała masa ptaków które dawały taki koncert że aż miło się robi na sercu gdy sobie to przypomnę.

Właściciel już na nas czekał ,a więc do łodzi ,sprawdzenie silników i do boju.

Nie będę opisywał każdego dnia po koleji ,za dużo by tego było.

Powiem tylko tyle że były lepsze i gorsze chwile ,chwile zwątpienia i niesamowitej motywacji.okazało się że szczupak jest jeszcze w tarle ,również płoć (główny pokarm tamtejszych kaczodziobych) miała tarło ,pogoda była raczej turystyczna niż wędkarska.

Oczywiście złowiliśmy troszkę zębaczy ,kilka okoni i jednego sandacza jestem pewien że na takie wyniki nie mielibyśmy szans w Polsce !!

Widoki i przyroda są tam niesamowite, już w drodzę z promu pierwsza rzecz jaka przykuła moją uwagę to niesamowity porządek i wręcz nieprawdopodobny brak chaosu (nie to co u nas tysiące reklam wzdłuż dróg itp. itd.),domki wszystkie bardzo podobne do siebie ,wszystko bardzo estetyczne i rozmieszczone z głową, jeszcze jedna rzecz która zasługuje na wielkie brawa to ogrodzenia oddzielające lasy i łąki od dróg oczywiście mowa tu o autostradach i innych większych drogach ,dla nas ludzi ze względu na bezpieczeństwo podczas jazdy to wspaniała sprawa ,kto nie miał przypadku kiedy z lasu wyskoczyła mu sarna ,lis ,lub inne leśne zwierzątko, a dla zwierząt .....ehhh to chyba oczywiste ....co kilkaset metrów są zrobione przejścia dla zwierząt(pod drogami).

No i wszędzie skały ,skały w morzu ,skały na lądzie i skały w jeziorach co do tych ostatnich to miałem wątpliwą przyjemność kilka razy się z nimi spotkać oczywiście nie ja bezpośrednio lecz łódź którą pływałem ,dopóki nie przepłynęliśmy kilka razy i nie poznaliśmy dobrze miejsc nawet w niektórych przypadkach echosonda nie dawała pewności że nic się nie stanie np. mieliśmy sytuację kiedy echo pokazywało 4 metry i nagle niewiadomo skąd wyrosła skała(pionowa) z czterech metrów zrobiło się 20 cm. Naprawdę kilka razy zrobiło się gorąco, oczywiście nie obyło się tez bez uszkodzenia silnika.

Co do domków nie można mieć żadnych ,chociaż najmniejszych zastrzeżeń ,czyste ,schludne i nie śmierdzą wilgocią jak to czasem u nas bywa.

Na dole mieliśmy salon z kanapami ,telewizor z TV satelitarną ,drugi mniejszy stolik a przy nim krzesła ,była jadalnia ,łazienka z prysznicem czyściutkim wręcz sterylnym kibelkiem no i prysznic ..
Kuchnia - kuchenka ,lodówka ,zamrażarka ,mikrofala ,zmywarka w kuchni największy szok przeżyłem gdy w jednej z szafek zobaczyłem pojemniki z: kawą ,mąką ,cukrem ,kakałkiem ,solą ,płatkami owsianymi i Corn Flakesami .Na piętrze były dwie sypialnie po trzy łóżka w każde j, oczywiście tu również wszystko czyściutkie ,a przy łóżkach radia i budziki.

Ehhhhh...żałuje że to był tylko tydzień ,naprawdę polecam wyjazdy do Skandynawii ,po tygodniu wczesnego wstawania byłem bardziej wypoczęty niż po dwóch tygodniach urlopu w Polsce !!
Moja rada jest jeszcze taka aby wyprawę organizować we własnym zakresie a nie przez wszelkie biura podróży zachęcające do turystyki wędkarskiej ,można załatwić o prawie połowę niższą cenę(oczywiście to kosztuje troszkę naszego czasu i główkowania szukania itd. itp. ale chyba warto ? )
Drogi powrotnej nie opisuję bo miałem ostrego doła z powodu powrotu do Polski.

Zapomniałbym ,fani spławika tez nie będą się nudzić ,oczywiście mieliśmy paczkę białych robaczków przez półtorej godziny na najzwyklejszy zestaw spławikowy bez żadnego nęcenia złowiłem około 100 płoci w granicach 10 - 30 cm.

Pozdrawiam i na koniec chcę się wytłumaczyć że jeśli tekst ma średnią "czytelność" i jest w nim dużo chaosu to tylko i wyłącznie wina tego że jestem nieprzytomny ,a nie chcę już dalej zwlekać z opisaniem wyprawy.

Fotki zamieszcze jutro,dziś nie mam już siły zmniejszać ich rozmiarów icon_smile.gif

#2 Corristo

Corristo

    Weteran

  • Members
  • 536 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Mazury
  • Zainteresowania:Wędkarstwo, przyroda Polski, łowiectwo, racjonalne wykorzystywanie zasobów przyrody, japońska kreska i animacja

Napisano 07 maj 2005 - 14:27

Ojeju... icon_cry.gif
Ja bym najpierw pojechał na Alandy, ale jak se wyobrażam to co opisałeś... Uch icon_cry.gif ...



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych