Skocz do zawartości


Zdjęcie

Niesmaczne Mięso Lina Złowionego W Czasie Tarła


21 odpowiedzi w tym temacie

#1 whistler

whistler

    Wędkarz

  • Members
  • 19 postów

Napisano 11 czerwiec 2012 - 11:11

Witam serdecznie

Czy mięso lina złowionego w okresie przedtarłowym (tarła) może być niejadalne?

Niedawno na początku czerwca podczas udanej zasiadki na prywatnym łowisku złowiłem kilka ładnych linów. Jako ze żonka zawsze mi głowę suszy, że nic nie ma z tych moich łowów tym razem postanowiłe jej coś wrzucić na patelnie i zabrałem dwie piękne i zdrowe sztuki ok 30-32 cm. Mięso poleżało kilka godzin w lodówce w cebuli i usmażone zostało w sposób tradycyjny w panierce z bułki tartej. Smaka na linową kolację narobilismy sobie ogromnego. Tym bardziej, ze nigdy nie jadłem lina, a wiele słyszałem dobrego o jego niewątpliwych walorach smakowych. Po zatopienia zębów w pierwszym dzwonku niestety niemiłe zaskoczenie....lin był absolutnie niezjadliwy. Mięso było sypkie, niespójne, a smak gorzkawy, mdły i ogólnie "rosnący w buzi". Zapach też nie łaskotał nozdrzy zbyt przyjemnie. Mięso drugiego lina ogólnie było dobre ale jako, że był trzymany w tej samej misce miało też lekko nieprzyjemny posmak. Stąd moje pytanie jak powyzej. Dodam, że zbiornik z którego pochodziła ryba jest krystalicznie czysty a moja żona świetnie przyrządza ryby icon_wink.gif



#2 Darczez

Darczez

    Szajbus

  • Members
  • 1289 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 11 czerwiec 2012 - 20:16

CYTAT(whistler @ pon, 11 cze 2012 - 12:11) Wyświetl post
Witam serdecznie

Czy mięso lina złowionego w okresie przedtarłowym (tarła) może być niejadalne?

Mięso było sypkie, niespójne, a smak gorzkawy, mdły i ogólnie "rosnący w buzi". Zapach też nie łaskotał nozdrzy zbyt przyjemnie. Mięso drugiego lina ogólnie było dobre ale jako, że był trzymany w tej samej misce miało też lekko nieprzyjemny posmak. Stąd moje pytanie jak powyzej. Dodam, że zbiornik z którego pochodziła ryba jest krystalicznie czysty a moja żona świetnie przyrządza ryby icon_wink.gif

jak żonka swietnie przyrządza coś czego na oczy nie widziała ... to SMACZNEGO !

Po kiego grzyba była ta cebula, od której zapewne mięso stało się gorzkie.

Użytkownik Darczez edytował ten post 11 czerwiec 2012 - 20:17


Ten post jest moją subiektywną w tej chwili opinią mimo chęci zachowania obiektywizmu. Nie może on służyć przeciwko mnie w następnych po tym terminie, gdyż zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez podania przyczyny.

#3 whistler

whistler

    Wędkarz

  • Members
  • 19 postów

Napisano 12 czerwiec 2012 - 07:57

CYTAT(Darczez @ pon, 11 cze 2012 - 23:16) Wyświetl post
jak żonka swietnie przyrządza coś czego na oczy nie widziała ... to SMACZNEGO !

Po kiego grzyba była ta cebula, od której zapewne mięso stało się gorzkie.

Cebula po to, bo nie przepadamy za mułem. Poza tym to nie kwestia cebuli ani braku umiejętnosci kulinarnych, bo karpie przyrządzane w ten sposób są perfekcyjne i jak pisałem drugi lin był w smaku ok. Poza tym cebula nie sprawi że mięso stanie sie sypkie. Obydwie rybki były i razem przygotowywane i smażone.
Chciałbym tylko wiedziec czy na jakość mięsa może mieć wpływ fakt, że liny były przed tarłem. Jeśli nie, to przypuszczam, że ryba była chora choć żadnych oznak nie zauważyłem.

Użytkownik whistler edytował ten post 12 czerwiec 2012 - 08:00


#4 korgan

korgan

    Weteran

  • Moderator
  • 856 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Piasutno
  • Zainteresowania:Wędkarstwo morskie i śródlądowe

Napisano 12 czerwiec 2012 - 10:19

CYTAT(whistler @ wto, 12 cze 2012 - 08:57) Wyświetl post
Cebula po to, bo nie przepadamy za mułem. Poza tym to nie kwestia cebuli ani braku umiejętnosci kulinarnych, bo karpie przyrządzane w ten sposób są perfekcyjne i jak pisałem drugi lin był w smaku ok. Poza tym cebula nie sprawi że mięso stanie sie sypkie. Obydwie rybki były i razem przygotowywane i smażone.
Chciałbym tylko wiedziec czy na jakość mięsa może mieć wpływ fakt, że liny były przed tarłem. Jeśli nie, to przypuszczam, że ryba była chora choć żadnych oznak nie zauważyłem.

Pierwszy raz słyszę o cebuli do smażonej ryby. Po co? Bo jak widać "mułu" nie zwalczyła...
Następnym razem złowionego lina wytrzyj o trawę (od ogona do pyska) w celu starcia śluzu i części łusek. Zamiast tego możesz oczyścić go jak węgorza- w piasku lub z użyciem octu. Później traktuj go jak każdą inną rybę z tym, że lina skrobać nie trzeba- ma drobne łuski, które wysmażają się na patelni.
Co do rozpadania się usmażonego lina to myślę, że to wina przesmażenia- za długo, za gorąco. Odnośnie smaku to ja za linem nie przepadam, dla mnie zawsze jedzie mułem.

PS. Do ryby używaj cytryny, nie cebuli.

Użytkownik korgan edytował ten post 12 czerwiec 2012 - 10:20


#5 whistler

whistler

    Wędkarz

  • Members
  • 19 postów

Napisano 12 czerwiec 2012 - 13:26

CYTAT(korgan @ wto, 12 cze 2012 - 13:19) Wyświetl post
Pierwszy raz słyszę o cebuli do smażonej ryby. Po co? Bo jak widać "mułu" nie zwalczyła...
Następnym razem złowionego lina wytrzyj o trawę (od ogona do pyska) w celu starcia śluzu i części łusek. Zamiast tego możesz oczyścić go jak węgorza- w piasku lub z użyciem octu. Później traktuj go jak każdą inną rybę z tym, że lina skrobać nie trzeba- ma drobne łuski, które wysmażają się na patelni.
Co do rozpadania się usmażonego lina to myślę, że to wina przesmażenia- za długo, za gorąco. Odnośnie smaku to ja za linem nie przepadam, dla mnie zawsze jedzie mułem.

PS. Do ryby używaj cytryny, nie cebuli.

Karp przed smażeniem obłożony cebulą i włożony do lodówki na kilka godzin całkowicie gubi mułowaty posmak i jest to popularna i sprawdzona metoda stosowana przez babcie, prababcie prapra...itd.
Ale nie o to pytam w moim poście. Lin smakował jakby był zepsuty, co nie miało prawa sie stać w tak krótkim czasie.
Tak czy siak z odpowiedzi wnioskuje że nikt nie spotkał się raczej z przypadkiem że lin przed tarłem może być niejadalny z tego powodu.

#6 DuDi555

DuDi555

    Weteran

  • Members
  • 230 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Będzin

Napisano 12 czerwiec 2012 - 19:13

CYTAT(korgan @ wto, 12 cze 2012 - 13:19) Wyświetl post
Co do rozpadania się usmażonego lina to myślę, że to wina przesmażenia- za długo, za gorąco. Odnośnie smaku to ja za linem nie przepadam, dla mnie zawsze jedzie mułem.

PS. Do ryby używaj cytryny, nie cebuli.


W zeszłym roku przyrządzałem karasie z bardzo zamulonego zbiornika. Cytryna ani trochę nie pomogła.

Co do przesmażenia, to się zgodzę. Rybie mięso po zbyt długim smażeniu rozpada się. To samo tyczy się moczenia w wodzie. Dlatego rozmrażanie ryby powinno odbywać się w suchym miejscu i bez użycia ciepłej wody. Ponadto - objaw rozpadającego się mięsa kojarzy mi się z nawykiem niektórych gospodyń domowych, które nie potrafią sobie poradzić ze zbyt wysoką temperaturą i przypalaniem się tłuszczu na patelni, więc leją na patelnię trochę wody.

Edit: Jest taki przepis, który zakłada moczenie ryby. Spotkałem się z nim mieszkając na kwaterze z jedną Portugalką. Nazywa się to Bacalao (czyta się "Bakala" z akcentem na ostatnie 'a'). Jest to dorsz moczony w solance a następnie smażony/duszony bez tłuszczu.

Użytkownik DuDi555 edytował ten post 12 czerwiec 2012 - 19:18

"Bynajmniej" to nie "przynajmniej"!
Znaj znaczenie słów, których używasz.

#7 Darczez

Darczez

    Szajbus

  • Members
  • 1289 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 12 czerwiec 2012 - 19:40

Jedna rzecz mi nie pasuje.

Ryby podobno pochodziły z krystalicznie czystego zbiornika. Więc skąd wziął się muł, czy zapach mułu.

Łowiłem już liny zarówno w płytkich zamulonych zbiornikach, jak i czystych o piaszczystym dnie i wiem że jakość kulinarna może być odmienna.

Także coś tu nie gra.

Co do cebuli to nie przypadkowo do bardzo wielu potraw wymagane jest tzw. blanszowanie cebuli, właśnie w celu pozbycia się swoistej goryczy surowego warzywa.
Inna sprawa, że cebula ma wiele odmian.

Użytkownik Darczez edytował ten post 12 czerwiec 2012 - 19:41


Ten post jest moją subiektywną w tej chwili opinią mimo chęci zachowania obiektywizmu. Nie może on służyć przeciwko mnie w następnych po tym terminie, gdyż zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez podania przyczyny.

#8 whistler

whistler

    Wędkarz

  • Members
  • 19 postów

Napisano 13 czerwiec 2012 - 07:49

CYTAT(Darczez @ wto, 12 cze 2012 - 22:40) Wyświetl post
Jedna rzecz mi nie pasuje.

Ryby podobno pochodziły z krystalicznie czystego zbiornika. Więc skąd wziął się muł, czy zapach mułu.

Łowiłem już liny zarówno w płytkich zamulonych zbiornikach, jak i czystych o piaszczystym dnie i wiem że jakość kulinarna może być odmienna.

Także coś tu nie gra.

Co do cebuli to nie przypadkowo do bardzo wielu potraw wymagane jest tzw. blanszowanie cebuli, właśnie w celu pozbycia się swoistej goryczy surowego warzywa.
Inna sprawa, że cebula ma wiele odmian.

Darczez aleś Ty podejrzliwy. W "Drodze do nieba" też węszysz spiski? icon_wink.gif Podaję jak najwięcej danych aby uzyskac odpowiedź na nurtujacy mnie problem od Kolegów po kiju , a nie po to aby ich robić w przysłowiowego "konia".

Znam wiele zbiorników zwykle głębokie glinianki o wodzie I klasy czystosci, przejrzystosci na kilka metrów, a jednocześnie mulistym dnie.

Dziesiątki ryb były przygotowywane w ten sposób i wszystkie palce lizać, poza tą jedną. Żadna ryba nie była tez moczona w wodzie ani (o zgrozo) woda dolewana na gorący przypalający się tłuszcz.

Tak czy siak wielkie dzięki za wszystkie odpowiedzi.

Użytkownik whistler edytował ten post 13 czerwiec 2012 - 13:32


#9 Wojtek@

Wojtek@

    Szajbus

  • Members
  • 1160 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Wrocław
  • Zainteresowania:Interesuje mnie wędkarstwo, gotowanie, film, książki (kucharskie i wędkarskie ;) )

Napisano 13 czerwiec 2012 - 09:33

Najbardziej intrygujące jest to "sypkie" mięso, bo lin ma mięso tłustawe a jak się smaży w panierce to jest zamknięte i raczej nie wyschnie w środku od smażenia. Nie wiem także jaki na nie może mieć wpływ tarło skoro mlecz i ikra są we wnętrzu ryby a nie w mięśniach (mięsie).

Przychodzą mi do głowy dwie rzeczy. Pierwsza to stres w wyniku długiego holu i wydzielenie się do krwi a tym samym dostanie się do mięsa jakiegoś hormonu czy czegoś, co mogło by spowodować taki efekt. Podobno u świń wydziela się jakaś trucizna we krwi gdy są poddawane silnemu i długotrwałemu stresowi. Nie wiem co tam się działo i jak długo ją holowałeś. Czy do wody leciały jakieś harpuny, osęki czy serie z beryla (wspomniał o takim czymś także ktoś przy okazji łowienia suma w Iraku).

Druga rzecz to żółć ryby. Nigdy nie spotkałem się z tym ale ponoć nieumiejętnie patroszona ryba, gdy przetnie się jej woreczek żółciowy i żółć dostanie się do mięsa, to podobno mięso nabiera niejakiej goryczy i nie nadaje się do jedzenia. Nie wiem ile w tym prawdy, bo w sumie jak płucze się rybę to chyba nic takiego nie powinno się dziać, co innego gdy poleży w tym dłużej. Gdybyście te ryby mrozili to w jakiś sposób nie myta przed zamrożeniem ryba mogła być wysmarowana żółcią i mieć z nią długotrwały kontakt, podobnie przy rozmrażaniu ale zdaje się, że je przyrządzano po złowieniu więc trudno powiedzieć.

Odnośnie cebuli wstrzymuję się od głosu, bo nie używam jej do smażenia ani marynowania ryb, więc nie wiem jaki ma wpływ na mięso. Powszechnie jest znane jednak, że cebula szybko kwaśnieje i przy dłuższym jej kontakcie z jakimiś rzeczami zakwasza je. Jest jeszcze opcja że w te upały trafiła się jakaś felerna sztuka cebuli, która nie była świeża lub bardziej miękka od pozostałych. Sam na takie natrafiam co trochę poleżą i nie mają już takiego ostrego zapachu.

Mulisty smak ryby - tu o tym nie było mowy tylko że mięso było "sypkie, niespójne, a smak gorzkawy, mdły" więc woda w jakiej te ryby pływały czy dno piaszczyste czy muliste nie powinno mieć wpływu. Chyba, że między nami mówiąc drugiego lina zgarnąłeś przy trzcinach podbierakiem a on tam sobie od kilku dni pływał do góry brzuchem i lekko skruszał icon_wink.gif hehe
Albo po umyciu zwyczajnie komuś spadł na wilgotną szmatę do wycierania podłogi i bez płukania zostało położone z powrotem na stole. Dzieciom się czasem zdarzają takie przygody. Gdy ma to miejsce np. z frytkami (przed smażeniem spadną na podłogę) mówi się po podaniu, że to frytki z pieprzem icon_mrgreen.gif

#10 whistler

whistler

    Wędkarz

  • Members
  • 19 postów

Napisano 13 czerwiec 2012 - 14:29

Wojtek@ myslałem że podczas łapania prądem ryba nie ma czasu się zestresować icon_twisted.gif

Dzięki za długą odpowiedź.

Jeśli chodzi o hol ryby to chwilkę trwał bo ryba weszła w zielsko. Może i coś z tym stresem jest na rzeczy. Człowiek tez może wyłysieć lub osiwieć w jedną noc.

Co do rybiej żółci to parę razy podczas oprawiania innych ryb zdarzyło się, że zółć się wylała ale szybkie przepłukanie wodą załatwiało sprawę.

Wiem juz że to nie wina tarła przynajmniej. Zreszta z tego co przeczytałem to liny mają "gdzieś" żerowanie podczas tarła. Trafiła mi się po prostu unikatowa sztuka.

#11 Wojtek@

Wojtek@

    Szajbus

  • Members
  • 1160 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Wrocław
  • Zainteresowania:Interesuje mnie wędkarstwo, gotowanie, film, książki (kucharskie i wędkarskie ;) )

Napisano 13 czerwiec 2012 - 15:41

Myślę, że można by jeszcze zapytać jakiego specjalistę z dziedziny gotowania ale z prawdziwego zdarzenia a nie na forum gdzie kobitki wymieniają się przepisami. Sam jestem ciekawy czy ktoś jeszcze spotkał się z podobnym zdarzeniem.

#12 Zbynek

Zbynek

    Szajbus

  • Members
  • 1129 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Sieradz

Napisano 13 czerwiec 2012 - 19:37

CYTAT(Wojtek@ @ śro, 13 cze 2012 - 10:33) Wyświetl post
Druga rzecz to żółć ryby. Nigdy nie spotkałem się z tym ale ponoć nieumiejętnie patroszona ryba, gdy przetnie się jej woreczek żółciowy i żółć dostanie się do mięsa, to podobno mięso nabiera niejakiej goryczy i nie nadaje się do jedzenia. Nie wiem ile w tym prawdy, bo w sumie jak płucze się rybę to chyba nic takiego nie powinno się dziać, co innego gdy poleży w tym dłużej.

Jeśli chodzi o żółć czy to ryby czy innego stwożenia to tak właśnie jest, że jest intensywnie gożka i naturalnie żółta. Ja patrosząc rybę bardzo uważam aby nie uszkodzić woreczka żółciowego. Czasami jak zdażyło się go uszkodzić to natychmiast trzeba dobrze wypłukać, a zółta plama na mięsie i tak troszkę zostanie szczególnie widoczne na białym mięsie np szczupaka. Jak by nie wypłukać mięso na pewno było by gorzkie i nie smaczne.
A tak poza tym to na pewno nie jeden z nas po sporzyciu sporej ilości alkocholu, poczuł własną żółć icon_mad.gif
Co do cebuli to zabja lub wyciąga trochę zapach mułu, ale nie można za długo w niej trzymać bo mięso nabierze dziwnego bliżej nie określonego smaku.
Odnośnie niejadalności ryby w czasie tarła to jest tak na pewno z brzaną, mięso może być trujące.

#13 Huczek

Huczek

    Początkujący

  • Members
  • 6 postów
  • Lokalizacja:Racibórz

Napisano 13 czerwiec 2012 - 20:36

Jeśli nie smakuje to następnym razem wypuść. Jedna więcej rybka w wodzie, jedna więcej chwila radości gdy będzie na haku innego wędkarza. Pozdrowienia z Górnego Śląska.

#14 Zbynek

Zbynek

    Szajbus

  • Members
  • 1129 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Sieradz

Napisano 13 czerwiec 2012 - 22:26

Oho nowy cwaniaczek icon_evil.gif

#15 DuDi555

DuDi555

    Weteran

  • Members
  • 230 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Będzin

Napisano 14 czerwiec 2012 - 19:41

CYTAT(Wojtek@ @ śro, 13 cze 2012 - 12:33) Wyświetl post
Przychodzą mi do głowy dwie rzeczy. Pierwsza to stres w wyniku długiego holu i wydzielenie się do krwi a tym samym dostanie się do mięsa jakiegoś hormonu czy czegoś, co mogło by spowodować taki efekt. Podobno u świń wydziela się jakaś trucizna we krwi gdy są poddawane silnemu i długotrwałemu stresowi. Nie wiem co tam się działo i jak długo ją holowałeś. Czy do wody leciały jakieś harpuny, osęki czy serie z beryla (wspomniał o takim czymś także ktoś przy okazji łowienia suma w Iraku).

Substancja, o której piszesz to kwas mlekowy. Zostaje wytworzony w wyniku stresu oraz w wyniku zmęczenia mięśni...
To ma sens - kwas mlekowy wykorzystywany jest w przemyśle mięsnym do macerowania mięsa - czyli sprawia, że mięso jest bardziej... no właśnie - kruche. Być może mięso ryby, które z natury jest kruche, pod wpływem kwasu mlekowego staje się takie, jak opisałeś - rozpadające się i niesmaczne.

Teraz tylko pytanie do kolegi whistlera: co takiego robił temu linowi, że się biedaczek tak zestresował? icon_biggrin.gif boję się myśleć icon_wink.gif
"Bynajmniej" to nie "przynajmniej"!
Znaj znaczenie słów, których używasz.

#16 jaguar56

jaguar56

    Szajbus

  • Members
  • 2995 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Łódź
  • Zainteresowania:Wędkarstwo, herpetologia

Napisano 14 czerwiec 2012 - 21:31

A mi się wydaje że element tarła może mieć znaczenie. Osobiście jadłem 1 raz lina i raczej własnoręcznie złowionego już nie zjem bo szkoda takiej pięknej rybki.
Wracając do meritum. Możliwe że kolega złowił lina bardzo zaradnego i tym samym mocno otłuszczonego. Wiemy iż rybki przed tarłem pakują ile wlezie by mieć energię na ...... icon_mrgreen.gif Mięsko takie charakteryzuje się tym że po obróbce termicznej w wysokiej temperaturze jest bardzo luźne, można powiedzieć sypkie. Nie wiem dokładnie jak to było w Twoim przypadku ale pewnie żona nasoliła rybkę na czas marynowania co także spowodowało utratę wody z mięska. Smak cebulki owszem troszeczkę mógł wpłynąć na lekką goryczkę.
Podsumowując.
Zakładając iż lin był nadzwyczaj otłuszczonym osobnikiem, cześć wody z mięska została wyciągnięta przez sól i leżakowanie w cebulce mogło sprawić iż mięsko po usmażeniu miało taką charakterystykę.

Kolejna sprawa to przekonanie smakoszy że jak jedna rybka w taki sposób przyrządzona jest wspaniała to i każda inna będzie podobna. Kolega pisze że wcześniej nie jadł lina tak więc i żona nie miała przyjemności przyrządzać zapewne tej rybki. Nie miała więc doświadczania.
Proponuję Wam koledzy i małżonce whistlera by nie solić rybek przed smażeniem, A już na pewno nie wcześniej niż minutę przed smażeniem.
Wiem zastanowi się wielu jak to nie solić, będzie bez smaku. Też tak myślałem początkowo i ciężko było się przekonać. Ale naprawdę rybka smażona bez dodatku soli ma głębszy aromat i jest bardzo soczysta co ma znacznie zwłaszcza przy smażeniu chudych ryb.
Taka usmażoną rybkę należy tuż przed jedzeniem dopiero posypać najlepiej grubą morską solą. Kamienna też będzie dobra. Najlepiej tuz po zdjęciu z patelni.
Smak nie do opisania. I wielu przekona się że ta sama rybka przyrządzona w inny sposób może być wyśmienita. Sam często nawet nie solę ryb bo same mają lepszy smak niż z solą, choć bardziej delikatny ale tak lubię. Ewentualnie stosuję jakieś dipy/sosy do ryb.
Polecam

A i polecam jako panierki mieszaniny mąki pszennej z ziemniaczaną w proporcji 50/50%. Gdy tylko panierka złapie złoty kolor ryba jest już usmażona i nie trzeba jej dziurawić by sprawdzić czy już dobra. I soki nie wypływają. Przy takim sposobie smażenia grubość przyrządzanej porcji to max 2 cm bo inaczej panierka się zaczerni a ryba będzie lekko surowa w środku.

Pozd

Umieraliście tak młodo,
ulicami płynie wasza krew.
To stolica płonie w smutku,
śmierć zabiera wszystkie dzieci jej.

Śpijcie słodko me aniołki,
kule wroga już nie groźne wam.
Teraz już was nie dostaną
wrogie szpony okupanta łap.

#17 whistler

whistler

    Wędkarz

  • Members
  • 19 postów

Napisano 15 czerwiec 2012 - 07:55

Dzięki Koledzy za kolejne odpowiedzi

DuDi555
Przed uśmierceniem lina puszczałem mu drastyczne filmiki z filetowania ryb, pracy przetwórni czy otwierania puszki sardynek icon_twisted.gif

A serio to zawsze staram się robić rybkom jak najmniejszą krzywdę mimo, że nasz sport sam w sobie trąci lekką hipokryzją, bo jeśli kochamy rybki i przyrodę to dlaczego nabijamy je na nasze ostre haki?

Jaguar56
Z tym soleniem to cenna uwaga. Kiedyś próbowałem solić rybę pod koniec smażenia i momi zdaniem była niedosolona tz. słona była ale tak jak z każdą potrawą soloną na talerzu, to nie to samo, co posolenie podczas przygotowania potrawy, aczkolwiek możliwe, że robiłem to źle. Jednak tak obrazowo i smakowicie opisałeś przepis, że przy najbliższej okazji spróbuję go wykorzystać. Jak napisałeś trzeba się przekonać icon_smile.gif

Użytkownik whistler edytował ten post 15 czerwiec 2012 - 14:20


#18 korgan

korgan

    Weteran

  • Moderator
  • 856 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Piasutno
  • Zainteresowania:Wędkarstwo morskie i śródlądowe

Napisano 15 czerwiec 2012 - 11:33

Na dziś rozmroziłem 2 dorszyki i jeśli nikt mi ich nie przyprawił to posolę dopiero tuż przed smażeniem. Z tą mieszanką mąki to sprawdzę następnym razem, bo teraz, jak zwykle pójdą w samym jajku, no chyba że będzie mi się chciało zrobić filety.

#19 bobas_demolka

bobas_demolka

    Weteran

  • Members
  • 427 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 26 czerwiec 2012 - 18:28

CYTAT(whistler @ pią, 15 cze 2012 - 10:55) Wyświetl post
Dzięki Koledzy za kolejne odpowiedzi

DuDi555
Przed uśmierceniem lina puszczałem mu drastyczne filmiki z filetowania ryb, pracy przetwórni czy otwierania puszki sardynek icon_twisted.gif

A serio to zawsze staram się robić rybkom jak najmniejszą krzywdę mimo, że nasz sport sam w sobie trąci lekką hipokryzją, bo jeśli kochamy rybki i przyrodę to dlaczego nabijamy je na nasze ostre haki?

Jaguar56
Z tym soleniem to cenna uwaga. Kiedyś próbowałem solić rybę pod koniec smażenia i momi zdaniem była niedosolona tz. słona była ale tak jak z każdą potrawą soloną na talerzu, to nie to samo, co posolenie podczas przygotowania potrawy, aczkolwiek możliwe, że robiłem to źle. Jednak tak obrazowo i smakowicie opisałeś przepis, że przy najbliższej okazji spróbuję go wykorzystać. Jak napisałeś trzeba się przekonać icon_smile.gif

Nabijamy na ostre haki z dwóch pryczyn:
1. Lubimy zjeść rybkę:)
2. Lubimy popastwić sie nad rybką poprzez holowanie by później ja wypuścić:)
Z punktu widzenia rybki ta druga przyczyna jest lepsza:)
Z punktu widzenia zwyczajnej przyzwoitości - ta pierwsza:)
b_d

#20 bobas_demolka

bobas_demolka

    Weteran

  • Members
  • 427 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 26 czerwiec 2012 - 18:35

CYTAT(whistler @ pon, 11 cze 2012 - 14:11) Wyświetl post
Witam serdecznie

Czy mięso lina złowionego w okresie przedtarłowym (tarła) może być niejadalne?

Niedawno na początku czerwca podczas udanej zasiadki na prywatnym łowisku złowiłem kilka ładnych linów. Jako ze żonka zawsze mi głowę suszy, że nic nie ma z tych moich łowów tym razem postanowiłe jej coś wrzucić na patelnie i zabrałem dwie piękne i zdrowe sztuki ok 30-32 cm. Mięso poleżało kilka godzin w lodówce w cebuli i usmażone zostało w sposób tradycyjny w panierce z bułki tartej. Smaka na linową kolację narobilismy sobie ogromnego. Tym bardziej, ze nigdy nie jadłem lina, a wiele słyszałem dobrego o jego niewątpliwych walorach smakowych. Po zatopienia zębów w pierwszym dzwonku niestety niemiłe zaskoczenie....lin był absolutnie niezjadliwy. Mięso było sypkie, niespójne, a smak gorzkawy, mdły i ogólnie "rosnący w buzi". Zapach też nie łaskotał nozdrzy zbyt przyjemnie. Mięso drugiego lina ogólnie było dobre ale jako, że był trzymany w tej samej misce miało też lekko nieprzyjemny posmak. Stąd moje pytanie jak powyzej. Dodam, że zbiornik z którego pochodziła ryba jest krystalicznie czysty a moja żona świetnie przyrządza ryby icon_wink.gif

Szanowny Kolego.
1.Ryb na tarle lub przed tarłem oraz zaraz po tarle się nie łapie ponieważ jest to niehumanitarne.Ryba ma prawo się rozmnozyć a w tym okresie głupieje.
2. Licząc w procentach to 99,99% wędkarzy wie, że mięso rybie podczas tarła jest kaszkowate, rozłażące się i niesmaczne.

Pozdrawiam

bobas_demolka



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych