Skocz do zawartości


Zdjęcie

Praca 1


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 wolfik

wolfik

    Szajbus

  • Moderator
  • 1160 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 13 kwiecień 2008 - 12:58

Każdy wędkarz pewnie wśród masy swego sprzętu, ma jakąś perełkę. Coś wyjątkowego, coś znaczącego… Tak samo jest ze mną. Moją perełką wśród sprzętu jest spinning Mikado T-REX 275 MX Spin. Nie jest to moja najlepsza wędka, mam wiele innych, lepszych, droższych, lepiej wykonanych, ale ten kijek jest dla mnie najważniejszy, gdyż związane z nim są niesamowite wspomnienia.

Może pokrótce przedstawię parametry techniczne tej wędeczki:
1.Długość 275cm
2.Ciężar wyrzutu 10-32g
3.Waga 240g
4. Ilość sekcji 2
5.Długość transportowa 143cm




A oto jej jakże ciekawa historia.

Jest 1 czerwca 2005r. Idę do sklepu wędkarskiego kupić nowy spinning, gdyż stary złamał się w dniu wczorajszym, przy nieprzemyślanym holu średniego szczupaka. Wybieram wśród rożnych spinningów T-Rex’a. Od razu ta wędeczka mi się spodobała, dobrze leżała mi w ręku, była leciutka. Zapłaciłem wtedy chyba 138zł, lecz dobrze nie pamiętam (już kawałek czasu minął). Teraz ten kijek jest sporo tańszy, ale wiadomo technika idzie do przodu.

Jest 4 czerwca 2005r. ten dzień pamiętam bardzo dobrze. Wybrałem się na spinningowanie na Wkrę, z moim nowym spinningiem. Tego dnia T-Rex pracował na sukces wspólnie z Ticą Librą, na której była nawinięta plecionka 0.18mm Sufixa. Pogoda była wymarzona, typowo szczupakowa, było ciepło choć pochmurno. Stanąłem nad brzegiem rzeki i zacząłem grzebać w pudełku z przynętami. W ręce wpadł mi Salmiak płytko schodzący pomalowany na okonia. Był dobry w to miejsce gdyż było dużo zielska, a woda nie była zbyt głęboka. Pierwszy rzut T-Rex’em przeszedł do historii. Pierwsze ruchy korbką kołowrotka… pracę przynęty czuję bardzo dobrze pod kciukiem. Już wtedy wiedziałem, że wybór kijka był dobry. Gdy tak podziwiałem walory wędeczki, poczułem mocne kopnięcie w mojego woblera. Szybko zacinam… Plecionka z kołowrotka zaczyna szybko uciekać. Tego jeszcze nie było!-myslę- Pierwszy rzut nową wędką i już branie ładnego szczupaka! Kij ładnie amortyzuje odjazdy ryby, wszystko czuję pod kciukiem. Po 5 minutach szczupak jest już w podbieraku, ma 76cm. Cieszę się jak dziecko. Tego dnia zaliczam jeszcze 2 szczupaki po około 50cm i małego klonka 30cm, który połakomił się na kopytko Mann’sa białe z czerwonym grzbietem.
Do jesieni 2005r T-Rex towarzyszy mi na każdej wyprawie na szczupaka na Wkrze. W lipcu udało mi się złowić okonia 40cm na woblera Rapala Countdown, przy nim T-Rex również pracował bez zarzutu. W połowie października dzwoni do mnie kolega i proponuje wypad na Narew na jesiennego, grubego szczupaka. Oczywiście się zgodziłem. Był to badajże 20 października, o godzinie 6:00 jesteśmy nad wodą. Wita nas wschodzące słońce i delikatna mgiełka unosząca się nad wodą. Jestem oczywiście wyposażony w T-Rex’a i Ticę Librę. Łowienie zaczynamy od gum. Duże 12cm rippery lądują daleko w nurcie Narwi. Kolega do godziny 9 ma już komplet wymiarowych szczupaków, ja niestety bez ryby. Około godziny 10 mam potężne branie na dużego rippera jeśli dobrze pamiętam białego z czarnym grzbietem. T-Rex od razu to sygnalizuje i pozwala mi na szybkie i sprawne zacięcie. Walka zapowiada się trudną i ciężką, ponieważ ryba jest baaardzo duża. T-Rex pracuje na granicy wytrzymałości. Dopiero wtedy widzę jak dużo ta wędka ma w zapasie mocy. Jest niesamowicie mocna, pozwala mi na siłowe pompowanie. Po 30 minutach walki, kolega wchodzi do wody i podbiera grubego i wyrośniętego szczupola. Na brzegu waga wskazuje 9,60kg, a miara 102cm. Największa ryba sezonu, u jego schyłku i to właśnie na T-Rex’a. Od tego czasu darzę go niesamowitym sentymentem. Wtedy stał się dla mnie prawie, że relikwią. Wszystkim mówiłem, że to ten co szczupaków się nie boi J
Warto wspomnieć, że na T-Rex’a w sezonie złowiłem mnóstwo szczupaków o łącznej długości ponad 40m!!!!! Większość ryb trafiła do wody, a tylko kilka z nich na patelnię.




Sezon 2006 był sezonem kiedy trochę zaniedbałem, spinning i zapomniałem o moim T-Rex’e (częściej łowiłem na feedery), w dodatku kupiłem nową wędkę spinningową lepszej klasy i łowiłem głównie na nią a T-Rex stał w szafie. Było tak do sierpnia 2006r.W sierpniu wyjechałem na Kaszuby i wziąłem ze sobą także T-Rex’a. Postanowiłem połowić na niego okonie z bocznym trokiem, gdyż do tego też był prawie, że idealny. Na początek łowiłem na białe paproszki, potem na motor-oil. Efektem było kilka średnich okoni. Postanowiłem założyć blaszkę, więc na końcu zestawu zawisł Mepp’s 0. Po trzech rzutach Mepp’sem mam branie i to dość poważne. Walka trwa 10 minut, myślałem, że wziął piękny okoń, a przy brzegu okazało się, że to ładny leszcz. Miał 57cm. Nie spodziewałem się, że swojego największego leszcza mimo, że dużo łowię w rzekach na feedera złowię na spinning. Ale cóż się dziwić, przecież łowiłem na T-Rex’a, wędkę w pewnym stopniu magiczną… bynajmniej dla mnie. Na Kaszubach T-Rex zaliczył jeszcze kilka okoni i szczupaków. Stał się także przez jeden dzien wędką gruntową typu piker i złowił sporo płotek i kilka średnich leszczyków. Do końca sezonu stał jak wcześniej w szafie.

Sezon 2007 był okresem łowienia z łódki. T-Rex w tym też się sprawdził. Sezon spinningowy rozpocząłem 1 maja. Wstałem na ryby o 4:00. Na dworze przywitał mnie mróz -3st. Lecz mimo wszystko postanowiłem podpiąć łódkę i jechać na ryby. Postanowiłem wybrać się na Wkrę. Po trzech godzinach spinningowania z łódki mam branie na Shad Rapa Rapali. To nie był szczupak, to nie był okoń, to nie był sandacz… to był karp !!!!!! Ogromny dziki sazan!!!!!! Na oko miał jakieś 15kg!!!! Walka trwała 30 minut do czasu, aż ów sazan się nie wypiął i tyle go widziałem. To już było za dużo i postanowiłem wrócić. Uważam, że to największa próba dla T-Rex’a, gdyż w czasie holu karpia, było kilka momentów krytycznych, kiedy to wędka była zagrożona złamaniem, np. w trakcie odrywania karpia z dna (ostro murował). To, że się zerwał, to na pewno nie wina kija, ponieważ był słabo zapięty, zresztą i tak bym go nie wciągnął na łódkę, gdyż do podbieraka na pewno by się nie zmieścił. Wtedy T-Rex po raz kolejny ukazał swoją wielką moc.




Cały sezon dla T-Rex’a minął spokojnie, w sierpniu udało mu się wyjąć miętusa na woblera, też z łódki. I sporo szczupaków, ale bez rewelacji. Koniec sezonu 2007 to współpraca T-Rex’a z kręciołkiem Mikado Hardware. Ten kręciołek według mnie bardziej pasował do T-Rex’a niż Tica. Tica powędrowała do innego spinningu, lepszej klasy. Współpraca ta zaowocowała na sam koniec sezonu (3.11) szczupakiem 10,00kg, złowionym na błystkę Robinson Gepard. W trakcie holu T-Rex pracował nienagannie, bardzo dobrze amortyzował wyskoki ryby ponad wodę.
Dzisiaj jest 10 marca 2008r. T-Rex leży sobie spokojnie w pokrowcu opartym o ścianę mojego garażu i czeka tam sobie na rozpoczęcie sezonu szczupakowego, który już niebawem, gdyż zaczyna się 1 maja. Uważam, że ten sezon będzie dla niego szczęśliwy. Życzę mu i sobie jak najwięcej szczupaków.

Jak wspomniałem wcześniej ten produkt Mikado nie jest z najwyższej półki, są lepsze i droższe kije. Lecz dla mnie ten T-Rex jest kijem nad kijami. Gdy patrzę teraz na niego przypominam sobie pierwsze łowienie, pierwszego szczupaka, którego wyholował. Widzę tą piękną rzekę, czuję jej zapach. Widzę długie odjazdy tych wszystkich szczupaków, widzę hol leszcza, czuję krople wody, które spadły na moje ręce w czasie podbierania największego szczupaka. Gdy patrzę na T-Rex’a uśmiecham się, ponieważ przypomina mi on moje wędkarskie sukcesy, moje długie spacery wzdłuż rzeki z nim w ręku. Gdy tak na niego patrzę, mówię sam do siebie: „Bracie ile ty się nacholowałeś?”. Każda moja wędka ma duszę, jednak ta chyba ma najgłębszą, jest niemym świadkiem dokonań i sukcesów i oczywiście pięknych chwil przeżytych nad wodą. Kijek ten przejechał w bagażniku mojego samochodu setki kilometrów. Widział naprawdę dużo. To tylko trzy sezony a jakże dużo się wydarzyło. Kto wie, gdybym wtedy 1 czerwca kupił inny spinning czy sukcesy byłyby podobne do obecnych. Uważam, że nie. Inne moje kije też, w dużym stopniu zasłużyły na podobną ocenę, gdyż na nie też złowiłem sporo sporych ryb. Lecz T-Rex jakoś najbardziej przypadł mi do gustu. Być może dlatego, że pierwszy rzut nim, przyniósł całkiem ładnego szczupaka. Gdybym teraz kupił, ten sam model, myślę, że nie byłoby to już to samo, bo nowy kij nie miałby tej duszy, którą ma mój poczciwy T-Rex kupiony 1 czerwca 2005r jakże pamiętnego dnia.

Trzeba wspomnieć na koniec, że nigdy wędka ta nie była uszkodzona, charakteryzuje się bardzo mocną konstrukcją, wszystkie elementy są bardzo trwałe i solidnie zrobione. Pierścienie pewnie trzymają kołowrotek, nie luzują się przy łowieniu, przelotki są duże, więc można łowić zimą(nie zamarzną tak szybko). Wykonanie jak na tą klasę jest bardzo estetyczne. Dobry gatunkowo kore, który się nie kruszy, ładny ciemno-zielony kolor blanku. Ciężar wyrzutowy pozwala łowić na mniejsze i większe przynęty. Skutecznie rzucałem paproszkami na bocznym troku jak i dużymi woblerami szczupakowymi o masie w granicach 30g. Każde nawet najdelikatniejsze branie sygnalizuje szczytówka, czuć je także na rękojeści pod kciukiem, więc nie trzeba wcale patrzeć na szczytówkę. Jest miękki ale zarazem mocny, przy holu dużej ryby charakteryzuje się piękną akcją. Czujemy także świetnie pracę przynęty, szczególnie woblerów i blaszek. Każdemu polecam ten kij.

Jeśli chodzi ogólnie o produkty MIKADO bardzo polecam, zwłaszcza wędki. Mam 6 wędek Mikado i jeszcze żadna mnie nie zawiodła. Mikado nie jest też firmą bardzo drogą, gdyż dobry sprzęt można kupić dość tanio. Wszystkie kije Mikado, które mam charakteryzują się dobrym wykonaniem, dużą mocą i ciekawym i eleganckim designem.
Drodzy koledzy życzę wam wszystkim, by każdy z Was miał taką wędkę jak ja – wędkę z duszą, swojego najlepszego przyjaciela nad wodą, który nigdy Was nie zawiedzie, podczas holu ryby życia.

Połamania!!!!!!!!!!





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych