Skocz do zawartości


Zdjęcie

Praca 9


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 wolfik

wolfik

    Szajbus

  • Moderator
  • 1160 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 13 kwiecień 2008 - 11:51

Dlaczego lubię moją wędkę / kołowrotek ?

Kiedy pierwszy raz przeczytałem informację o konkursie, a co za tym idzie również temat ów pracy, zdziwiła mnie małostkowość i banalność tego wątku. Opisać swoją miłość do wędki, czegoś trywialnego
i nieciekawego. Jednakże po głębszej analizie wydedukowałem, że ten kij węglowy, czy kawałek skręconego metalu nie jest wyłącznie tym za co jest powszechnie uważany i mi w pierwszej chwili się wydał. Jest to część mojego życia, najważniejszy detal pięknego hobby jakim mam przyjemność się zajmować. Nie jest dla mnie tylko tym, czym jest dla nieoświeconych i głuchych na piękno przyrody wędkarzy. Nigdy nie będzie maszynką do zdobycia mięsa czy kolejnego pucharu. Ukłon w stronę zwykłego wędziska, że może być narzędziem przepięknych emocji, ale także za to, że może mieć bytność iluzji w mojej wierze o nieosiągalnym sukcesie.



Zdjęcia powyżej pokazują przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Różne były, są i będą priorytety wędkarskie. Nie tylko w mojej karierze, ale każdego z nas. Ten instrument rozwija bez względu na stopień zaawansowania. Wędka jako narzędzie wędkarstwa oddala nas od stagnacji umysłowej. Tej formy wypoczynku, rekreacji czy sportu jak kto woli, nie da się pojąć bez rozwijania swojej wiedzy. Bez odpowiedniego zasobu wiadomości nie można zrozumieć praktyki łowienia, która prowadzi bezpośrednio do sukcesu. Chwała temu, że nie uściśnia uczoności tylko do treningu. Otwiera nam horyzonty na wiele dziedzin - na pierwszy plan rzuca się zainteresowanie przyrodą, a co najważniejsze ochroną środowiska naturalnego. Lubię moją wędkę za to, że w swej prostocie, zwraca uwagę na ogrom spraw ważnych dla ogółu, a nawet dla przyszłych pokoleń.


Zwykły kawałek węgla może także uczyć piękna, przede wszystkim dostrzegać ów artyzm natury. On otworzył mi oczy na wiele wcześniej niemożliwych dla mnie do pojęcia spraw. Pokazał z jakim szacunkiem można traktować najmniejsze stworzenie, ale także ogół tych istot, czyli ich naturalne środowisko. Uczulił mnie na zachowania pseudo-wędkarzy i wyedukował, że obok zbrodnii na eko-systemie nie można przechodzić obojętnie. Dzięki niemu zrozumiałem wady złodziejskiej mentalności, usposobieniu, które pod wpływem komunizmu, dawało ideały o własności wspólnej. One są zakorzenione, jednak przez wiele akcji edukacyjnych powoli ustępują miejsca dla prawdziwej miłości do przyrody. Za swój światopogląd również lubię swoją wędkę.
Moja praca miała mieć taką formę. Stwierdziłem jednak, że to nie forum młodych eseistów i dalszą jej część poświęcę rozważaniom nad swoją ulubioną wędką. Chciałbym opisać Mikado Black Draft 3,5m. Uklejówkę, do której długo musiałem się przekonywać.



Czarny szkic to wędka głównie dla wędkarzy startujących w zawodach. Na pierwszy rzut oka wygląd ma mało ekstrawagancki. Kij jest cały czarny. Od tej ciemności oddalają ją jedynie białe napisy. Opis producenta jest bardzo skromny i dość przesadzony - "Najlepsze uklejówki dostępne obecnie na rynku, absolutny top w swojej klasie." Black Draft to wędka dobra, farsą jest jednak porównywanie jej np. do Garbolino Colibri.


Składa się ona z czterech elementów. Pierwszy element rozpoczyna się metalowym korkiem dolnym. Uważam to za dużą zaletę tej uklejówki
i ogólnie wędzisk mikado. Ów człon kończy się zaś klasycznym, gumowym zakończeniem. Zbudowana jest z grafitu IM 9+, jej waga to 81 g. przy omawianym przeze mnie modelu 3,5 m. Posiada też przeciwwagę w dolniku, która zapewnia jej szybkość, tak cenną przy łowieniu małych ryb. Doszedłem do sedna sprawy. Przeznaczona jest moim zdaniem jedynie do połowu filigranowych gatunków i osobników. Jest bardzo delikatna. Widoczne jest to np. w rękojeści, która przy mocniejszym ścisku się ugina. Jej szczytówka ma najmniejszą możliwą średnicę - 0,65 mm. Przy tej klasie wędki i odpowiednich umiejętnościach możemy w czasie trwania zawodów złowić naprawdę dużą ilość ryb.



Za to można lubić tę wędkę. W obecnej chwili kosztuje niewiele, a nie ogranicza - może dodać jedynie skrzydeł.

Wybrałem właśnie ją, gdyż mam do niej ogromny sentyment. Dzięki niej odniosłem największy sukces w swojej "karierze zawodniczej". Nią złowiłem 3,940 kg. ryb - w Mistrzostwach Województwa Gimnazjów. Co dało w ogólnym rozrachunku drugie miejsce i zwycięstwo w sektorze.


Wędka mimo swojej delikatności świetnie służy jako krótki bat na małe ryby. Mój wynik stanowiły krąpie ok. 15 cm.

Celem mojej pracy była różna interpretacja tematu. Myślę, że mi się udało. Ta metaforyka kontrastuje z wykorzystaniem tego narzędzia, jednak bez siebie są one nic nie warte. Dziękuję.






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych