Skocz do zawartości


Zdjęcie

Praca 14


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 wolfik

wolfik

    Szajbus

  • Moderator
  • 1160 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 13 kwiecień 2008 - 11:14

Dlaczego lubię moją wędkę ?

Wędka…kawałek kija z lepszego lub gorszego materiału z doklejonymi przelotkami, za który to niejeden wariat potrafi zapłacić majątek – tak niejeden laik mówi o naszym ukochanym sprzęcie, ale nawet jeśli usłyszymy to pod naszym adresem, to powinniśmy mu wybaczyć tą zniewagę, gdyż tylko my, pochłonięci tą wspaniałą pasją, wiemy co znaczy ukochany sprzęt.
Tak jak kierowca lubi swoje auto, za szybkość, dynamikę, niezawodność; jak muzyk kocha swój instrument za dźwięk, za muzykę, za piękną grę; jak rzeźbiarz uwielbia swoje dłuto za twórczość, wrażenia, pracę którą wykonuje, tak każdy pasjonat wędkarstwa kocha swoją wędkę. Za co ?! Na to pytanie każdy z nas musi odpowiedzieć sam…
Pragnę przedstawić Wam moją ulubioną wędkę – Jaxon Ternax Heavy Feeder.

Oto mój Fedder w całej okazałości:




Na pierwszy rzut oka wydaje się to zwyczajny kij do połowu na drgającą szczytówkę. Jednak dla mnie jest to coś więcej. Niestrudzony towarzysz wypraw wędkarskich, jest ze mną zawsze nad wodą już od ponad 4 lat. Pamiętam to jak dziś: świeżo upieczony członek PZW, wybieram się do sklepu wędkarskiego po pierwszą w moim życiu „poważną” wędkę. Chcę kupić coś dobrego, kij który będzie służył przez wiele lat. Zafascynowany połowem z gruntu stawiam właśnie na drgająca szczytówkę - bardzo zainteresowałem się tą metodą. Wraz z kolegą dokonujemy wyboru, tak! To ten! Ten będzie najlepszy i sięgam po Jaxona. W tym wypadku pieniądze nie grają roli. Wychodzę ze sklepu uśmiechnięty od ucha do ucha. Teraz tylko na ryby !
Dzięki tej wędce obaliłem kolejny mit, mówiący że jedną wędką niemożna można łowić chyba prawie wszystkimi metodami. Gdy brakło pieniążków na nowy sprzęt z powodzeniem udawało zając się wysokie miejsca w spławikowych (!) mistrzostwach koła.
Teraz z perspektywy lat tylko potwierdzam że był to strzał w dziesiątkę. Siedzę u progu kolejnego sezonu patrząc na nieco wysłużone wędzisko i cieszę się na myśl wspomnień udanych wypraw i połowów. Ileż to razy trzymałem w drżących rękach wyginające się do granic wytrzymałości wędzisko, dla którego żadna ryby nie była zbyt duża, aby po wspaniałej walce nie znalazła się w podbieraku, grające wraz z hamulcem kołowrotka wspaniałą melodię, cudowną dla uszu każdego łowcy.
Pękały żyłki, puszczał hamulec kołowrotka, czasami zawodziły nerwy, a ona trwała, niewzruszona, pięknie wygięta w pałąk, tworząc wraz z wędkarzem jedną drużynę, której celem i pragnieniem jest zwycięstwo ze szlachetnym przeciwnikiem po drugiej stronie żyłki.

Delikatne zbliżenie…




Właśnie w tym momencie dochodzimy drodzy czytelnicy do sedna. Co tak naprawdę daje mi ta wędka, dlaczego ją tak lubię???
Otóż chodzi o niezapomniane przeżycia, chwile piękne, pełne radości, sukcesu. Ale także o te mniej wesołe, porażki, smutne zawody. O kolejne marzenia, które rodzą się z kolejną wędkarską wyprawą. Tego nikt nie może mi zabrać, a mam dzięki właśnie jej – mojej ulubionej wędce.
Pomimo tego że jest „tylko” rzeczą, to tak naprawdę jest częścią mnie – wędkarza.

Z wędkarskim pozdrowieniem






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych