Skocz do zawartości


Zdjęcie

Denka Czyli Ciężka Gruntówka


10 odpowiedzi w tym temacie

#1 wolfik

wolfik

    Szajbus

  • Moderator
  • 1160 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 23 czerwiec 2007 - 14:13

Denka czyli ciężka gruntówka.
Chyba najprostszą metodą wędkarstwa jest gruntówka. Zestaw w uproszczeniu składa się z wędziska z kołowrotkiem, oczywiście żyłki i przyponu z haczykiem oraz jakiegoś obciążenia. Przynęta jest zawsze podana na dnie, a obciążenie, zwykle dość solidne spoczywa na nim. Patrząc historycznie wędki solidne na "grubego zwierza", 4-5 metrowe i więcej, wykonane z bambusa (nic innego wtedy nie było) z dużym kołowrotkiem na którym mieściła się gruba jak "powróz" żyłka. Na szczycie masywnego wędziska mocowało się dzwonek i tak oto się łowiło.
Proces ewolucji następuje we wszystkich dziedzinach życia, również dostrzegamy go w technikach wędkarskich. Dzisiaj - w dobie delikatnych "drgających szczytówek" i feederów - niewiele osób sięga po taką ciężką artylerię, jednak czasami warto to zrobić by wydobyć ze znacznej odległości, gdzieś ze środka nurtu okazałe leszcze, brzany, klenie, rzeczne karpie czy sumy. Zwykle wędką spławikową nie dosięgniemy ich z powodu niemożności utrzymania przynęty w łowisku. Feeder czy DS też mogą okazać sie zbyt delikatne. Właśnie w takich przypadkach przychodzi nam "Denka". W dalszej części tego artykułu przedstawię mój sposób na taki zestaw, a nie jak się powinno to robić czy jak jest najlepiej. Ja najczęściej łowię taką gruntówką w Bugu i tak zmontowany sprzęt najlepiej się sprawdza. Każdy jednak powinien wszystko dostosować do własnych potrzeb i potrzeb oczywiście łowiska. To chyba jest logiczne.
By wykonać daleki rzut taką wędką, wcale nie potrzeba tu jakiś koszmarnych długości. Wystarczy 2,5 - 3m. Rolę napędową pełni tutaj obciążenie. Stosujemy różnego kształtu przelotowe ciężarki ołowiane lub też koszyki i sprężyny z własnym dociążeniem rzędu 100g a nawet i więcej. Oczywiście nie można zapomnieć o tym, że aby posłać taki ciężki zestaw prawie w kosmos, kij musi być naprawdę solidny i przystosowany do takiego kalibru. Moje wędzisko to stary "ruski" kij, dość elastyczny o niewiadomo jakim ciężarze wyrzutowym. Wiem tylko, że dało się nim podnieść bez problemu cegłę icon_smile.gif Z zarzuceniem pewnie już byłby problem jednak 80 gramowy koszyczek wypełniony zanętą nie wydaje się być jakimś specjalnym wyczynem icon_smile.gif
Kołowrotek powinien być mocny, z porządnymi łożyskami, ze stałą szpulą umożliwiającą dalekie wyrzuty, no i umożliwiającą nawinięcie co najmniej 150 metrów żyłki minimum 0,25mm. Ja zazwyczaj mam 0,3.



Jak pisałem kilka linijek wcześniej możemy jako obciążenie zastosować zwykły przelotowy ołów lub tez koszyki. Te drugie umieszczamy albo na rurce antysplątaniowej, albo na agrafce z krętlikiem, zresztą sam ołów również możemy doczepić do rurki zamiast koszyka. Ważne zarówno w pierwszym i drugim przypadku jest to, żeby same agrafki były porządne, a właściwie ich zapięcie. Kategorycznie powinno być z wygięciem uniemożliwiające samoczynne rozpinanie się przy tak dużym obciążeniu zarówno podczas samego zarzucania, jak i zacięcia czy ściągania zestawu do brzegu. Jeśli chodzi o kształt ciężarków to chyba najlepsze wydają się być płaskie gdyż nie będą się przetaczały po dnie w mocnym nurcie. Jednak sam kształt czy ciężar dobieramy doświadczalnie tak, żeby było dobrze icon_smile.gif Ja najczęściej stosuję albo wydłużoną "krople wody", albo ciężarek płaski albo też koszyczek z dużym dociążeniem. Można też przerobić fabryczne oliwki czy łezki, wtapiając w nie kawałki drutu np. miedzianego z instalacji elektrycznych.
Na żyłkę główną zakładam wspomniany wcześniej krętlik z agrafką (lub rurkę anty...), następnie koralik, amortyzator gumowy i jeszcze jeden koralik. Ma to na celu ochronić węzeł łączący żyłkę główną z przyponem lub z krętlikiem do którego dowiązujemy przypon, przed uszkodzeniem mechanicznym. Dalej to już mocowanie przyponu. Ja przymocowuje go zazwyczaj na krętliku. Przypon oczywiście z żyłki cieńszej od głównej. U mnie jeśli stosuję żyłkę główną 0.3, to przypon 0,20 lub 0,25mm, długość 25-35cm. Oczywiście jeśli wybieram się z takim zestawem po drapieżniki, zamiast przyponu z żyłki zakładam "stalówkę" lub coś podobnego.



Na zdjęciu przedstawiłem szablonowy wygląd zestawu do połowu metodą ciężkiej gruntówki. Jeszcze jedno małe wyjaśnienie. Numerem cztery oznaczyłem ołowianą śrucinę czego nie opisałem wcześniej. Stosuję ją tylko w przypadku łowienia drapieżników na żywca, martwą rybkę itp. w każdym razie w przypadku stosowania przyponu stalowego. Ma to na celu zabezpieczyć koszyczek lub ciężarek przed utratą, jeżeli zdarzy nam się zaczep. Jeśli nie będzie wyjścia i trzeba rwać zestaw, to z pewnością żyłka ma mniejszą wytrzymałość niż stalówka. Z dużym prawdopodobieństwem zerwanie nastąpi przy węźle więc wtedy koszyczek zostaje również w wodzie zsuwając się z luźnej już żyłki. W takim przypadku mamy ostatnią szansę na uratowanie go, gdyż będzie zastopowany ołowiem. Jednak jeśli zaciśniemy w tym miejscu śrucinę, być może stosowanie koralików mija się z celem. Jeżeli jednak zakładamy zwykły przypon, moim zdaniem z ołowiu powinniśmy zrezygnować gdyż niepotrzebnie obciążamy żyłkę zaciskając ołów, a w przypadku zaczepu cieńszy przypon powinien się zerwać i najczęściej dzieje się to zaraz przy haczyku.
Jeśli chodzi o wskazania brań, to mamy tu dużo możliwości. Spławik oczywiście odpada bo to "insza inszość" icon_smile.gif Najczęściej sygnalizować brania ryb będzie nam szczytówka, albo sama w sobie, albo przystrojona w różne cudeńka. Celowo użyłem tu słowa "przystrojona", gdyż ja najczęściej zostaje na łowisku na noc lub tez do kilku godzin po zmroku i uważam, że nie ma nic piękniejszego od widoku szczytówki ze świetlikiem na tle ciemnego, gwiaździstego nieba w ciepłą letnią noc z chłodnym piwkiem w ręku:)
Tak więc do szczytówki można przypiąć świetlik (specjalnymi uchwytami lub też za pomocą taśmy przylepnej), można ją uzbroić w dzwoneczek albo w dzwoneczek z uchwytem na świetlik, jeżeli nurt leniwy lub w ogóle woda stojąca (bo przecież taką gruntówką łowimy nie tylko w rzekach) to można przy przelotkach zawiesić tzw. "bombkę". Wskaźnikiem brań może być także wolny bieg szpuli kołowrotka ustawiony na dopuszczalne minimum.
Na koniec mała uwaga. Jeśli wybierzecie się z gruntówką na nocne łowy zachowajcie ostrożność podczas zarzucania by nie zrobić sobie lub innym krzywdy. Majtający się około 100 gramowy ciężarek w ciemną noc może zrobić "kuku" gdy niechcący palniemy się nim w głowę.

#2 mirgag

mirgag

    Wędkarz

  • Members
  • 70 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:GŁOGÓW
  • Zainteresowania:biznes, NLP, psychologia, wędkarstwo, fotografia, technika i inne

Napisano 30 grudzień 2007 - 12:41

Kiedyś, może 5 lat temu, będąc w Warszawie widziałem wędkarzy łowiących na kije z bambusa ze szczytówką grubości wskazującego palca. Byłem bardzo zdziwiony takim wędkowaniem tym bardziej, że od mostu Syrenki do Grubej Berty na Śródmieściu nie zauważyłem pickera/feedera.

Co więc zrobiłem?

Ano wykonałem sobie 3,5 m kija ze starej pustej Sonki, wstawiłem szczytówkę sygnalizacyjną 105 g długości około 35 cm i szok kij na nurt, szczególnie przykosy.

Łowię nim wszystkie duże ryby, a żyłki stosuję od 0,30 – 0,45 tyle, że bez podkładu i pełna szpula.

Naprawdę polecam tym, którzy sami konstruują sobie wędziska i lubią rekordowe ryby (no, pod rekord).

Temat wstydliwy ogólnie „w dobie kijków na motyle, żaby i inne cierniki”, ale bardzo ciekawy.



#3 jaguar56

jaguar56

    Szajbus

  • Members
  • 2995 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Łódź
  • Zainteresowania:Wędkarstwo, herpetologia

Napisano 05 luty 2008 - 17:17

Tak z nódów przeczytałem ten post i powiem Tobie Wolfik że z tą cegła to nie jest przesada. Kiedyś opowiadał mi dziadek że w latach 70-tych będąc nad Wisłą widział kolesi którzy łowili w silnym nurcie i jako obciążenia używali właśnie cegły przywiązanej do żyłki głównej cieńszą żyłeczką która podczas zacięcia pękała. Oczywiście nie zarzucali takiego zestawu tylko go wywozili łódeczką. Mówił mi że wędki to mieli jak kij od szczoty a szczytówka była grubości palca. Na duże haki zakładali pęczek rosówek i widział kiedyś branie to normalnie szczytówka się pochylała w kierunku rzeki lub tylko drgała. A wyciągali leszcze po pięć kilo i mówili że wielkie sumy to żadne wydarzenie. Właśnie kiedyś to były ryby nie to co dziś. Gdzie te stada płoci w małych rzeczkach które liczyły ponad 200 sztuk, wielkie szczupaki i okonie. A jka kiełbia się złapało to był kiełb.


Umieraliście tak młodo,
ulicami płynie wasza krew.
To stolica płonie w smutku,
śmierć zabiera wszystkie dzieci jej.

Śpijcie słodko me aniołki,
kule wroga już nie groźne wam.
Teraz już was nie dostaną
wrogie szpony okupanta łap.

#4 kuczyk

kuczyk

    Weteran

  • Members
  • 547 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Zainteresowania:Karpiarstwo :) czasem spławiczek ^^

Napisano 25 marzec 2008 - 18:32

Zgadzam sie z tobą icon_smile.gif ehhh ale co zrobisz ... kiedyś były inne czasy... było mniej wędkarzy a teraz co roku jest coraz to wiecej ... ehhh nie mówiąc juz o kłusownictwie icon_sad.gificon_sad.gif icon_neutral.gif ... zal.pl

Użytkownik kuczyk edytował ten post 25 marzec 2008 - 18:33

Wędkarstwo karpiowe No Kill

#5 mmazi

mmazi

    Wędkarz

  • Members
  • 45 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Raszyn/Warszawa
  • Zainteresowania:www.wedkarstwo.rybnik.pl

Napisano 31 marzec 2008 - 19:56

kiedyś ludzie nie mieli takiego sprzętu jak dziś i były ryby porządne a dziś nie ma ryb a ludzie mają sprzęt to chyba wolał bym tą pierwszą opcję

#6 Bubu

Bubu

    Weteran

  • Members
  • 142 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Ruda Śląska

Napisano 29 czerwiec 2009 - 14:44

Czyli jak ze wszystkim , kiedys były pieniadze ale nie było czego kupowac , teraz jest za to co kupic bo półki sklepowe sie uginaja od wyposazenia ale nie ma na to pieniedzy hehe ...

Niestety taka szara rzeczywistosc, z roku na rok coraz wiecej ludzi bierze sie za wedkarstwo , niestety 1 na 100 omuje prawdziwe uroki tego sportu , pozostale 99 mysli ze wedka jest tylko od tego aby sobie upolowac obiad ...

#7 blackdog

blackdog

    Weteran

  • Members
  • 695 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:bogatynia/dolnośląskie

Napisano 17 sierpień 2009 - 11:38

nadal stosuje sie kamienie jako obciazenie
kamien - zylka 0,20 - 0,25 - zywiec - plecionka 0,40 -splawik - wedka postawiona prawie pionowo z plecionka napieta na odcinku wedka splawik tak ze nie dotyka wody

a ta zylka o,20 nie peka w momencie zaciecia tylko w momencie brania przez suma jest zrywana z tego kamienia
nie ma ryb ,ktore nie biora sa tylko ryby, które sa nieumiejetnie wabione do brania

#8 Interek

Interek

    Wędkarz

  • Members
  • 51 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Mszczonów

Napisano 26 kwiecień 2010 - 16:10

Czy jest jakaś szansa złowienia Tą metodą ryby na głębokości do ok 25m? (przy brzegu mniej).
Złów i Wypuść


#9 kami24

kami24

    Weteran

  • Members
  • 100 postów
  • Lokalizacja:L

Napisano 07 maj 2010 - 19:56

syanse kolego sa yawsye tzlko pztanie ile bedyiesy musial cyekac na branie ja bzm posyukal cos latwiejsyego

#10 adrian8308

adrian8308

    Początkujący

  • Members
  • 5 postów

Napisano 10 sierpień 2010 - 20:42

Jak myślicie jaki trzeba by było zastosować zestaw na nurt Odry?
Uwielbiam łowic z gruntu ale nigdy nie praktykowałem takiego łowienia , tym bardziej ze mieszkam przy Odrze która ma bardzo silny nurt, trzeba by było mieć naprawdę ciężkie obciążenie.
Może ktoś juz na odrze praktykował taka metodę? Chętnie poczytam, jakie wrażenia i rezultaty?!
Jak Myślice dało by sie łowić z elektrycznym sygnalizatorem brań?

Użytkownik adrian8308 edytował ten post 10 sierpień 2010 - 20:46


#11 Wojtek@

Wojtek@

    Szajbus

  • Members
  • 1160 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Wrocław
  • Zainteresowania:Interesuje mnie wędkarstwo, gotowanie, film, książki (kucharskie i wędkarskie ;) )

Napisano 11 sierpień 2011 - 22:33

CYTAT(adrian8308 @ wto, 10 sie 2010 - 23:42) Wyświetl post
Jak myślicie jaki trzeba by było zastosować zestaw na nurt Odry?
Uwielbiam łowic z gruntu ale nigdy nie praktykowałem takiego łowienia , tym bardziej ze mieszkam przy Odrze która ma bardzo silny nurt, trzeba by było mieć naprawdę ciężkie obciążenie.
Może ktoś juz na odrze praktykował taka metodę? Chętnie poczytam, jakie wrażenia i rezultaty?!
Jak Myślice dało by sie łowić z elektrycznym sygnalizatorem brań?


Długo nie otrzymywałeś odpowiedzi, więc spróbuję coś odpisać, żeby nie było Ci przykro icon_wink.gif
Duża rzeka (m.in. Odra) o szybkim nurcie to chyba ostatnie miejsce, gdzie jakaś ładna ryba się jeszcze ostała. Właśnie z tego względu, że warunki do łowienia są trudniejsze i nie ma takiej presji jak na wodzie stojącej czy kanałach. Na rzekę trzeba skorzystać z ciężkiego zestawu i feedera z odpowiednio dużym ciężarem wyrzutu. Nie wiem czy tam gdzie mieszkasz są główki ale jeżeli tak, to dają one także pewne możliwości łowienia na granicy nurtu lub w zatoczkach z prądem wstecznym.




Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych