Skocz do zawartości


Zdjęcie

Dowcipy - TEMAT ZBIORCZY


436 odpowiedzi w tym temacie

#41 anubisms

anubisms

    Weteran

  • Members
  • 124 postów
  • Lokalizacja:Legionowo/ Orzysz
  • Zainteresowania:offroad, wedka i komp

Napisano 27 marzec 2006 - 08:15

I jescze kilka

Mężczyzna około 40 - stki pomykał szosą w swoim nowiutkim porsche. Kiedy już dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość we wstecznym lusterku zobaczył charakterystyczne czerwono - niebieskie migające światełka. Pewien mocy swojego samochodu ostro przyspieszył ale wóz policyjny nie dawał za wygraną
Po chwili zdał sobie jednak sprawę, że w ten sposób może przysporzyć sobie wielu kłopotów i zjechał na pobocze Policjant podszedł do niego, bez słowa sprawdził prawo jazdy i powiedział:
- To był dla mnie długi dzie , zbliża się koniec mojej zmiany,na dodatek jest piątek trzynastego. Mam dość papierkowej roboty, więc jeśli znajdzie pan jakieś dobre wytłumaczenie na swoją ucieczkę, pozwolę panu odjechać bez mandatu
Mężczyzna pomyślał chwilkę i powiedział:
- W zeszłym tygodniu moja żona zostawiła mnie dla jakiegoś policjanta. Bałem się, że chciał mi ją pan oddać .


To może niekoniecznie o zdradzie

Panie graja w golfa. Jedna z nich uderzyla pileczke - chciala prosto, poszlo w lewo.
Niedaleko stojacy obserwator zenskich zmagan zgial sie w pol, wsadzil dlonie pomiedzy uda i wrzasnal. Pani podbiegla do niego przerazona:
- Ja bardzo pana przepraszam, ale to bylo doprawdy niechcacy!
Pan dalej jeczy:
- Jestem fizykoterapeutka, moze bede w stanie panu pomoc...
Pan nadal jeczy...
Pani rozpiela mu rozporek i rozpoczela masowanie.
Po 5 minutach pyta:
- No i jak?
- Bardzo przyjemnie,ale kciuk nadal boli..


W barze siedzi mlody mezczyzna i dziewczyna.
- Kolezanka sie spieszy? - zagaduje mezczyzna.
- Nie, kolezanka sie nie spieszy - przekornie odpowiada dziewczyna.
- Kolezanka napije sie kawy?
- Tak, napije sie kawy...
- Kolezanka wolna?
- Nie, mezatka...
- Mezatka? A kolezanka moze zadzwonic do domu i powiedziec, ze zostala zgwalcona w barze?
- Tak, kolezanka moze zadzwonic do domu i powiedziec, ze ja zgwalcili 10 razy.
- 10 razy?!
- Kolega sie spieszy?


US_airport
-Name?
-Abu Dalah Sarafi.
-Sex?
-Four times a week.
-No, no, no..... male or female?
-Male, female...... sometimes camel....


Jeszcze dziś wiele osób pisze ręcznie cyfrę 7 z poziomą kreską w połowie wysokości. Kreska ta zaniknęła w większości stylów pisma maszynowego i komputerowego. Ale czy wiecie dlaczego ta kreska przetrwała do naszych czasów? Trzeba powrócić do czasów biblijnych, kiedy to Mojżesz wspiął się na górę Synaj. Gdy zostało mu podyktowane 10 przykazań, zszedł do swego ludu i zaczął odczytywać im donośnym głosem każde przykazanie. Gdy doszedł do siódmego, odczytał: "Nie będziesz pożądał żony bliźniego swego", na co z tłumu odezwały się liczne głosy: "Skreśl siódemkę, skreśl siódemkę!".

#42 anubisms

anubisms

    Weteran

  • Members
  • 124 postów
  • Lokalizacja:Legionowo/ Orzysz
  • Zainteresowania:offroad, wedka i komp

Napisano 27 marzec 2006 - 18:08

A oto jak robimy zakupy

Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i buty gumowe, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...
Wędkarz to człowiek, który nic nie robi nad wodą ponieważ nie może tego samego robić w domu.

#43 anubisms

anubisms

    Weteran

  • Members
  • 124 postów
  • Lokalizacja:Legionowo/ Orzysz
  • Zainteresowania:offroad, wedka i komp

Napisano 28 marzec 2006 - 06:45

Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze , ale ja chciałam na wstępie zaznaczyć , że jestem dziewicą.
- A to się bardzo dobrze składa , bo ja jestem lekarzem pierwszego kontaktu ...


Przychodzi baba do lekarza z dwoma facetami przypiętymi do rąk kajdankami.
Lekarz na to:
- Co Pani dolega? Co to za Panowie?
- To jest Stefan Maj, a to Zygmunt Maj. A ja jestem policjantka z Majami.


Wsiada baba do autobusu i pyta się kierowcy:
Panie a jaki to autobus?
Czerwony.
No ale dokąd?
Do polowy, dalej są szyby


Przychodzi baba do lekarza i mówi, że ją wszystko wk….
– Jak to wk…? – dziwi się lekarz.
– Normalnie, panie doktorze – wszystko mnie wk…!
– A próbowała pani np. czytać książki?
– Ostatnio czytałam dwie, ale odłożyłam, bo mnie wszystko wk…!
– A na spacery pani chodzi?
– Byłam ostatnio na spacerze, ale zaraz wróciłam, bo mnie wszystko wk…!
– A seksu pani próbowała?
– Seksu to nie, panie doktorze.
– To może teraz ja z panią spróbuję i trochę się pani odpręży?
– No dobrze… Może coś wreszcie mi pomoże.
Poszli za parawan; baba kładzie się na kozetce, lekarz za nią i zaczyna
działać. Baba spogląda na niego i mówi:
– Panie doktorze, niech się pan wreszcie zdecyduje czy pan wkłada czy
wyjmuje, bo zaczyna mnie to wk…!


Przychodzi chłop do lekarza
- Co się stało? - pyta lekarz
- Nic, chciałem tylko powiedzieć że BABA już nie przyjdzie...
Wędkarz to człowiek, który nic nie robi nad wodą ponieważ nie może tego samego robić w domu.

#44 anubisms

anubisms

    Weteran

  • Members
  • 124 postów
  • Lokalizacja:Legionowo/ Orzysz
  • Zainteresowania:offroad, wedka i komp

Napisano 28 marzec 2006 - 06:54

Był sobie pewien facet, poniewierany przez wszystkich - żona mu wszystko kazała robić w domu, sprzątać, gotować itp. Dzieci go miały za byle co, szef pomijał w premiach i delegacjach, koledzy go unikali. Kiedyś tak szedł biedaczysko ulicą wieczorem z pracy i zobaczył małą żabkę, tak z bezsilnej
złości chciał ja kopnąć. Ale w ostatniej chwili zostawił tę żabkę - czemu ma mieć tak jak ja - pomyślał. Na to żabka:
- Dziękuję Ci dobry człowieku.
- Nie ma sprawy żabko - facet się trochę zdziwił.
- Za to że mnie nie uszkodziłeś zmienię twoje życie, bo widzę smutek w twoich oczach.
- A co ty tam żabko możesz zmienić.
- Idź do domu a zobaczysz.
No i facet poszedł. Wchodzi do domu, a tam żona czeka z kolacyjką, z piwkiem, gazetka sportowa. Dzieci mu nadskakują z ocenami ze szkoły, chwalą
się osiągnięciami, przytulają się do tatusia. No super po prostu. Następnego dnia idzie facet do pracy, a tu kierownik go wzywa na dywanik, wręcza mu zalegle premie, awanse, delegacje zagraniczne, wychodzi od kierownika, a tu koledzy go wołają na piwko, na dziwki. Wniebowzięty facet wraca do domu ta samą drogą, widzi żabka siedzi, mówi do niej:
- Żabko, co mogę zrobić dla ciebie w zamian za zmianę mojego życia.
- No jest taka jedna rzecz, chciałabym się z tobą kochać.
- No spoko tylko ty jesteś taka mała, mogę cię uszkodzić.
- Ale wiesz, ja potrafię czarować, więc mogę się zmienić w kobietę.
- No spoko, jak tak to zmień się i będziemy się kochać.
- Ale zużyłam moją moc na zaklęcia dla ciebie, teraz mogę się zmienić tylko w 12-letnia dziewczynkę.
- No dobra, zmieniaj się.
Żabka się zmieniła, zrobili swoje, facet się ubiera....
.
I TAK TO BYŁO, PROSZĘ WYSOKIEGO SĄDU, A NIE JAK MÓWI TA GÓWNIARA!
Wędkarz to człowiek, który nic nie robi nad wodą ponieważ nie może tego samego robić w domu.

#45 wyndkorz P@weł

wyndkorz P@weł

    Weteran

  • Members
  • 508 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:h

Napisano 29 kwiecień 2006 - 22:48

Przyjeżdża wędkarz z żoną na ryby. Zarzuca pierwszy raz i .......... złowił buta , drugi rzut i ............ złowił mixer, zarzuca trzeci raz i .........złowił lodówkę .. samochód .....itd.
Żona zdziwiona mówi :
Przestań już wyciągać te rzeczy bo może ktoś tam mieszka !
idzie deszcz... :(
będzie leszcz... :)


#46 sc102

sc102

    Weteran

  • Members
  • 171 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Jestem z miasta

Napisano 30 kwiecień 2006 - 19:44

Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Złapałem takiego szczupaka , że jak go przywiązałem do ramy to ogon ciągnął się po asfalcie
A na to drugi mu odpowiada:
- A ja złapałem takiego karpia , że samo zdjęcie 5 kilo ważyło

#47 Codiusz

Codiusz

    Weteran

  • Members
  • 171 postów
  • Lokalizacja:Śrem
  • Zainteresowania:Wędkarstwo

Napisano 23 maj 2006 - 16:03

Przychodzi baba do lekarza z zezem rozbieżnym...
Lekarz: Co się pani tak rozgląda??

Przychodzi baba do lekarza z garbem na plecach...
Lekarz: A dlaczego pani się tak skrada??

Przychodzi garbata baba do łysego lekarza...
Lekarz: Dokąd się pani wybiera z tym..."plecakiem"??
Baba: Na Łysą Górę!!

Przychodzi baba do lekarza, a lekarz na to: Proszę już do mnie nie przychodzić bo się wszyscy z nas śmieją!! icon_biggrin.gif:D:D:D
...

#48 Codiusz

Codiusz

    Weteran

  • Members
  • 171 postów
  • Lokalizacja:Śrem
  • Zainteresowania:Wędkarstwo

Napisano 23 maj 2006 - 16:06

Siedzi sobie swóch facetów w kanjpie i przechwalają się:
- Ostatnio złowiłem szupaka ponad 2m...
- A ja płonącą lampę naftową...
- Coś ty, jak lampa może się palić pod wodą??
- Skróć swojego szczupaka, to ja zgaszę lampę!! icon_biggrin.gif
...

#49 woblerek

woblerek

    Weteran

  • Members
  • 502 postów
  • Lokalizacja:Warszawa(Gocław)
  • Zainteresowania:WĘDKARSTWO

Napisano 24 maj 2006 - 13:00

Przychodzi baba do lekaża ze śledziem na plecach i mówi:
-Ktoś mnie śledzi. icon_smile.gif
Bez wędkarstwa życie straciło by sens... :)
Pozdrawiam woblerek.

#50 lukaszkondrusik

lukaszkondrusik

    Weteran

  • Members
  • 116 postów
  • Lokalizacja:Okolice siemianówki
  • Zainteresowania:Zapalony wędkarz

Napisano 24 maj 2006 - 13:48

"Widzac" teraz wasze miny kiedy zaowazyliscie dlugosc ponizszego kawalu "mowie" ze warto sie potrudzic i poczytac sobie go , jest dosc bekowy a pozatym nie zaszkodzi przypomniec sobie co nieco z historii ( moze w szkole pewne "fakty" sie przydadza

Przed bitwą pod Grunwaldem spotykają się obie armie.
Zadowoleni z tego, że się wzajemnie odnaleźli urządzają imprezkę.
W krzyżackim obozie wszyscy nawaleni, klina klinem popychają,
sytuacja trwa kilka dni.
Pewnego poranka budzi się Wielki Mistrz Ulryk von Jungingen
I odbierając podawaną mu flaszkę, pyta sługi:
- Co to my dzisiaj mamy?
- Dzisiaj ma być bitwa, Wielki Mistrzu...
- O k...a... - powiedział skacowany Mistrz przecierając twarz.
Gdy już po paru głębszych Mistrz zaczął kontaktować, doszedł
do wniosku, że zamiast wymordowywać się wzajemnie można by
wystawić do walki po jednym rycerzu z obu stron i wygra ta strona,
której rycerz zwycięży.
Nie będzie musiało tylu ginąć. Jak pomyślał - tak zrobił.
Wysłali więc kolesia z dwoma mieczami (czy dwóch gości z
jednym mieczem?) z poselstwem do Polaków. A tam... balanga na
całego! Trzeba znaleźć Jagiełłę! Po pewnym czasie odnaleźli go w
końcu nawalonego w stogu siana. Przystał na wszystko, co mu
powiedzieli...
Teraz trzeba wybrać odważnego do walki. Krzyżacy nie mieli z
tym większego problemu - wybrali oczywiście Zygfryda de Loewe -
najmężniejszego z mężnych. Był to rycerz z drewna nie strugany.
3,80 wzrostu, 2,40 w barach. Teraz trzeba znaleźć dla niego
konia. Niestety, jakiego by nie przyprowadzili, to albo się
załamywał albo Zygfryd kolanami o ziemie szorował...
Sytuacja beznadziejna. Na szczęście Wielki Mistrz miał znajomości u
Hannibala.
-Masz tu ode mnie tego słoniokonia - na pewno będzie dobry.
Rzeczywiście, teraz to Zygfryd nawet stopami ziemi nie dotykał.
Kolejny problem to miecz: szukają i szukają, ale żaden nie jest
dobry. Największy miecz jaki znaleźli w całych Prusach to
Zygfryd w trzech palcach trzymał! To przecież bez sensu!
Poszli więc do kowala, aby wykuł odpowiedni oręż. Kowal wykuł
odpowiednią zbroję dla Zygfryda. XXXX płytówka -
pasowała jak ulał, zdobiona złotem i nader wszystko wytrzymała.
Zygfryd był gotowy do walki.
Tymczasem w obozie Polaków ten sam problem. Jagiełło szuka
ochotnika, ale nikt się nie zgłasza. Król postanawia wziąć
ich sposobem - polewa dodatkową porcję miodu (wiele razy).
Niestety, nawet totalnie nawaleni nie chcą walczyć. Jagiełło poszedł
do starego druha - Zawiszy Czarnego.
Niestety, ten nie był skory do opuszczania domu.
- Ubrudzę się tylko, jeszcze może mi się coś stać... Daj mi spokój!
Kolejny był Maćko z Bogdańca - ale ten również nie był chętny.
- Tu Jagienka na mnie czeka, a ja się będę gdzieś po jakiś
polach bitwy chędożył? Nie ma mowy!
Następny był Jurand - ale ten ma oczy wypalone! BEZNADZIEJA!
Załamany Król wziął sznur i poszedł do lasu się powiesić.
Idzie i nagle widzi: jakiś kurdupel - metr dwadzieścia - konus
taki, ubrany w marną skórzaną kurteczkę, z zardzewiałą szabelką u
pasa, opiera się o drzewo i napruty jak worek... spawa. U Króla
pojawiła się iskierka nadziei, takie małe światełko w tunelu.
Podchodzi i pyta, czy ten się zgodzi na walkę.
- No pewnie! - odpowiedział narąbany totalnie głos. Nie
był w stanie powiedzieć nic więcej.
Teraz trzeba go wyposażyć. I tu problem. Jakiego konia by
nie znaleźli, to dla małego Polaczka olbrzym. Nie utrzymałby go
nawet. Olali sprawę. Teraz miecz. Niestety, nawet najmniejszego
nie był w stanie unieść. Wyluzowali. Jeszcze zbroja. Ale jakiej
by nie przynieśli, to dla naszego bohatera jak dom wielka -
popijawy by mógł w środku urządzać. Dali se siana. Zostawili
mu tylko to co miał - cienką skórę i przerdzewiałą szabelkę. Na
koniec poprosili tylko o jedno:
- Po wszystkim możesz robić co chcesz, ale w dzień bitwy, na
Boga, przyjdź trzeźwy!
Słonce wzeszło, obie armie stoją naprzeciwko siebie.
Z szeregu krzyżackiego wyłania się wspaniały rycerz.
Ale gdzie Polak?...
Szukają go i szukają. W końcu znaleźli ? oczywiście nawalony
jak dzwonek. Mimo to tanio skóry nie sprzedamy. Cucą go i
wypychają. Na ugiętych nogach, zataczając się wychodzi na
pole bitwy. Naprzeciw niemu wielki Zygfryd de Loewe w błyszczącej
złotem zbroi, z nietęgim mieczem, na potężnym słoniokoniu.
Spina wierzchowca i rusza do ataku.
Pędzi z ogromną prędkością, ziemia drży pod kopytami słoniokonia,
drugie słonce błyszczy na złotej piersi Zygfryda
(wielki miecz zasłania to pierwsze).
Jagiełło wytrzeźwiał natychmiast i pojął co zrobił. "Ja pieprzę!
Przecież on zaraz zmiażdży naszego i wpadnie w nas - rozniesie
nas w puch. Jesteśmy już martwi!" - pomyślał zasłaniając twarz.
- W NOGI, ku??a, W NOGI! - krzyczy Król i wszyscy
uciekają gdzie popadnie.
Zygfryd de Loewe na swym słoniokoniu wpada na kurdupla Polaka
- huk, trzask, uniósł się tylko kurz i dym...
Wielki Mistrz podjeżdża na miejsce potyczki, aby pogratulować
swojemu zwycięstwa.
Kurz opada, a tu straszny widok: słoniokoń leży z obciętymi nogami,
paręnaście metrów dalej Zygfryd (całe piszczele ma pokrwawione),
a Polak stoi niewzruszony opierając się o szablę i mówi:
- Gdyby nie było rozkazu "W NOGI", to bym cię, k...a, zatłukł..."


Mówi Bóg do Jezusa i apostołów: Na ziemi źle się dzieje. Słyszałem na temat rozprzestrzeniającej się tam pladze narkomanii i musimy cos z tym zrobić, lecz problem w tym ze niezbyt wiele o tym zjawisku tak naprawdę tutaj wiemy. W związku z tym wysyłam was wszystkich z misja na ziemie: idźcie i zdobądźcie próbki różnych narkotyków. Kiedy to się wam uda, wróćcie tutaj do mnie i razem przyjrzymy się z czym mamy do czynienia.
Jak postanowił, tak się tez stało.Apostołowie udali się na ziemie i po jakimś czasie zaczęli powracać ze zdobytymi narkotykami.
- Puk, puk! - rozległo się u drzwi Jezusa.
- Kto tam?
- Św. Piotr.
- Co przytargałeś?
- Marihuanę z Kolumbii.
- Ok. wchodź.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Św. Marek.
- Co przytargałeś?
- Haszysz z Amsterdamu.
- Ok. wchodź.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Św. Paweł.
- Co przytargałeś?
- Konopie z Indii.
- Ok. wchodź.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Św. Łukasz.
- Co przytargałeś?
- Opium z Indonezji.
- Ok. wchodź.
- Puk, puk!
- Św. Krzysztof.
- Kto tam?
- Co przytargałeś?
- LSD i trochę trawki z jakichś akademików w Europie.
- Ok. wchodź.
I tak po pewnym czasie zebrał się już prawie cały komplet.
- Puk, puk! Rozległo się raz jeszcze.
- Kto tam?
- Judasz.
- Co przytargałeś?
- FBI ! Łapska w górę, gębami do ściany i nie ruszać się


Jasio przychodzi do taty i pyta:
- tato, co to jest polityka?
Tato po namyśle odpowiada:
- widzisz synku, bo to jest tak:
- ja jestem kapitalizm, bo ja zarabiam,
- twoja mama, to rząd, bo rządzi pieniędzmi,
- dziadek, to zwiazki zawodowe, bo nic nie robi,
- pokojówka, to klasa robotnicza, bo pracuje,
- ty synku jesteś ludem, bo tworzysz społeczeństwo,
- a twój mały braciszek, to przyszłość.
Jasio po chwili stwierdza:
- tato, ja się z tym przespie i do rana może zrozumie.
Jasio poszedł spać. W nocy budzi go płacz małego brata, który zrobił w pieluszkę. Jasio poszedł do pokoju po mamę, ale nie mógł jej obudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki.
Wchodzi i widzi pokojówkę zajęta z tatą, a przez okno zagląda dziadek. Jasia nikt nie zauważył, bo szybko wyszedł. Wrócił do swojego pokoju, uspokoił braciszka i poszedł spać. Rano Jasio wstał i zszedł na dół, a tam tato od razu zadał mu pytanie:
- Jasiu, juz wiesz, co to jest polityka?
- Tak tatusiu, wiem: kapitalizm wykorzystuje klasę robotnicz?, zwi?zki zawodowe się temu przyglądają, podczas gdy rząd śpi, lud jest ignorowany, a przyszłość leży w gównie.
To jest polityka tatusiu.


Dobrze, Ľle, bardzo Ľle...

1.
Dobrze: Twoja żona jest w ciąży.
Źle: Ma w brzuchu trojaczki.
Bardzo Ľle: Ty jesteś bezpłodny.]

2.
Dobrze: Twoja żona z tobą nie rozmawia.
Źle: Ona chce rozwodu.
Bardzo Ľle: Ona jest adwokatem.

3.
Dobrze: Twój syn staje się dorosły.
Źle: Zaczął romansować z 40-letnią sąsiadką.
Bardzo Ľle: Ty też.

4.
Dobrze: Twój syn dużo czasu spędza w swoim pokoju.
Źle: W jego pokoju znalazłeś filmy porno.
Bardzo Ľle: W niektórych filmach grasz główną rolę.

5.
Dobrze: Twój mąż stwierdził - "Dość dzieci!"
Źle: Nie możesz znaleĽć tabletek antykoncepcyjnych.
Bardzo Ľle: Ma je twoja córka.

6.
Dobrze: Twój mąż zna się na modzie.
Źle: Odkrywasz, że on potajemnie nakłada twoje rzeczy.
Bardzo Ľle: On lepiej wygląda w nich niż ty.

7.
Dobrze: Opowiadasz swojej córce o tym jak "to" robią pszczółki.
Źle: Ona ciągle ci przerywa....
Bardzo Ľle: ........ i cię poprawia.

8.
Dobrze: Twój syn ma pierwsza randkę.
Źle: Z mężczyzną.
Bardzo Ľle: Który jest twoim najlepszym przyjacielem.

9.
Dobrze: Twoja córka od razu po studiach znalazła pracę......
Źle: ... jako prostytutka.
Bardzo Ľle: Twoi koledzy to jej klienci.
Tragicznie: Ona zarabia więcej od ciebie.

10.
Dobrze: Czytając powyższy tekst się śmiałeś/aś.
Źle: Znasz ludzi z podobnymi problemami.
Bardzo Ľle: Jesteś jedną z tych osób.


Pewna para w średnim wieku z północnej części USA w środku mroźnej zimy zatęskniła do ciepła i zdecydowała się pojechać na południe, na Florydę, i mieszkać w hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat wcześniej. Mąż miał dłuższy urlop i pojechał dzień wcześniej. Po zameldowaniu się w recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i posatnowił wysłać maila do żony. Niestety, pomylił się o jedną literę. Mail znalazł się w ten sposób w Houston u wdowy po pastorze, która wróciła właśnie do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić, czy w poczcie elektornicznej są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół. Jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem i przeczytał na ekranie:
DO: moja ukochana żona
TEMAT: Jestem już na miejscu
wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie. tera zmają tu komputery i wolno wysłać maila do najbliższych. Właśnie zameldowałem się. Wszytsko jest przygotowane na twoje przybycie jutro. Cieszę się na spotkanie. Mam nadzieję, że twoja podróż będzie równie bezproblemowa , jak moja.
PS. Tu na dole jest bardzo gorąco.


Czerwony kapturek jedzie na rowerze. Wilk czai się w krzakach. Wyskakuje i łamie kapturkowi rower. Miś przychodzi i mówi do wilka:
- Koleś lepiej zaspawaj ten rower!
Wilk zaspał rower ale na drugi znów kapturkowi połamał ramę. Tym razem również niedzwiedź kazał mu naprawić rower kapturka.
Wilk wymyślił, że na następny dzień poczeka na czerwonego debila w kapturku w jego domu. Oczywiście przebrał się za babcię. Czerwony kapturek pyta się:
- Babciu dlaczego masz taki długi nos?
- Żebym mogła wąchać z daleka co mi przyniosłaś.
- A dlaczego masz takie duże czerwone oczy ?
- Od spawania debilko!
Kurde ale tego naklepałem ale fajne te kawały są icon_biggrin.gif
PRECZ!!! Z!!!! KŁUSOWNICTWEM!!!! Brać wędki i tylko Sportowo!!!

#51 domin

domin

    Wędkarz

  • Members
  • 47 postów
  • Lokalizacja:dąbrowa biał.
  • Zainteresowania:wędkarstwo

Napisano 04 czerwiec 2006 - 21:43

przychodzi baba do lekarza i mówi
-panie doktorze dolegaja mi 2-wie choroby jem jak wilk i śpie jak sóseł
-no dobrze idzie pani za parawan rozbierze się to zaraz pania zbadam
Baba sie rozbiera i podchodzi do lekarza a lekarz na to
-oooooooo a ja widzę u panie jeszcze trzecią chorobę brudna jak świnia!!!! icon_lol.gif
ryby..ryby...i tylko ryby...

#52 Codiusz

Codiusz

    Weteran

  • Members
  • 171 postów
  • Lokalizacja:Śrem
  • Zainteresowania:Wędkarstwo

Napisano 05 czerwiec 2006 - 16:32

Przychodzi baba do lekarza z kierownicą na plecach...
Lekarz: Kto panią tu skierował??
Baba: Kierownik!!

Przychodzi baba do lekarza ze śmigłem na plecach...
Lekarz: A któż panią tak przeleciał??

Przychodzi baba do lekarza z piłą w ręku...
Lekarz: Co pani dolega??
Baba: A, rżnę się na okrągło.

Przychodzi baba do lekarza i po odbytym badaniu zaczyna się rozbierać...
Lekarz: Co pani robi?
Baba: Nie mam forsy, zapłacę w naturze.
Lekarz: A dlaczego ma pani taki czarny brzuch?
Baba: Rano płaciłam za węgiel!

icon_biggrin.gif:D:D:D:D:D:D:D:D
...

#53 Kazio

Kazio

    Weteran

  • Members
  • 347 postów
  • Lokalizacja:Grudziądz

Napisano 14 czerwiec 2006 - 17:28

Idzie czerwony kapturek przez las i zza drzewa wyskakuje wilk... Zapędził czerwonego kapturka w krzaki i go zgwałcił... po tym zdarzeniu czerwony kapturek pyta sie wilka:
-Słuchaj a ty przypadkiem nie masz HIV-a?
-nie no co ty moge ci pokazać moje ostatnie wyniki badania krwi
na co czerwony kapturek: no bo widzisz... Już masz icon_lol.gif



Idzie Czarwony Kapturek ścieżką, patrzy a z krzaków wystaje głowa Wilka.
- Wilku czemu masz takie wielkie oczy?
- Kurde, nawet się spokojnie wysrać nie można...
"Wędkarstwo... ty ry ty ty ty I'm Love it" :D

#54 mayday

mayday

    Wędkarz

  • Members
  • 51 postów

Napisano 15 czerwiec 2006 - 09:01

Wędkarz złapał złotą rybkę. Rybka mówi do wędkarza:
- Wypuść mnie a spełnię jedno twoje życzenie.
Mężczyzna zastanawia się i mówi:
- Zbuduj most z Europy do USA.
- Wymyśl coś innego -odpowiada rybka.
- No to spraw żeby moja teściowa byłą dla mnie miła.
- To ile pasmowy ma być ten most?
~~~~<'><~~~~ /?<'>< ~~~~ _<'><_/ ~~~~ <'=< ~~~~ ;) MAYDAY®
http://s4.bitefight.pl/c.php?uid=87119

#55 Kazio

Kazio

    Weteran

  • Members
  • 347 postów
  • Lokalizacja:Grudziądz

Napisano 15 czerwiec 2006 - 11:03

wędkarz złapał złotą rybkę. Rybka powiedziała że spełni jego trzy życzenia jak wędkarz ją wypóści ale życzenia te będą się spełniały podwójnie dla jego najlepszego kumpla. No więc wędkarz:
-chcę mieć najlepszego cabrioleta
Na drugi dzień odwiedza go kumpel i mówi że ma 2 najnowsze cabriolety
po jakimś czasie wędkarz znowu wypowiada sobie życzenie:
-chcę mieć duży dom z wielkim ogrodem
No i kumpel ma dwa domu z wielkimi ogrodami
Wędkarz już bardzo zdenerwowany mówi do złotej rybki:
-chcę żeby mi jedno jajo uschło icon_smile.gificon_smile.gificon_smile.gif
"Wędkarstwo... ty ry ty ty ty I'm Love it" :D

#56 mayday

mayday

    Wędkarz

  • Members
  • 51 postów

Napisano 15 czerwiec 2006 - 15:48

Przychodzi osrana baba do lekarza:
- Co się pani stało?
- Widziałam orła cień...

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Proszę doktora, cierpię na zaniki pamięci..
- Od kiedy?
- Co od kiedy?

Przychodzi baba do lekarza :
- Jestem w ciąży i bolą mnie zęby.
- Niech się pani zdecyduje, bo nie wiem jak fotel ustawić.

Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, wszystko kojarzy mi się z sexem...
- A Brom brała pani ?
- A jeszcze żem nie brombrała dzisiaj...
~~~~<'><~~~~ /?<'>< ~~~~ _<'><_/ ~~~~ <'=< ~~~~ ;) MAYDAY®
http://s4.bitefight.pl/c.php?uid=87119

#57 Kazio

Kazio

    Weteran

  • Members
  • 347 postów
  • Lokalizacja:Grudziądz

Napisano 20 czerwiec 2006 - 11:51

Przychodzi baba do lekarza z całym workiem papieru toaletowego:
- Po co to pani?
- Bo słyszałam, że z pana jest zasrany specjalista.

Przychodzi baba do lekarza z mózgiem w rekach:
- To się w głowie nie mieci!!!

Przychodzi baba do lekarza:
- Powinna pani jeść dużo owoców i to najlepiej bez obierania.
Baba dziękuje za diagnozę i zbiera się do wyjścia.
- A tak a propos, jakie owoce pani jada najczęściej? - pyta lekarz.
- Orzechy.

Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, niech mi pan zrobi nowy otwór.
Lekarz znacząco puka się w czoło.
- Nie, nie tutaj, bo by mi mąż jajami oczy powybijał.
"Wędkarstwo... ty ry ty ty ty I'm Love it" :D

#58 Homegeon

Homegeon

    Nabijacz postów :)

  • Members
  • 4352 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Wrocław
  • Zainteresowania:K1 Wędkarstwo Muzyka Kobiety Siłownia

Napisano 05 lipiec 2006 - 15:05

U wrót raju św. Piotr go pyta:
- Ktoś ty?
- Ja? biskup Rzymu.
- Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
- No, namiestnik Pański na Ziemi.
- To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
- Jestem głową kościoła katolickiego!
- A co to takiego?
- ....
- Dobra. Czekaj tu, idę spytać szefa.
(tup, tup, tup)
- Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem, Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..
- Nie kojarzę. Ale moment... Jezusie, może ty coś o tym wiesz?
- Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać.
Po chwili wraca Jezus zwijając się ze śmiechu i mówi:
- Pamiętacie to kółko wędkarskie, które zakładałem 2000 lat temu?
- No, i?
- Oni do tej pory działają!
flaga.gifPiszę poprawnie po polsku
regulamin.JPG
szukaj.JPG

#59 Kazio

Kazio

    Weteran

  • Members
  • 347 postów
  • Lokalizacja:Grudziądz

Napisano 05 lipiec 2006 - 16:26

No to jak już jesteśmy w niebie to ja też wam powiem kawał tego typu icon_smile.gif

Do bram raju puka koleś. Otwiera mu św Piotr i pyta go:
-kim jesteś
-Ja jestem Michał Anioł wpuścisz mnie do raju św. Piotrze??
Piotr z niedowierzanim mówi:
-Musisz mi udowodnić że mówisz prawdę że jesteś Michałem Aniołem...
No więc malarz wyciągnął płutno i wciągu kilku minut namalował piękny obraz.- Piotr go wpuścił

Na drugi dzień do bram raju puka Albert Eigchtein (Ajsztajn)
-kim jesteś - pyta św Piotr
- Jestem Albert Eigchtin wielki matematyk
- udowodnij-odparł Piotr
No wiec Albert wyciągnął tablice i zaczął obliczać jakieś "nieziemskie" zadania.-Piotr go wpóścił

po jakimś czasie do bramy raju puka Andrzej Lepper. św Piotr pyta kim jesteś.
-Jestem Andrfzej Lepper.-szef Samoobrony icon_smile.gif
-udowodnij mi to tak jak M. Anioł i A. Eigchtein
- A kto to jest Anioł i Eigchtein?? -spytał Andrzej
św Piotr odparł:
-Wchodź Andrzejku, wchodź

ufff ale mi palce zdrętwiały icon_razz.gif
"Wędkarstwo... ty ry ty ty ty I'm Love it" :D

#60 patryk_wedkarz

patryk_wedkarz

    Wędkarz

  • Members
  • 66 postów
  • Lokalizacja:z jastarni
  • Zainteresowania:wędkarstwo

Napisano 20 lipiec 2006 - 21:25

Stary wędkarz postanowił połowić trochę pod lodem. Wybrał się więc na zamarznięte jezioro, wyciął przerębel, zarzucił wędkę i czeka. Mija godzina, dwie, żadnego brania. Zmarzł na kość, już miał wracać do domu gdy zauważył młodego chłopaka, który wybrał stanowisko obok. Wyciął przerębel, zarzucił wędkę i wyciągnął piękną sztukę. Po kilku minutach następną, i następną...
- Słuchaj, jak ty to robisz? - zapytał zaskoczony weteran - ja tu cały dzień siedzę i nic nie złapałem, a ty w kwadrans wyciągnąłeś 3 piękne sztuki.
- Uoaki ucha yc euue.
- Co powiedziałeś?
- Uoaki ucha yc euue.
- Nic nie rozumiem chłopcze, powiedz to powoli.
Chłopak zniecierpliwiony wypluł coś na rękę i powiedział:
- Robaki muszą być ciepłe...
Patryk wędkarz morski ;](i nie tylko)
P:S sory za bledy ort :[
Jesli ktoś wybiera się nad morze w okolice jastarni to zapraszam na flądre moje gg to 9161061



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych