IPB

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 
Reply to this topicStart new topic
> Ponton Kolibri K 240 Lub K 260
wojtekjot
post czw, 13 mar 2008 - 14:48
Post #1


Wędkarz
Grupa: Members
Postów: 10
Dołączył: pon, 03 mar 08
Nr użytkownika: 7,846




Zakupiłem ponton i jest już zarejestrowany w starostwie. Koszt 10 zł. Pani zażądała tylko dowód zakupu i kartę wędkarską ,żadnych pytań co do ilości komór. Numer rejestracyjny na pontonie ma być widoczny na obu bokach o wysokości >lub=10 cm.

Pozdrawiam
Profile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
dunlas
post nie, 26 lip 2009 - 08:36
Post #2


Weteran
Grupa: Members
Postów: 171
Dołączył: wto, 28 kwi 09
Skąd: Świdnica
Nr użytkownika: 22,662




Witam wznawiam temat. Tyle że mnie interesuje tylko Kolibri K260 bo ma twarde dno. Ale jak z wytrzymałością, ogólnie jakością, jak odporna wydaje się być ścianka na jakieś np gałęzie, kamienie, ciągnięcie po żwirze.

Tutaj moja historia ze środkami pływającymi. Długa, pewnie nudna, ale bardzo mnie flustruje i ogólnie źle się z nią czuję. Ale żadko się ma takiego pecha wiec postanowilem opisac (ukaże ona jak naprawdę potrzebuję opinii o Kolibri K 260 lub jakichś podobnych alternatywach. Jeżeli Cię nie interesuje to przejedź dalej do pogrubionego tekstu niżej.


Radziecki, gumowy , był bardzo odporny na uszkodzenia mechaniczne i jest długowieczny. Dobrze sie nim pływa. Każdy tak o nich mówił Takiego szukaliśmy. Jakoś kątem oka tato wypatrzył przy drodze tablicę sprzedaż pontonów i łodzi i pomyslelismy ze może coś się znajdzie w zastępstwo złomowatego SEVLOYORA, z którym zawsze walczę przy wywózce nawet na tafli. No i się znalażł Służył mi dzielnie trochę ponad 2 sezony. Jedak kupiłem go na hurra nie zauważając, że sprzęt był źle przechowywany i guma zbutwiała(zobaczyłem podczas kilku pierwszych wywózek drobne pęcherze powietrza uciekające na dużych powierzchniach komory, lub był poprostu używany przez kilka sezonów zanim go kupiłem (jednak sprzedawca mówił że nówka). Poprostu bardzo długo szukałem takiego egzemplarza i jak znalazłem to wszelki zdrowy rozsądek wziął w łeb, czujność opadła i wyłożyliśmy z tatą bez większego zastanowienia 850zł, było tam jakieś niby sprawdzanie, jednak myląca była także warstwa kurzu leżaca na pontonie. którą sprzedawca próbował zmyć jednak coś mu nieszło, a byliśmy tam tylko przejazdemi, spieszyło się nam, więc zaproponowaliśmy układ że za 50zł taniej my sobie go umyjemy sami już w domu, a jak nie to jedziemy bo nie mamy czasu czekać. Zgodził się, lecz zaraz, podczas pomocy przy spuszczaniu powietrza znalazłem dwa draśnięcia, spowodowane otarciem podczas przenoszenia. jednak nie były one jakieś straszne. Ale wada towaru to wada. Więc trzeba było spróbować jeszcze coś zbić. Kolejne 50zł taniej czyli zamiast wyjściowych 950zł wyszło 850 zł. To 100zł mniej jeszcze bardziej utwierdziło nas w przekonaniu, że zakup jest jak najbardziej korzystny. Mówiliśmy tak jeszcze kilka razy do siebie nawzajem dopuki nie użyliśmy go podczas pierwszej zasiadki i odkryliśmy te drobniutkie pęcherzyki. Myśleliśmy, że może spróbujemy odzyskać pieniądze, niby gwarancja była (kartka z pieczątką i nazwą pontonu oraz ceną zakupu. Jednak dowiedzieliśmy się w naszym sklepie wędkarskim, że nasz były kontrahent jest bardzo cięzki w sprawach o uznanie reklamacji. W ogóle mówią że oszukał mnóstwo klientów sprzedając buble lub towar nie pasujący do opisu. Jedynie sąd by mógł pomóc jednak na to szkoda czasu, kolejnych pieniędzy i nerwów. Ostatecznie stwierdziliśmy, że jednak ponton nasze wymagania spełnia, bo ma służyć wyłącznie do wywózki. Jednak były 2 minusy: mniejszy to taki, że ponton trzeba było podpompować przed każdym wywożeniem zestawów, a więc 2,3 rzadziej 4 razy na dobę, jednak nie dużo machaliśmy bo schodziło zawsze do jednego momentu a pozniej nawet miesiąc i powietrze, które utrzymywalo sie od pewnego momentu by nadal w nim było. Drugi minus był taki, że żywotność, która jest najważniejszą cechą tego sprzetu, akurat w naszym przypadku okazała się być dużo gorsza niż nas zapewniano. Jednak najważniejsze było to, że pontonem pływało sie doskonale i co najważniejsze nie ściągało przy wiekszym wietrzyku jak na lekkich zabaweczkach. I tak ponton służył mi aż do jednej z pierwszych zasiadek w tym roku. Ponton ze starości (nie był bardzo nabity) lub z powodu wcześniejszego złego traktowania (ja go zawsze myłem i porządnie suszyłem zanim chowałem go do worka) strzelil na odcinku jakichś 50cm na łączeniu dwóch warstw i to podczas wywózki ok 70m od brzegu. Na szczęsci siedziałem na ławeczce wspartej na tylnej komorze, a mocno nabita podłoga zapobiegła zatopieniu. Nic by sie nie stało bo ok 2-2,5 m ale zimno było jeszcze a poza tym zapoomnialem wyciagnąć telefonu z kieszeni i szkoda by było. Wysłałem go do naprawy, niedość że zachodu z wysyłką było, bo nikt u mnie w okolicy nie chcial się podjąć, to naprawa na dodatek kosztowała 280zł i wystarczyla mi jedynie na 3 niepełne zasiadki.Ta awaria już po naprawie pokżyżowała mi ostatnią, tą najlepszą, bo najdłuższą, (niestety tylko 4 dniową )zasiadkę tego sezonu. Zbiornik ok 50ha. Karpia jest mnóśtwo (co prawda nieduże przważają bo od 2,5 do 6kg najczęsciej wchodzą ( z przewagą tych mniejszych, lecz moja największa zdobycz tam a zarazem życiówka to 13kg) Jednak zawsze przynajmniej sztuka podczs zasiadki trwającej prawie dobę (zawsze od ok 13 do 10-11 rano następnego dnia). Jednak miejscówka znajduje się 5m od brzegu po drugiej stronie ( ok 170m więc ponton jest niezbędny przynajmniej dla mnie, ponieważ nie rzucę 170m, a nawet gdyby było to możliwe to wypracowanie celności wymagało by długiego czasu , a w miejscu gdzie zaczyna się ląd zaczyna się również gęsty las do którego nikt nie wchodzi, więc nasze misiaki mają tu prawdziwą oazę spokoju i świetne miejsce na stołówkę. Miejsce według teorii dla karpi książkowe, ale nawet laik, nieznający nawet jednej z wielu teorii o miejscach przebywania karpi, dając mu lornetkę i wskazując miejsce gdzie ma co jakiś czas spoglądać, stwierdził, że faktycznie tak jakby coś tam się działo icon_smile.gif. Jednak zestawy kładę zawsze w to samo miejsce (pomocą są cztery obrane stałe punkty na brzegu rozciągnięte na szerokości ok 12m. Dokładność jest ważna ponieważ są to wynalezione łatwe technicznie czyste, piaszczyste oraz z cieniutką warstwą mułu place. Jednak w ich bliskim sąsiedztwie znajduję się zmora mniej zaawansowanych łowców, do których nalężę, czyli stare pnie po wyciętych drzewach oraz 2m od brzegu mnóstwo powalonych przez wiatry większych gałęzi pochodzących z drzew ze wspomnainego lasu. Miejscówka trudna ale nawet początkujący, który poświęci trochę czasu na zapoznanie się z nią i trochę pokombinuje będzie miał dobre a może i nawet bardzo dobre efekty. Dla mnie początkującego, polującego na te większe karpie tak naprawdę na poważnie (czyli tylko gruntówka, zestaw włosowy oraz kulka proteinowa na przynętę) dopiero od 2 sezonów jest to woda marzenie, ponieważ każdy jeden odjazd nadal daje mi wielką przyjemność oraz zmusza organizm do produkcji dużej ilości adrenaliny. Karpiarz, który wyciągnął już wiele tych większych karpi nie ma tu czego szukać, ponieważ on chce przechytrzyć duży, a najlepiej rekordowy okaz. A rekord tego łowiska nie jest czymś specjalnym bo 15kg. Jednak dla mnie początkującego jest to woda idealna ponieważ nie ważne czy 2,5 kg czy 13kg, dla mnie się liczy, że kolejny cwaniaczek został przechytrzony, nieważne jak duży. A na zbiorniku tym jest tyle karpia, że daje mi on wiele okazji przeżycia poraz kolejny momentu brania i holu. Ogólnie sami wędkarze nawet ci starszej daty dbają o karpia i większość stosuje C&R (jest parę wyjątków ale jest lepiej jak na każdym innym zbiorniku jaki znam). Dodam, że nie jest to żadna komercja, a zbiornik PZW. Ale nazwy i okolic nie zdradzam ponieważ presja i tak jest duża ( w tygodniu czyli jak jeżdże jest ok ale w weekend znalezienie wolnego miejsca ok godziny 17 graniczy z cudem. Ale przez mój pech do środków pływających, zasiadka w moim raju uległa drastycznemu skróceniu (zamiast wt od 13.00 do piątkowego wieczoru, to trwała do środy do ok godziny 14. Zasiadkę zacząłem we wtorek o 13, o 4.50 we srodę wyciągnąłem maluszka ok 3kg, a ok 8.00 zwinęliśmy pozostałe zestawy, aby spowrotem je wywieźć ok 8.30. Siedzimy spokojnie, pijemy herbatkę, czekamy i w myślimy co by tu zrobić przy kolejnej wywózce, zmieniać coś czy dalej trzymać się strategii? a tu nagle bum i naprawianą nie dawno komorę szlag trafił od słońca (patelnia, nie ma gdzie schować dużego pontonu, więc może i moja wina ale niestety takie warunki, jednak po naprawie nie nabijałem już go na twardo wiec nie powinien pęknąć, może był poprostu bylejak zrobiony). Postanowiliśmy, że poczekamy 5h z wywiezionymi zestawami, bo było podsypane trochę żarełka dla świnek więc może coś by się jeszcze trafiło, a następnie się zwiniemy i na pozostałe 3 dni przejeżdżamy na zbiornik na którym mogę wynieść zestawy na nogach. Jednak tutaj ciężko o częste odjazdy. Po pierwsze presja, po drugie mnóstwo karpika 28cm-32cm regularnie wpuszczanego, którego katują dziadki na sprężynę, zaraz po zarybieniu; prawie brak sztuk w przedziale od 1,5 do 5kg (bardzo sporadycznie wyciągane) oraz naprawdę nie wiele karpia powyżej 5kg (mój największy tam to 8,5kg, sazan, ale w tamtym sezonie padło pewne 18kg (rekord zbiornika) i 13kg oraz niepewne 13kg i 9kg (nie widziałem zdjęć, choć koleś miał aparat. Stwierdził że nie było czego fotografować). Jednak nie byłem tym razem przygotowany na ten zbiornik, nic nie podsypałem wcześniej ale miejsce dalej było oznaczone gałązką wbitą przeze mnie na wiosnę, miśki dostały tam kilka razy ode mnie jedzenie, więc pomyślałem że może się tam udac. Zwłaszcza że woda niezbyt ciepła a to jedno z płytszych częsci stawu. Ale niestety: przez 3 dni ani jednego odjazdu. Próbowaliśmy raczej na popularne smaki tj truskawka, scopex, a ze smierdzieli np Krab Ale posiedziało się, a to najważniejsze. Niewiadomo czy wina tel lezy po mojej stronie ponieważ mówią że miśki w tym roku przez pogodę kapryśne i wszędzie cięzko połapać. Jednak na tym zbiorniku nie umiem zlokalizować miejsc, w których regularnie pokazuje się nasz ulubieniec, wtedy szukałem go w okolicach ściętego lasu podwodnego jednak czysty plac dużo większy jak w przypadku poprzedniego łowiska, zestawy na głebokości ok.1,6m gdzies ok 10m od gęstych pozostałości po wierzbach, woda nie była zbyt ciepła jak na tą część sezonu (nawet w tej płytkiej części), jednak temperatura powietrza była wysoka, słońce dawało strasznie.. Dlatego zestawy dalismy w miejsca gdzie karpik bedzie sie wygrzewał. 1,6m jest tam po tych wszystkich ulewach z końca czerwca. Normalnie jest to ok 1,3m i jest to jedna z płytszych części 30ha zbiornika. Zbiornik na pewno tez sie nadaje na dobrą zasiadkę. Ale nim zajmę się kiedys gdy PZW lepiej zadba o niego. Przede wszystkim nie zakże łapania przynajmniej przez 2 tygodnie po zarybieniu, ponieważ gdy przyjdzie cyna, że karp wpuszczony (znaczy się karpik) to okolice zarybienia są oblegane aż przestanie brać. I aż do następnego razu. I tak w kółko.

[u][b]Także proszę o rzetelne informacje i opinie na temat pontonu kalibri k260, ponieważ będzie to już mój 3 ponton służący wyłącznie do wywózek i chciałbym aby sprawdziło się powiedzenie do 3 razy sztuka i ten zakup był wreszcie udany i posłużył przez kilka ładnych sezonów. Ponton nie będzie miał lekko bo moje 120kg +zawsze kilka kg szamki dla karpi, ale podobno wytrzymuje ok 2X tyle.Jeżeli znacie jakieś alternatywy do 1300zł koiniecznie z usztywnianą podłogą to prosze podajcie je również.
PS Przepraszam za moją wylewność taką, ale chciałem ukazać jak denerwująca jest dla mnie sytuacja związana z moim sprzętem do wywózki (pierwszy to sevlyor (nie chce mi się sprawdzać czy dobra pisownia, ale wszyscy wiedzą o jaką szmirę chodzi), o którym nie warto wspominać, a drugi to wspomniany wysłużony rosyjski gumowy dobry , chciałbym w przyszłości uniknąć przygód, które przydarzyły mi się z ww pontonami (te opisane w tekście to nie wszystko). Tak więc proszę Was w sumie o ratunek, ponieważ jak widzicie po godzinie zamieszczenia postu sprawa pontonu spędza mi sen z powiek. Prosiłbym o w miarę szybkie odpowiedzi, ponieważ ponton muszę kupić na początku tygodnia z powodu planowanej zasiadki na koniec tygodnia. Z góry dziękuję za wszystkie rady i opinie.
Profile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
kohe
post pon, 01 mar 2010 - 11:39
Post #3


Początkujący
Grupa: Members
Postów: 4
Dołączył: pon, 01 mar 10
Nr użytkownika: 36,412




[quote name='dunlas' date='nie, 26 lip 2009 - 10:36' post='204491']
Witam wznawiam temat. Tyle że mnie interesuje tylko Kolibri K260 bo ma twarde dno...
No cóż, czasu od Twojego postu upłynęło już sporo więc decyzję pewnie już podjąłeś - mam nadzieję, że jej nie żałujesz. Ponieważ kożystam z opinii wyrażanych na Forum przez innych, a przez dwa sezony pływałem swoim Kolibri K280 postanowiłem zarejestrować się na Forum i napisać kilka słów od siebie.
Przed kupnem pontonu też myślałem o K260, bo jak na jedną osobę powinien wystarczyć. Po dogłębnej analizie parametrów technicznych pontonów Kolibri, ich cen i swojego wzrostu oraz wagi (nie zapominałem o plecaku pełnym niezbędnego sprzęty), mój wybór padł jednak na K280 (również ma usztywnianą podłogę). Przeszukując w internecie oferty sprzedaży pontonów znalazłem promocyją cenę firmy Tokarex na Allegro. Zapłaciłem za K280 w maju 2008r 1.055zł. K280 ponieważ jest dłuższy od K260 jest wygodniejszy, a ponieważ ma większą wyporność jest bezpieczniejszy. Z podjętej decyzji jestem zadowolony. Po dwóch sezonach pływania trochę po rzece Łyna i znacznie więcej po jeziorach, ponton wygląda prawie jak nowy.
Z pontonem tym miałem dwie przygody:
1. raz za słabo napompowałem, więc podczas pływania ławeczka wyskoczyła ze swojego miejsca i klapnąłem siedzeniem na dno pontonu,
2. skoro są nakrętki do zaworów to trzeba je zakręcić - przesadziłem z tym dokręcaniem i ukręciłem gwint nakrętki - teraz pływam bez nakrętki (nakrętka zabezpiecza zawór, aby się nie wcisnął i nie wypuścił powietrza) Zawory są porządne więc powietrze nie schodzi.
Ponton oczywiście umyty, wysuszony, obsypany talkiem leży "prawie na honorowym miejscu" w mieszkaniu. Ciepło mu tu w sam raz, więc w aktualnym sezonie nie może mnie zawieść. - Żona pyta kiedy ten pakunek zniknie z pokoju, więc mówię, że już nie długo (ryby lubi jeść więc jest wyrozumiała).
Pozdrawiam.
Profile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
4 Najlepsze fotki tego tygodnia
tn_gallery_27405_721_37958.jpg

Fast ReplyReply to this topicStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


 

Polecamy
Sklep zoologiczny
Akwarystyka forum
Krewetki - forum
Reklama

ZPW WWG-Wędkujący Internauci najlepsza strona dla wędkarzy

- Wersja Lo-Fi Aktualny czas: sobota, 25 październik 2014 - 07:13

informacje o cookies